chester przed chwilą udowodnił, że wcale tak nie jest. Wszyscy mogą oferować ulgi i otrzymywać refundację kosztów, lecz nikt nie musi tego robić. PB nie jest też świętą krową, bo przewoźników którzy nie honorują ulg ustawowych mamy w kraju dziesiątkifik pisze:Państwo mówi: wszyscy przewoźnicy mają oferować ulgowe przejazdy takim-to-a-takim pasażerom, w zamian my zapłacimy resztę pieniędzy przewoźnikowi.
Będę wdzięczny. Niemniej jednak, nie powstrzymam się od kolejnego odwołania do polskiej mentalności. PKSowy beton nie potrafi zejść z ceny, więc szuka prawnych kruczków by wykurzyć przeciwnika. Naprawdę, nie tak powinno to wyglądać. Smuci mnie, że nawet Ty, pracując w PKSie podlegasz takim działaniom. Zawsze myślałem, że to właśnie młodzi pracownicy mają bardziej otwarte umysły i mogą doprowadzić firmy do sukcesów. W przypadku PKSu jest to na pewno możliwe, trzeba tylko zmienić taktykę. Inaczej wróżę upadek. Prędzej czy później przekonamy się, czy miałem rację.R-9 Chełmska pisze:Mój pracodawca już wysłał swoje wątpliwości do odpowiednich organów, choć szczegółów nie znam. Jak przyjdzie jakaś odpowiedź, to się nią podzielę.
Oczywiście, upadek PB również jest możliwy, jeśli ktoś źle skalkulował ryzyko. Za kilka lat albo i szybciej będzie to już jasne.
Należy pamiętać, że powstanie PB to też zmiany w myśleniu ludzi. Dotąd byli gotowi jechać hadziewiątką na drugi koniec kraju - przyjmowali do wiadomości, że to normalne i tak musi być. Na tej samej zasadzie jadąc na Ukrainę, gotów jestem do kilkunastogodzinnej podróży zdezelowanym Ikarusem. Gdy jednak do ludzi dotrze, że da się oferować klimę, wi-fi, gniazdka i wygodne fotele za rozsądną cenę - szybko odwrócą się od niepewnych przewoźników.