To fałsz, że jedynym celem życia jest pełna micha pod nosem i dziwię się, że sporo nadal takich, którzy mają społeczeństwo za zbiorowisko bezrefleksyjnych stworzeń o potrzebach jedynie finansowych.
Widzisz problem w tym że Ty bardzo płytko pojmujesz czynnik ekonomiczny.
Pieniądze same w sobie nie są ważne, ważny jest BRAK PIENIĘDZY.
Ktoś kiedyś powiedział bardzo ważne zdanie: "Nie ma wolności bez niezależności ekonomicznej".
Nie będziesz człowiekiem wolnym - nawet w najprostszy pojmowany przez socjalistów sposób wolności stricte fizyczno-moralnej - jeśli nie zapewnisz sobie tej pełnej michy.
Człowiek wolny decyduje o tym co robi, jak postępuje, natomiast proponuję CI to zrobić bez stabilizacji ekonomicznej.
I możesz tu nie wiem jakie farmazony ideologiczne pisać, faktom nie zaprzeczysz.
Bez pieniędzy nie będziesz się nawet rozwijał mentalnie - bo to wymaga kontaktu z kulturą który również kosztuje.
Dlatego problemy ekonomiczne kraju SĄ i zawsze BĘDĄ ważniejsze niż np. wolność obyczajowa.
Problemy gospodarcze kraju akurat dzisiaj (których rozmiary zostały rozdęte przez prawicowych krzykaczy) to małe piwo przy stagnacji w kwestiach społecznych. A kwestie społeczne to nie żadne problemy zastępcze, jeśli dotyczą spraw uciążliwych w normalnym funkcjonowaniu wielu ludzi.
Udowodnij - fakty kochany socjalisto fakty...
Nie spotkałem się jeszcze do tej pory ze społeczeństwem stricte prawicowym (nie mylić z narodowosocjalnym, wyznaniowym) w którym stopa życia byłaby realnie niższa od społeczeństw socjalistycznych i narodowosocjalnych - siła nabywcza we wszystkich prawicowych społeczeństwach znacznie odstaje w górę względem społeczeństw socjalnych bądź socjal-demokratycznych na podobnym poziomie rozwoju technicznego).
Nawet jak ktoś pisze o tym że w społeczeńśtwach prawicowych (liberalnych gospodarczo) następuje polaryzacja środków nie bierze pod uwagę że tamtejsi biedni żyją na poziomie klasy średniej społeczeństwa socjalnego (oczywiście porównując kraje o tym samym stopniu rozwoju technologicznego bo wiadomo że nie sposób np. porównywać Chile ze Szwecją - przynajmniej jeszcze na razie, za dekadę lub dwie myślę że sytuacja się znacznie zmieni).
Ja po prostu nie lubię ludzi bezmyślnych. A jak do tego są nastawieni wrogo, wykluczająco, to ciężko mi ich tolerować, bo zdaję sobie sprawę, że to szkodniki których czyny mogą się odbić na realnej polityce, która dotyczy także mnie.
Może Ty już lepiej nie decyduj o polityce... bo to nam wszystkim grozi powrotem leninizmu

Czyżby z naszego piewcy egalitaryzmu i tolerancji wychodziła skryta nietolerancja??
