Budują wielki węzeł drogowy. Kiedy wreszcie skończą?
U zbiegu Al. Jerozolimskich z Łopuszańską powstaje rondo. Nad nim widać estakadę dla skręcających z Okęcia w stronę Pruszkowa. U dołu betonowa wanna, w której znajdą się główne jezdnie Al. Jerozolimskich z bezkolizyjnym przejazdem między Ochotą a wylotówką z Warszawy na zachód i południe Polski
Aż 14 pasów ruchu będzie w Al. Jerozolimskich za Łopuszańską. Tylko kiedy nimi pojedziemy? Skrzyżowanie miało już być dawno gotowe, nowy termin to koniec października. Mocno niepewny.
W środę inwestycję wizytowali miejscy radni. Jeszcze rok temu wykonawcy z firmy Strabag zapewniali ich, że udało się nadrobić pięć miesięcy opóźnienia spowodowanego wysiedlaniem okolicznych działek. Otwarcie trzypoziomowego węzła przy Łopuszańskiej zapowiadano na maj tego roku. Niestety, budowa nadal jest rozgrzebana, a wokół potworne korki. W naszej obecności wielka ciężarówka uderzyła w auto, które przeciskało się wytyczonym prowizorycznie objazdem. To główna trasa dla kierowców z Ursusa, Włoch, a także wielu podwarszawskich miejscowości.
Muszą wytrzymać jeszcze miesiąc. Na sierpień kierownik prac Zbigniew Żerański zapowiedział bowiem otwarcie ponad 200-metrowych estakad, które zapewnią bezkolizyjny przejazd nad skrzyżowaniem (skręt w stronę al. Krakowskiej i z powrotem w kierunku Pruszkowa). To najbardziej zaawansowana część trwającej już dwa lata inwestycji. Sama tylko budowa pochłonie 180 mln zł (85 proc. kosztów pokrywa Unia). Aż jedną dziesiątą tej sumy trzeba przeznaczyć na setki metrów wysokich ekranów akustycznych.
Napiera glina
Zmartwieniem wykonawców węzła jest tzw. wanna, w której mają się schować główne jezdnie Al. Jerozolimskich. Dzięki temu dołem ominiemy skrzyżowanie z Łopuszańską zaprojektowane jako rondo z sygnalizacją świetlną. Problem w tym, że olbrzymi wykop ciągle zalewa woda. Trzeba ją odpompowywać dzień i noc. Gliniaste, nasiąknięte podłoże napiera na ściany i dwumetrowej grubości dno "wanny". Budowlańcy leją na nie tony betonu, wbili też 460 pali, żeby wzmocnić całą konstrukcję. Dodatkowe prace podniosły koszty inwestycji i spowodowały jej opóźnienie.
- W tej części Warszawy są bardzo trudne warunki geologiczne. Z tego powodu ciągłe kłopoty są też z pobliskimi tunelami na Dźwigowej we Włochach. Podmywa je woda - mówi wicedyrektor Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych Andrzej Makowelski. Radni interesowali się, czy nowy węzeł w Al. Jerozolimskich też jest na to narażony. Drogowcy uspokajali, że w przeciwieństwie do 60-letnich tuneli na Dźwigowej, tu przewidziano nowoczesne rozwiązania. Pod dnem "wanny" jest wielki zbiornik retencyjny (trzymetrowej średnicy i długi na 30 m), do którego będzie spływać deszczówka. Po ustaniu opadów woda ma być stąd odpompowywana do kanalizacji ulicznej.
Sąsiedzi, do roboty!
Kiedy więc pojedziemy Al. Jerozolimskimi na wprost, nie stojąc w korku przy Łopuszańskiej? - Według ostatnich uzgodnień cały węzeł mamy oddać do ruchu najpóźniej 31 października - zapewniał inż. Żerański ze Strabagu.
Okazuje się jednak, że dotrzymanie tego terminu zależy od postępów prac przy sąsiedniej inwestycji. To budowa oddalonego o 600 m węzła Salomea. Tu kierowcy mają odbijać z Al. Jerozolimskich do nowej wylotówki z Warszawy na południe i zachód Polski, omijając w przyszłości al. Krakowską i korki na Okęciu, w Raszynie i Jankach. Na razie powstaje jej pierwszy fragment do południowej obwodnicy miasta. Teraz drogowcy głowią się, jak zgrać prace przy obu węzłach. Za Łopuszańską Aleje Jerozolimskie mają liczyć aż 14 pasów ruchu i trzeba je jak najszybciej wytyczyć. Inaczej nie da się w pełni udostępnić skrzyżowania, którego budowę oglądali w środę radni.
Po jego obu stronach firma Strabag przebuduje też w sumie 700 m Łopuszańskiej. Na jej przedłużeniu w stronę Włoch ma być zmodernizowana ul. Kleszczowa. Według dyrektora Kulika w przyszłym roku zacznie się jej poszerzanie do dwóch pasów w każdym kierunku. - Czy to ma sens, skoro kawałek dalej trzeba skręcać w wąską ul. Ryżową albo Bolesława Chrobrego? - spytał radny Michał Bitner.
Szef biura drogownictwa w ratuszu Mieczysław Reksnis przekonywał jednak, że poszerzona Kleszczowa usprawni ruch lokalny. Ten tranzytowy (m.in. do Ursusa) przeniesie się zaś m.in. na pobliską Nowolazurową, której budowa właśnie się zaczęła i potrwa do końca 2012 r.