Połamie mu co najwyżej nogiBastian pisze:A więc w Swingu może się skulić, podczas gdy w 13N mu głowę nieuchronnie urwie
[Hydepark] Tramwaje Warszawskie
A jeszcze wracając do przyśpieszenia. Wolę podróżować w parówkach z ich nie za szybkim przyśpieszeniem i stać niż w 120N/Na trzymając się kurczowo poręczy. Ostatnio motorniczy w Swimgu tak ostro hamował, że mu Swing padł. Wyszedł z kabiny, przeleciał jakąś kartą po pudle z którego wyświetla się numer linii zewnątrz a na tablicy kierunkowej pojawił się DOS. Włączał się z dobre 3 minuty ale to już idzie pod temat o 120Na.

^^ widzicie go? On rozpędza się do 300 km/h a pendolino 200 km/ na 80 km...
- Glonojad
- Dark Lord of The Plonk
- Posty: 26874
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
- Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki
Max przyspieszenie jest i tak określone przepisami.
[ Dodano: |25 Cze 2011|, 2011 08:07 ]
[ Dodano: |25 Cze 2011|, 2011 08:07 ]
To musiałaby być cholernie wąska ciężarówka, albo paskudny kąt uderzenia, żeby słupki nie zatrzymały tej burty przed kontaktem z motorowym...Pingwin pisze:
A co do Swinga jeszcze....głowa motorniczego w kabinie, znajduje się idealne na wysokości burty naczepy ciężarówki....a w 13 jest trochę wyżej czyż nie....
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.
Dziewiątka ma bardzo dobrego kopa. Czy to luzem, czy nie. 200kN przy loku luzem daje nawet nierealne 2m/s/s przyspieszenia, a wierz mi, że rozruch można i tak przeprowadzić tak, że ruchy łagodniej od Swingagrzegorz pisze:EP09 nie nadaje się do porównywania, bo jako lokomotywa dalekobieżna nie musi często przyśpieszać i marny ,,kop'' nie powoduje dużych strat czasowych
PS. Są aspekty, w których żarówki wygrywają ze świetlówkami.
Zgadzam się, że jest to nierealne. Strona http://www.fizyka.edu.pl/wtarcia.php podaje współczynnika tarcia statycznego stal-stal (czyli najlepiej jak się da, w warunkach bez poślizgu) równy 0,15. To nakłada ograniczenie na fizycznie możliwe przyśpieszenie pojazdu szynowego a < 0,15 g = 1,5 m/s^2. Jak się mocniej da ,,w kitę'' mamy poślizg i redukcję przyśpieszenia poniżej 1 m/s^2.Dziewiątka ma bardzo dobrego kopa. Czy to luzem, czy nie. 200kN przy loku luzem daje nawet nierealne 2m/s/s przyspieszenia
Ale po co kruszyć kopie o przyśpieszenia w tramwajach. A autobusy? Najgorsze są nagłe hamowania (
Zależy od warunków atmosferycznych a nawet od piasku.
Na zawsze w mojej pamięci Jelcz M180/Volvo B10MA/Steyr SG18 MZA #7370 1993-2009 
Już każdy powiedział to co wiedział, trzy razy wysłuchał dobrze mnie. Wszyscy zgadzają się ze sobą, a będzie nadal tak jak jest.
Moje życie jest jak beczka, tylko nie wiem czy śmiechu czy prochu.
Już każdy powiedział to co wiedział, trzy razy wysłuchał dobrze mnie. Wszyscy zgadzają się ze sobą, a będzie nadal tak jak jest.
Moje życie jest jak beczka, tylko nie wiem czy śmiechu czy prochu.
grzegorz pisze:W tramwaju motorniczy raczej nie położy pasażerów na podłodze uruchamiając hamulce.
Mi się kiedyś udało wyciągnąć dokładnie 1,6m/s/s na takowym pojeździe, no ale mało to istotne.grzegorz pisze:To nakłada ograniczenie na fizycznie możliwe przyśpieszenie pojazdu szynowego a < 0,15 g = 1,5 m/s^2. Jak się mocniej da ,,w kitę'' mamy poślizg i redukcję przyśpieszenia poniżej 1 m/s^2.
No widzisz. Czasem wystarczą hamulce postojowe uruchamiane w u-bootach przy jakimś 1km/h lub w Swingu przy ok 5km/h. Jedno i drugie wkurza
A nie command prompt od systemu operacyjnego sterownika?Czotyk pisze:na tablicy kierunkowej pojawił się DOS.
Znam przypadki, gdzie się to udało.grzegorz pisze:W tramwaju motorniczy raczej nie położy pasażerów na podłodze uruchamiając hamulce.
Jožin z bažin kouše, saje, rdousí.... -
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.
Wątpię czy by to uradziły. Ja bym wreszcie je dostosował do współpracy osamotnionymi doczepami czynnymi 105N2k/2000D.tatra pisze:Do Hipolitów powinno się zamówić niskopodłogowe doczepy bierne
Jožin z bažin kouše, saje, rdousí.... -
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.
- Glonojad
- Dark Lord of The Plonk
- Posty: 26874
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
- Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki
...które także idą do kasacjitatra pisze:Po kasacjach 105-ek na solo pasowałyby właśnie parówki ,
Tak w ogóle to ja uważam, że w długoterminowej perspektywie linie tramwajowe na solówki to jest głęboka pomyłka. Jeśli coś ma potoki na obsługę takim "składem", to znaczy, że potrzebny mu jest autobus. Jedyne ewentualne uzasadnienie to sytuacja, gdy uzupełniamy takt jakiejś innej linii (dwuwagonowej) by mieć w miarę rozsądną ofertę częstotliwościową poza szczytem czy w DS, tyle, że jeśli jedna ma potok na skład, a druga na solo, to znaczy, że ta druga ma złą trasę i lepiej wzmocnić tą pierwszą, nawet za cenę wyjęcia jej z koordynacji.
Doczepy niskopodłogowe nie mają sensu - nie możemy ludzi na wózkach czy z bagażami ganiać do drugiego wagonu na siłę. Co innego, gdy cały skład mamy niskopodłogowy i jednoprzestrzenny (wówczas niska podłoga dodatkowo skraca czas wymian) albo gdybyśmy przeszli na przystanki na wylotach; w obecnym warszawskim układzie infrastruktury sens miałyby jedynie niskopodłogowe wagony prowadzące, do których tyrystory takie czy inne byłyby same doczepkami (czynnymi).
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36176
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
Ja bym nie był tak radykalnie nastawiony. Układ sieci tramwajowej w naszych warunkach (rozbudowana sieć) jest siłą rzeczą mieszany, częstotliwościowo - relacyjny, i inny raczej nie będzie. Naturalne jest więc, że są relacje ważniejsze i mniej ważne. Przypominam, że tramwaje póki co mają niższą prędkość komunikacyjną od autobusów (oby się to jak najszybciej zmieniło) , za to przeważają nad nimi możliwością bezpośredniego dojazdu w różne rejony, np. w ścisłe centrum. Tak więc póki mogę, wolę nie wpuszczać autobusów tam, gdzie mam tory - bo z tego potem różne rzeczy potrafią wyjść. I po co?Glonojad pisze:Tak w ogóle to ja uważam, że w długoterminowej perspektywie linie tramwajowe na solówki to jest głęboka pomyłka. Jeśli coś ma potoki na obsługę takim "składem", to znaczy, że potrzebny mu jest autobus.
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow