Ależ przecież to zrobiono np. z 517 czy 127 i masz niezabieralne wozy i skargi. Ludzie, którzy się nie zabrali powoli się zniechęcają i tak popyt ulega wygaszeniu. Normalna praktyka w tym mieście. Każdą linię tak uwalisz, jak się uprzesz, to nawet metro.Jarek pisze: Gdyby spróbować w ten sposób traktowac linie główne, np. 116 albo 520, to efekt byłby zupełnie inny. Niezabieralne wozy i mnóstwo skarg. Popytu by się nie wygasiło.
Wielokrotnie wskazywałem przykłady, gdzie ideologia (polityka transportowa) wygrywa ze zdrowym rozsądkiem (popularność i zapełnienia).