Kiedy się zjawią przewoźnicy tramwajowi i metra w stolicy?

Moderatorzy: Poc Vocem, Wiliam

Czy jesteś za wejściem prywatnych przewoźników tramwajowych i metra?

tak (tylko dla przewoźników tramwajowych)
15
18%
tak (tylko dla przewoźników metra)
0
Brak głosów
tak (dla przwoźników tramwajowych i metra)
9
11%
nie (wystarczą Tramwaje Warszawskie i Metro Warszawskie)
55
65%
nie mam zdania
5
6%
mam inny pomysł (wpisz w dyskusji jaki pomysł masz)
0
Brak głosów
 
Liczba głosów: 84

Aligator
Posty: 927
Rejestracja: 17 wrz 2008, 9:34
Lokalizacja: Warsaw/Higashikurume

Post autor: Aligator » 29 paź 2011, 20:37

i stąd ideliastyczne założenie, że gdyby komunikacja była prywatna, to podatki byłyby mniejsze?
To nei idealistyczne ząłożenie, to fakt. I nie zakłądam że podatki będą na 100% niższe, lecz że mogłyby. Nie daję gwarancji bo wiem jak wygląda budżet Warszawy - deficyt w ubiegłym roku na 2 mld pln i zadłużenie na 50% rocznego budżetu (przeszło 5 mld pln).
Wiem jednak jedno, obecne rozpasanie i obdarowywanie ludzi nakładami na ZTM kosztowało miasto sprzedaż SPEC-u. I w najbliższych latach będzie kosztować kolejne "klejnoty rodowe".
A podwyżki cen biletów i tak będą. Skąd to wiem? Bo banki odmawiają Warszawie kredytowania i żądają spłaty długów.
to co szwankuje w tamtych systemach, że ludzi trzeba upychać jak sardynki?
Piszesz jakby w Warszawie ludzie jak sardynki nie jeździli. Sorry MeWa nie bądź hipokrytą. W Warszawie nie ma "upychaczy", ludzie upychają się sami...
I skąd przeświadczenie, że prywatyzacja komunikacji (w Twoim rozumieniu: jej całkowita deregulacja) przyjmie uporządkowaną formę? A nie będzie tak jak u wschodnich sąsiadów - tysiące marszrutek tylko na obleganych trasach, często nieodpowiadającym żadnym standardom ("busiarstwo").
Lwów wygląda jak wygląda nie z powodu prywatnych środków ale z powodu tego że tam są "zaświaty". Jeśli myślisz że cokolwiek pomógłby tam wpływ samorządu czy państwa to jesteś BARDZO naiwny. Ukraina, Białoruś, Rosja, czy inne "postsoviety" to kraje 4 świata. Stąd i komunikacja jest na poziomie 4 świata i tutaj nie ma znaczenia czy to prywaciarz czy transport publiczny (we Lwowie na publicznym jeździłby taki sam szrot i z taką samą częstotliwością).

A co do Warszawy, tutejszy "splendor" to nie zasługa magistratu lecz kredytów które się narobiło. Kredyty będzie trzeba spłacić. Obecny poziom komunikacji jest robiony na kredyt, a miejska linia kredytowa się kończy.
a czytasz co napisałem? Gdzie są lobbiści? Gdzie jest nacisk na opinię publiczną? Jeśli to takie opłacalne, to czemu tego nie ma?
Tak czytam i odpowiedziałem. Żeby lobby mogło walczyć musiałoby mieć warunki.
Natomiast w Polsce tych warunków nie ma, tutaj jak powiesz "prywatyzacja" albo "zmiana systemu" to pojawi Ci się stado "należymisię".
W Polsce jest tak silny lobbing socjalny (w dużej mierze oparty właśnie na lemingach "należymisię" albo "państwomazadbać") że każdą ideę prywatności i prywatyzacji odbiera się jako zamach na święty i niepodważalny socjalny charakter państwa.

konkretnie, zejdź na ziemię, dość nieokreślonej abstrakcyjności. Opisz jak sobie to wyobrażasz - na konkretnych przypadkach. Jak chcesz stworzyć w Warszawie nowy system komunikacyjny w oparciu o istniejące arterie. Konkretne ulice (Marszałkowska, Jerozolimskie itp.)
W bardzo prosty sposób. Główne arterie uznaję za ciągi komunikacyjne o dużej przepustowości i na tych arteriach puszczam komunikację miejską. Komunikacja miejska to nie taksówka, to tańsza alternatywa podróżowania i tak powinna być traktowana, a nie jako "tania taryfa door to door".
Gwiazdę uzupełniam liniami okrężnymi i schemat jest gotowy.
Jeśli ktoś chce mieć "door to door" to niech zamówi "taxi", chce skorzystać z maskomu to musi do niego dojść tych kilkaset metrów.
Przede wszystkim porównania do Tokio są mocno nie na miejscu - przede wszystkim miasto to charakteryzuje się zwartą, gęstą zabudową (a w Warszawie mamy spore placki rzadkiej zabudowy jednorodzinnej) i niejako żyje 24 h na dobę. Warszawa - nie.
Jedno ale, Tokio jest jak na swoją wielkość bardzo mało ludne. Gęstość zamieszkania jest w wielu dzielnicach tylko pozorem. Tokio jest miastem właśnie o stosunkowo małym zaludnieniu - na co jawnie skarży się magistrat. Z resztą najlepszym dowodem na to jest właśnie ilość podróżnych w komunikacji zbiorowej - przeciążenie jest spowodowane właśnie tym faktem że ogromne rzesze ludzi codziennie wyjeżdżają nawet po 60 km poza samo miasto.
i jeszcze jedno, mylisz się jeśli myślisz że nie boirę tego pod uwagę.
Zasadniczym następstwem tych różnic byłby fakt, że komunikacja w Warszawie budziłaby się o 6.30 i zamierała o 19.30, za wyjątkiem może kilku ulic typu Marszałkowska. "Po wsiach'' (przepraszam za to określenie, ale nie chce mi się szukać lepszego) komunikacja przestałaby praktycznie istnieć, bo ciężko nazwać taką busa raz na 2h.
I generalnie nie mam nic przeciwko takiemu rozwiązaniu. Jeśli ktoś mieszka na wsi to ponosi tego konsekwencje, nie może być tak że lokalna społeczność ma płacić w podatkach za linię komunikacyjną dla 5 ludzi. Tak naprawdę Ci ludzie ponoszą konsekwencje tego że mieszkają tu a nie gdzieś indziej, jeśli przeszkadza komuś autobus co godzinę to zmienia miejsce zamieszkania albo jest przygotowany na podwyższone wydatki - np. na taxę raz na jakiś czas kiedy nie trafi się autobus.
Oczywistym następstwem tego byłoby masowe przesiadanie się mieszkańców "wsi" do samochodów prywatnych. W efekcie pojawiłyby się jeszcze większe korki na drogach dojazdowych do centrum, czyli konieczność podniesienia ich przepustowości. A kto za to zapłaci? - miasto. Jednym słowem na pełnej prywatyzacji straciliby wszyscy: kierowcy (korki), pasażerowie (bezpośredni wzrost cen biletów, nieznaczny, ale jednak), piesi (mniej przestrzeni dla nich) i oczywiście miasto (na budowy dróg), co oznacza, że podatki mogłyby w długiej (kilkuletniej) perspektywie wzrosnąć, a nie spaść.
01. Nikomu nie bronię jeździć samochodem - Ty też nie powinieneś bo to objaw chorej zazdrości o to że ktoś korzysta z samochodu.
02. Drogi w Warszawie to muszą zostać rozbudowane tak czy siak. Należało to zrobić już dwie dekady temu - tylko się to zaniedbało. Każde normalne miasto w Europie ma system obwodnic. W Warszawie tego zaniechano i efektem tego mając stosunkowo niską ilość samochodów mieścimy się w pierwszej piątce najbardziej zakorkowanych miast starego kontynentu. Budowy obwodnic i przebudowy sieci dróg i tak nie unikniesz, możesz ją odwlekać, ale prawdę powiedziawszy samochodów nie ubędzie, aglomeracja rośnie i ilość pojazdów wraz z nią.
Pamiętaj że nawet miasta o bardzo rozwiniętych sieciach komunikacji - jak wspominane przeze mnie Tokio mają pokaźny udział samochodów w ruchu więc jakiekolwiek stwierdzenia że maskom wszystko rozwiąże możesz między bajki włożyć - to brednie usprawiedliwiające niegospodarność.
Zapraszam do Lwowa, szczególnie wieczorem - zobaczysz, jak wygląda prywatna komunikacja. O czymś takim, jak rozkłady można pomarzyć (no, akurat w tym przypadku, to i miejski przewoźnik się nie postarał).
To zwykła utopia. Żadnemu prywaciarzowi nie opłacałoby się jeździć np. na Kępę Zawadowską czy Olesin. A jak już, to kilka kursów w okolicy 6, 8, 14 i 18.
Toś po bandzie pojechał.
W przeciwieństwie do Ciebie ja jestem w stanie dostrzec jedno, Lwów to zaświaty, region biedy na Ukrainie która sama w sobie jest krajem 4-go świata. I jak sam zauważyłeś tam sytuacja nie jest winą kapitału prywatnego, lecz tego że tam tak funkcjonuje wszystko.
Sorry, ale to zdanie pokazuje mi, że nic, ale to nic nie rozumiesz. Po pierwsze, twierdzenie że Warszawa (władze miasta) jest beneficjentem Warszawy (ZTM), to bełkot w czystej postaci. ZTM jest instytucją miejską - równie dobrze mógłbyś napisać, że państwo jest głównym beneficjentem urzędów skarbowych. Jakim głównym, jakim beneficjentem?! Po drugie - no właśnie, zdecyduj się: co znaczy "beneficjentem" w przypadku działalności dotowanej? Miasto według ciebie dotuje zbiorkom, czy na nim zarabia? :mur:
To ja Ciebie zapytam. Czy bycie beneficjentem należy ograniczać jedynie do gotówki?
Władze miasta są jak najbardziej beneficjentami ZTM. Ponieważ organ ten jest wykorzystywany do tworzenia kapitału wyborczego. Oczywiście nie jest to nic nowego, bowiem większość inwestycji publicznych czy organów dofinansowanych z budżetu służy przede wszystkim celom politycznym. Tak politycznym Bastianie a nie społecznym, ponieważ służą one kupieniu sobie głosów wyborców. Tak było z M Pl. Wilsona, tak było z liniami autobusowymi na Tarchominie, tak samo było ze wspólnym biletem i medialnymi obietnicami z Piaseczna czy Jabłonny.
ZTM to twór ewidentnie polityczny i sam powinieneś się zastanowić czy to ja źle pisze czy to Ty nie chcesz zaakceptować prawdy jaką jest to że ta organizacja służy kupowaniu głosów plebsu na wybory.
Zrozumcie, że ZTM (jako organizator transportu) jest w zasadzie tylko ciałem, które właśnie przekazuje kasę przewoźnikom, zamawiając usługi. Zlikwidujmy ZTM, nie płaćmy przewoźnikom, niech miasto przeznaczy tę kasę np. na ulice. A co z tego będzie miał pasażer? On tych pieniędzy nie dostanie, nie ma takiego instrumentu, który pozwoliłby przekazywać miejskie pieniądze obywatelom do ręki. Chyba, że chcecie rozmontować to na szczeblu ogólnokrajowego systemu podatkowego, ale ja się w takim razie wypisuję z tej dyskusji =;
Sorry nie rozśmieszaj mnie. Jakim tylko ciałem wykonawczym? ZTM jest aktywnym narzędziem politycznym. Rozumiem że ZTM nie brał udziału w medialnej awanturze w Jabłonnej, Rozumiem że ZTM nie wpływał na to by Piaseczno włączyć do wspólnego biletu?
Czy to nie Pan Ruta z ZTM gromił radnych podwarszawskich miejscowości gdy wahały się nad wejściem do wspólnego biletu?
Bastianie, ja mam oczy i uszy, widzę i słyszę co dzieje się wokół i nie wmówisz mi że ZTM jest tylko apolitycznym ciałem do przelewania pieniędzy - na marginesie tym mógłby się zająć jakikolwiek bank albo najemna firma i miasto nie musiałoby tworzyć samodzielnego i zbiurokratyzowanego podmiotu do tak odpowiedzialnego zadania jak rozdzielanie pieniędzy.
no - widać, Europa to jeden wielki zakład pschatryczny :roll:
A wiesz MeWa? Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jak dużo w tych słowach prawdy.
Ale to jest cena wygody. W tej chwili, mając ten sam bilet, możesz wsiąść do dowolnego autobusu, jaki pojawi się na przystanku. W warunkach warszawskich, gdzie nigdy do końca nie da się przewidzieć rzeczywistego czasu przejazdu, jest to szczególnie ważne. Prywatny transport doprowadziłby do tego, na co teraz wszyscy narzekają na kolei, czyli masz bilet, ale nie możesz wsiąść, bo twój pociąg ma literki IR, a nie TLK (swoją drogą to całkiem logiczne, ale dla pasażerów jednak niewygodne).
Ja problemu nie widzę. problem rozwiązują japońskie systemy SUICA i PASNET. Doładowujesz kartę prepaid i wchodzisz do jakiego chcesz środka komunikacji, odpowiednie środki są ściągane z konta karty i przelewane na konto przewoźnika.
System prosty jak z kartami płatniczymi. Masz jedną kartę ale możesz nią zapłacić wszędzie - choć prawdopodobnie nie zdajesz sobie sprawy w ciągu jednego dnia korzystasz z usług kilku różnych operatorów i pośredników posiadających własne systemy, a mimo to problemu nie masz prawda?
Jestem ciekaw, jak wyglądają kwestie taryfy - ceny oraz integracja :-k
Odpowiedź prosta, karta prepaid doładowywana i rozliczana z podróży na bieżąco. Kasownik wysyła do systemu komputerowego info że wsiadłeś do pojazdu konkretnego operatora. System oblicza dystans przejechany i ściąga Ci z konta kwotę za przejazd przelewając ją przewoźnikowi - jak wspomniałem nic specjalnego, w ten sposób działa każda karta płatnicza.
Cały czas piszesz o pobieraniu opłaty w taki sposób, jak by istniały wyłącznie bilety jednorazowe. A wiadomo przecież, że większosć ludzi ma WKM, nie wspomnę o biletach krótkookresowych...
To będą mieli kartę prepaid, nic się nie zmieni poza tym że podczas każdej podróży ściągnie się im z konta odpowiednią kwotę, jak kasa się wyczerpie to doładują i po problemie.
Myślę, że to wystarczy, aby ukazać bezsens tego systemu. 8-(
Bezsens bo nie ma nocnych? No cóz. Taryfy kursują non stop. Konsekwencja życia i organizowanie podróży - powrotów do domu - się kłania.
Widać w korwinistycznej definicji podatnika nie mieści się korwinistyczny nieudacznik, którego nie stać na samochód będący korwinistyczną emanacją wolności i swobód.
Wiesz co, tu dużo zależy od tego jak funkcjonuje wszystko. W USA nawet biedaka na samochód stać - głównie z tego powodu że są niskie podatki.
I tego przeciętny "korwinistyczny nieudacznik" pojąć nie potrafi, że gdyby głupi VAT był niższy o 15% to ten "nieudacznik" miałby w kieszeni tych 15% pieniądza więcej a towary byłyby o 15% tańsze co dawałoby "nieudacznikowi" 30% większą siłę nabywczą w efekcie dając mu możliwość posiadania samochodu.
@JacekM: Tyle, że w Tokio samochody odgrywają relatywnie niską rolę - także z braku miejsca. Gdzieś tam był podany modal split...
Oj "bardzo niską" zważywszy na to że jezi ch po Tokio ok. 3 mln każdego dnia...
Ps. W Japonii to nie brak miejsca decyduje o tym że samochodów jest proporcjonalnie mało, ale fakt że Japonia jest bardzo mocno uzależniona od importu surowców.
To 130 mln naród, a ropy nie posiadają. Drugą sprawą jest fakt że sporo autostrad jest prywatnych i nie dotowanych co w połączeniu z bardzo rozwiniętą koleją i transportem morskim powoduje że pojedynczej osobie nie opłaca się jeździć samochodem.
Międzyszczyt - jednobrygadowo pewnie ktoś by obsługiwał. Ale o nocy zapomnij :P
Jeździłoby tyle brygad ile by się opłaciło, trudno się sprzeczać. Tyle że jeszcze coś. Pamiętaj że prywaciarz jest gotów puścić kilka nierentownych brygad byleby mieć więcej klientów.
Ja bym powiedział, że nie jest wielkim problemem, aby torowiska przejęło miasto. Natomiast problemem będą zajezdnie - a budowa nowej zajezdni tramwajowej to bardzo wysokie koszty.


W sumie miasto jak by przejelo to wtedy łatwiej innym graczom było by funkcjonowac.
Tyle że to nie rozwiąże problemów. Zastanawiałem się trochę nad prywatyzacjami w wykonaniu polskim. Tworzenie rynku w oparciu o przetargi publiczne problemu nie rozwiązuje.
Tworzy jedynie patologię w innym wykonaniu. To bardzo "koruptogenne" rozwiązanie.
Jeśli coś ma być prywatne ale działać na zlecenie organu publicznego to ryzyko korupcji jest ogromne. Skończy się tym że będzie jak z policyjnymi "alfami" - przetargi bedą tworzone pod konkretnych operatorów. A to jest bezsens. Jeśli miałaby nastąpić prywatyzacja - skuteczna - to musiałoby to pójść jako całość i jeszcze do tego komunikacja musiałaby zostać wypchnięta poza system zamówień publicznych.

Hm,wracając do głównego tematu, no gdyby mieli mieć prywaciarzy to trzeba sprywatyzowac TW i MW i tyle, dalszy rozwój byłby lepszy. Warunek firma musi być Najlepiej całkowicie Polska, czyli sprzedać tabor i sieć w rozwój firmie związanej z tramwajami jak PESA, Sanok, Konstal czy H.Cegielski w Poznaniu. No i ciekawe jak to wtedy by na rozwój tych siecie tramwajowych chociaż pomogło?

A co to za rozwiązanie że firma kupująca będzie Polska? Myśl logicznie!!!
Jak ktoś "obcy" będzie chciał kupić to kupi przez "polskiego" pośrednika i po Twoim Narodowym socjalizmie.
Jak dla mnie firma może być i z Tasmanii, jeśli jej się kalkuluje wejść na rynek to nie widzę problemu, niech wchodzi, bierze i działa.
Dalszy rozwój lepszy? A jeśli miasta na ten rozwój nie stać? To co ma wszystko stać i się zapadać byleby było "polskie"? Myśl.
A czemu firmie związanej z tramwajami? To że ktoś produkuje to żaden argumnet by się zajmował usługami transportowymi - ba mogłoby być to wręcz szkodliwe bo na tory wyjeżdżałyby prototypy :P
Jeśli rzeczywiście nie ma nikogo takiego by te tramwaje sprywatyzowac i rozwijać lepiej to szkoda.
Tramwaje w Wawie wraz z rozwojem metra będą zanikać. To stan naturalny. Więc ogólnie zastanawiałbym się nad sensownością rozwoju sieci tramwajowej.
Żeby było lepiej ceny biletów na tramwaj [prywatny] musiałby być przynajmniej 2 razy wyższe...Czy teraz jest tak źle, że potrzeba prywatyzacji? Wady tramwajów, znaczy się ich prędkość to nie wina TW, tylko brak priorytetów...czyli gestia o ile dobrze wiem ZDM.
Tramwaje mają jedną zasadniczą wadę: POJEMNOŚĆ. Jeśli chodzi o prędkośc komunikacyjną to zdecydowanie powinny być oddzielane od ruchu kołowego a nie budowane jako kolizyjne rozwiązania.

Nie, to nie jest egoizm. To jest raczej już zażenowanie faktem, że nie dociera że w tej sytuacji prywatne nie znaczy lepiej i taniej. Wręcz przeciwnie, znaczy gorzej i drożej. Gdyby to było takie opłacalne, to już dawno byśmy mieli ajenta tramwajowego, skoro nie ma, to znaczy że koszta początkowe są za duże, a nikt nie będzie czekał 30 lat, aby zacząć zarabiać pieniądze.
01. Udowodnij tezę. Póki co z Polsce da się zauważyć że publiczne jest droższe i bardziej zaniedbane, ale może masz jakieś argumenty potwierdzające Twoją tezę.
02. Byśmy Mieli? Weź mnie nie rozśmieszaj kolego. poczytaj sobie o panu Romanie Klusce. Zobaczysz jak wyglądał w Polsce wielki biznes. To kraj w którym zakazuje się właścicielowi sprzedać prywatnej firmy (PLAY), w którym buduje się państwowe drogi które dzień później okazują się mieć wady, kraj w którym uznaje się za nie ważne umowy kupna sprzedaży (PZU), kraj w którym sądy pracy łamią prawo pracy, w którym stawia się zarzuty korupcji dyrektorom MSWiA? Ty wierzysz w to że ktoś normalny chciałby tu robić interesy w latach '90 czy nawet ubiegłej dekadzie?
Polska jest krajem kolonialnym, skorumpowanym do granic możliwości...

[ Komentarz dodany przez: Bastian: |29 Paź 2011|, 2011 22:26 ]
Usunięto powtórzenie całego postu.
"Spóźniony pociąg przyspieszony relacji xyz, przyjedzie z opóźnieniem ok. 25 minut. Opóźnienie może ulec powiększe... zmianie"

JacekM
Śnieżynka
Posty: 8858
Rejestracja: 15 gru 2005, 14:23

Post autor: JacekM » 29 paź 2011, 20:56

tl;dr


a tak w ogóle
Aligator pisze:Lwów wygląda jak wygląda nie z powodu prywatnych środków ale z powodu tego że tam są "zaświaty". Jeśli myślisz że cokolwiek pomógłby tam wpływ samorządu czy państwa to jesteś BARDZO naiwny. Ukraina, Białoruś, Rosja, czy inne "postsoviety" to kraje 4 świata. Stąd i komunikacja jest na poziomie 4 świata i tutaj nie ma znaczenia czy to prywaciarz czy transport publiczny (we Lwowie na publicznym jeździłby taki sam szrot i z taką samą częstotliwością).
mijasz się z prawdą i naprawdę - dyskusja z bełkotem nie ma sensu.
bury me in my favourite yellow patent leather shoes / and with a mummified cat / and a cone-like hat.

Awatar użytkownika
Bastian
Sułtan Maroka
Posty: 36227
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...

Post autor: Bastian » 29 paź 2011, 22:28

Aligator pisze:W Warszawie tego zaniechano i efektem tego mając stosunkowo niską ilość samochodów
Znasz współczynnik motoryzacji? Masz jakieś źródło tych nieprawdziwych informacji?

Jeden taki babol, a od razu nie chce się czytać całej reszty postu.
Honi soit qui mal y pense... Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow

Awatar użytkownika
KwZ
Posty: 10700
Rejestracja: 05 paź 2008, 22:43
Lokalizacja: z Parku Odkrywców

Post autor: KwZ » 29 paź 2011, 23:28

To może ja (choć tylko częściowo) odpowiem. Tak sobie czytam i powoli narasta we mnie sprzeciw...
Aligator pisze:01. Nikomu nie bronię jeździć samochodem - Ty też nie powinieneś bo to objaw chorej zazdrości o to że ktoś korzysta z samochodu.
Żadna zazdrość. Nie chodzi o to, żeby coś kategorycznie zabraniać - tylko oferować korzystniejsze alternatywy.
Aligator pisze:02. Drogi w Warszawie to muszą zostać rozbudowane tak czy siak.
Nie muszą. Vide druga jezdnia Kasprzaka czy Wołoskiej. I jeszcze coś by się znalazło.
Aligator pisze:Należało to zrobić już dwie dekady temu - tylko się to zaniedbało. Każde normalne miasto w Europie ma system obwodnic.
Dwie dekady temu w Polsce nie było na nic pieniędzy - w tym na realizację planów metra np.
Aligator pisze:W Warszawie tego zaniechano i efektem tego mając stosunkowo niską ilość samochodów mieścimy się w pierwszej piątce najbardziej zakorkowanych miast starego kontynentu.
To ciekawe, ja słyszałem, że w Wawie ludzie posiadają więcej samochodów na 1000 mieszkańców, niż w Berlinie. I co do tej piątki - skąd takie dane? Korki w Warszawie są stosunkowo małe, chociażby w porównaniu do Krakowa.
Aligator pisze:że ZTM jest tylko apolitycznym ciałem do przelewania pieniędzy - na marginesie tym mógłby się zająć jakikolwiek bank albo najemna firma i miasto nie musiałoby tworzyć samodzielnego i zbiurokratyzowanego podmiotu do tak odpowiedzialnego zadania jak rozdzielanie pieniędzy.
ZTM nie jest tylko od przelewania pieniędzy, ale także od ustalania tras - czym banki zająć by się nie mogły.
Aligator pisze: W USA nawet biedaka na samochód stać
Ostrożnie z takimi tezami: odsetek ludzi żyjących poniżej granicy ubóstwa w USA jest podobny do tego w Polsce. I co, jeśli złamię rękę?
Aligator pisze:To 130 mln naród, a ropy nie posiadają.
To nie problem dla bogatego. UE ropy prawie nie ma, a samochodami (trochę więcej niż w Polsce) się jeździ. USA też większość jej importują. Samochodów jest w Japonii mało, bo nie ma gdzie parkować.
Aligator pisze:Pamiętaj że prywaciarz jest gotów puścić kilka nierentownych brygad byleby mieć więcej klientów.
Ale w ZTM-ie nazywasz to nierentownością :-s
Aligator pisze:Tramwaje w Wawie wraz z rozwojem metra będą zanikać. To stan naturalny. Więc ogólnie zastanawiałbym się nad sensownością rozwoju sieci tramwajowej.
No błagam - przewozy będą się zwiększać. Gdzie będziesz mieć metro? 2 (-o< linie na krzyż. Tramwaj ma szanse (ekonomiczne, choć może i polityczne) dotrzeć do Wilanowa, Tarchomina, na Sielce itd. itd.
Aligator pisze:Tramwaje mają jedną zasadniczą wadę: POJEMNOŚĆ.
Wada jak wada - zapotrzebowanie na pojemność (podaż) zależy od rejonu i relacji. Więcej jest takich, gdzie sensowny jest tramwaj, metro jeszcze nie, a strumień autobusów już nie.
Aligator pisze:02. Byśmy Mieli? Weź mnie nie rozśmieszaj kolego. poczytaj sobie o panu Romanie Klusce. Zobaczysz jak wyglądał w Polsce wielki biznes. To kraj w którym zakazuje się właścicielowi sprzedać prywatnej firmy (PLAY), w którym buduje się państwowe drogi które dzień później okazują się mieć wady, kraj w którym uznaje się za nie ważne umowy kupna sprzedaży (PZU), kraj w którym sądy pracy łamią prawo pracy, w którym stawia się zarzuty korupcji dyrektorom MSWiA? Ty wierzysz w to że ktoś normalny chciałby tu robić interesy w latach '90 czy nawet ubiegłej dekadzie?
Roman Kluska miał pecha, że izba skarbowa uparła się, że ma rację w sytuacji wątpliwej i podlegającej interpretacji. Jakkolwiek podobne przypadki przydarzają się skandalicznie często, to jednak zachodni kapitał chętnie w Polsce inwestuje - w motoryzacji, AGD, czy zgoła finansowo (wzrosty na GPW w 2009-2011).

Aha, i Ukraina to kraj drugiego, a nie 4-tego świata. Taka Polska sprzed 20 lat.
Czy pełzający zamach stanu zostanie odkręcony?
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!

Awatar użytkownika
MeWa
Cukiereczek
Posty: 24727
Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy

Post autor: MeWa » 29 paź 2011, 23:36

Aligator pisze:A wiesz MeWa? Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jak dużo w tych słowach prawdy.
droga wolna :P do japońskiego raju!
Aligator pisze:To nei idealistyczne ząłożenie, to fakt. I nie zakłądam że podatki będą na 100% niższe, lecz że mogłyby.
Warszawa sprywatyzuje komunikację, a rząd w związku z tym obniży wysokość podatków? No to jest idealistyczne podejście.
Aligator pisze:W bardzo prosty sposób. Główne arterie uznaję za ciągi komunikacyjne o dużej przepustowości i na tych arteriach puszczam komunikację miejską. Komunikacja miejska to nie taksówka, to tańsza alternatywa podróżowania i tak powinna być traktowana, a nie jako "tania taryfa door to door".
Gwiazdę uzupełniam liniami okrężnymi i schemat jest gotowy.
I na czym niby polega wyższość tego systemu? Względem obecnego układu linii?
Aligator pisze:Natomiast w Polsce tych warunków nie ma, tutaj jak powiesz "prywatyzacja" albo "zmiana systemu" to pojawi Ci się stado "należymisię".
W Polsce jest tak silny lobbing socjalny (w dużej mierze oparty właśnie na lemingach "należymisię" albo "państwomazadbać") że każdą ideę prywatności i prywatyzacji odbiera się jako zamach na święty i niepodważalny socjalny charakter państwa.
[ciach] Dobrze, że i Ty dostrzegasz, że obracasz się sam w oparach idelaizmu, abstrakcji i absurdu :roll:
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"

[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]

wlv
Posty: 47
Rejestracja: 28 cze 2011, 20:38

Post autor: wlv » 30 paź 2011, 0:14

Aligator pisze:Bo banki odmawiają Warszawie kredytowania i żądają spłaty długów.
Rzuciłbyś linkiem?
Aligator pisze:to kraje 4 świata
=; A JAPONIA TO 1519. ŚWIAT. ;-) Taka prośba na przyszłość: nie używaj pojęć, które funkcjonują, a ich nie znasz?
Aligator pisze:Obecny poziom komunikacji jest robiony na kredyt, a miejska linia kredytowa się kończy.
A może to drogi są robione na kredyt? Albo co innego?
Aligator pisze:W Polsce jest tak silny lobbing socjalny (w dużej mierze oparty właśnie na lemingach "należymisię" albo "państwomazadbać") że każdą ideę prywatności i prywatyzacji odbiera się jako zamach na święty i niepodważalny socjalny charakter państwa.
Dokładnie na odwrót wygląda to z mojej, lewackiej [ ;-) ] perspektywy.
Aligator pisze: W bardzo prosty sposób. Główne arterie uznaję za ciągi komunikacyjne o dużej przepustowości i na tych arteriach puszczam komunikację miejską. Komunikacja miejska to nie taksówka, to tańsza alternatywa podróżowania i tak powinna być traktowana, a nie jako "tania taryfa door to door".
Gwiazdę uzupełniam liniami okrężnymi i schemat jest gotowy.
Jeśli ktoś chce mieć "door to door" to niech zamówi "taxi", chce skorzystać z maskomu to musi do niego dojść tych kilkaset metrów.
Zdajesz sobie sprawę, że nie napisałeś nic konkretnego?
Aligator pisze:Jedno ale, Tokio jest jak na swoją wielkość bardzo mało ludne. Gęstość zamieszkania jest w wielu dzielnicach tylko pozorem. Tokio jest miastem właśnie o stosunkowo małym zaludnieniu - na co jawnie skarży się magistrat. Z resztą najlepszym dowodem na to jest właśnie ilość podróżnych w komunikacji zbiorowej - przeciążenie jest spowodowane właśnie tym faktem że ogromne rzesze ludzi codziennie wyjeżdżają nawet po 60 km poza samo miasto.
Z tym się zgadzam. Ale to właśnie taka zabudowa powoduje sensowność takiej komunikacji, jaka tam jest. Byłeś kiedykolwiek w Tokio lub/i Warszawie?
Aligator pisze:I generalnie nie mam nic przeciwko takiemu rozwiązaniu. Jeśli ktoś mieszka na wsi to ponosi tego konsekwencje, nie może być tak że lokalna społeczność ma płacić w podatkach za linię komunikacyjną dla 5 ludzi. Tak naprawdę Ci ludzie ponoszą konsekwencje tego że mieszkają tu a nie gdzieś indziej, jeśli przeszkadza komuś autobus co godzinę to zmienia miejsce zamieszkania albo jest przygotowany na podwyższone wydatki - np. na taxę raz na jakiś czas kiedy nie trafi się autobus.
Z tym teoretycznie można się zgodzić, ALE JA WIEM, że dzięki oparciu się na korwinowskim leseferyzmie, gdzieś w twoim umyśle wiąże się sprzeczność.
Aligator pisze:01. Nikomu nie bronię jeździć samochodem - Ty też nie powinieneś bo to objaw chorej zazdrości o to że ktoś korzysta z samochodu.
02. Drogi w Warszawie to muszą zostać rozbudowane tak czy siak. Należało to zrobić już dwie dekady temu - tylko się to zaniedbało. Każde normalne miasto w Europie ma system obwodnic. W Warszawie tego zaniechano i efektem tego mając stosunkowo niską ilość samochodów mieścimy się w pierwszej piątce najbardziej zakorkowanych miast starego kontynentu. Budowy obwodnic i przebudowy sieci dróg i tak nie unikniesz, możesz ją odwlekać, ale prawdę powiedziawszy samochodów nie ubędzie, aglomeracja rośnie i ilość pojazdów wraz z nią.
Pamiętaj że nawet miasta o bardzo rozwiniętych sieciach komunikacji - jak wspominane przeze mnie Tokio mają pokaźny udział samochodów w ruchu więc jakiekolwiek stwierdzenia że maskom wszystko rozwiąże możesz między bajki włożyć - to brednie usprawiedliwiające niegospodarność.
O już ją nawet widzę.
Aligator pisze:Wiesz co, tu dużo zależy od tego jak funkcjonuje wszystko. W USA nawet biedaka na samochód stać - głównie z tego powodu że są niskie podatki.
I tego przeciętny "korwinistyczny nieudacznik" pojąć nie potrafi, że gdyby głupi VAT był niższy o 15% to ten "nieudacznik" miałby w kieszeni tych 15% pieniądza więcej a towary byłyby o 15% tańsze co dawałoby "nieudacznikowi" 30% większą siłę nabywczą w efekcie dając mu możliwość posiadania samochodu.
Mnie tam na podróże dom-praca po expy Golfem III jakiegoś NINJA w aglomeracji nie stać.
Aligator pisze:Oj "bardzo niską" zważywszy na to że jezi ch po Tokio ok. 3 mln każdego dnia...
Ps. W Japonii to nie brak miejsca decyduje o tym że samochodów jest proporcjonalnie mało, ale fakt że Japonia jest bardzo mocno uzależniona od importu surowców.
To 130 mln naród, a ropy nie posiadają. Drugą sprawą jest fakt że sporo autostrad jest prywatnych i nie dotowanych co w połączeniu z bardzo rozwiniętą koleją i transportem morskim powoduje że pojedynczej osobie nie opłaca się jeździć samochodem.
"3 mln każdego dnia" to dużo? Eee, kiedy Polska wstąpiła do OPEC? W krajach z ropą(z Bolandą na czele) obowiązuje mnożnik użytkówników zbiorkomu przy porównaniach z Japonią?
Aligator pisze:Tworzenie rynku w oparciu o przetargi publiczne problemu nie rozwiązuje.
Tworzy jedynie patologię w innym wykonaniu. To bardzo "koruptogenne" rozwiązanie.
Jeśli coś ma być prywatne ale działać na zlecenie organu publicznego to ryzyko korupcji jest ogromne. - przetargi bedą tworzone pod konkretnych operatorów. A to jest bezsens. Jeśli miałaby nastąpić prywatyzacja - skuteczna - to musiałoby to pójść jako całość i jeszcze do tego komunikacja musiałaby zostać wypchnięta poza system zamówień publicznych.
Jeżeli powstanie odpowiednio głęboki rynek, maksymalnie 1-2 zajezdnie komunalne, nie będzie takich problemów.
Aligator pisze:Skończy się tym że będzie jak z policyjnymi "alfami"
No co z tymi "alfami".
Aligator pisze:Tramwaje w Wawie wraz z rozwojem metra będą zanikać. To stan naturalny. Więc ogólnie zastanawiałbym się nad sensownością rozwoju sieci tramwajowej.
Ponawiam pytanie: byłeś kiedyś w Warszawie? Czy zdajesz sobie sprawę, że metro będzie powstawać tutaj tylko za pieniądze polskiego i niemieckiego podatnika?
Aligator pisze:Tramwaje mają jedną zasadniczą wadę: POJEMNOŚĆ.
Czy niższa pojemność, wraz z niższym kosztem,a lepsza dostępność i zbliżony czas podróży dla >50% pasażerów(widziałeś chociaż plan tego miasta?) powinna zanikać?

Awatar użytkownika
KwZ
Posty: 10700
Rejestracja: 05 paź 2008, 22:43
Lokalizacja: z Parku Odkrywców

Post autor: KwZ » 30 paź 2011, 0:48

Aha - tramwaje w porównaniu do metra mają:
a) ok. trzy razy mniejszą pojemność,
b) dziesięć razy mniejszy koszt budowy (i z pięć razy mniejszy czas).
Czyli zamiast jednej linii metra można wybudować 3 (lub 10) linii tramwajowych.

A tak naprawdę można spotkać systemy pośrednie, np. ja się spotkałem z zaliczeniem poznańskiej Pestki do metra.
Czy pełzający zamach stanu zostanie odkręcony?
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!

Awatar użytkownika
Bastian
Sułtan Maroka
Posty: 36227
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...

Post autor: Bastian » 30 paź 2011, 1:52

KwZ pisze:Aha - tramwaje w porównaniu do metra mają:
a) ok. trzy razy mniejszą pojemność,
b) dziesięć razy mniejszy koszt budowy (i z pięć razy mniejszy czas).
Czyli zamiast jednej linii metra można wybudować 3 (lub 10) linii tramwajowych.
Inaczej: za koszt budowy kilometra linii metra można zbudować 10 razy tyle kilometrów linii tramwajowej - i przewieźć nią 3,33 raza tylu pasażerów.

Oczywiście bardzo upraszczając.
Honi soit qui mal y pense... Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow

Awatar użytkownika
KwZ
Posty: 10700
Rejestracja: 05 paź 2008, 22:43
Lokalizacja: z Parku Odkrywców

Post autor: KwZ » 30 paź 2011, 2:47

Przy czym same liczby są zupełnie serio.
Czy pełzający zamach stanu zostanie odkręcony?
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!

Awatar użytkownika
Wolfchen
(Busmann)
Posty: 14778
Rejestracja: 16 kwie 2006, 9:21
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Wolfchen » 30 paź 2011, 12:16

Aligator pisze:I tego przeciętny "korwinistyczny nieudacznik" pojąć nie potrafi, że gdyby głupi VAT był niższy o 15% to ten "nieudacznik" miałby w kieszeni tych 15% pieniądza więcej a towary byłyby o 15% tańsze co dawałoby "nieudacznikowi" 30% większą siłę nabywczą w efekcie dając mu możliwość posiadania samochodu.
Skąd Ty wziąłeś te 30%? Skoro towar jest 15% tańszy, to w kieszeni masz 15% więcej (bo mniej wydasz na dany towar), więc siła nabywcza również wzrasta o 15%. To są naczynia połączone, nie może w jednym ubyć, a w drugim dwa razy wzrosnąć.
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43

Awatar użytkownika
MeWa
Cukiereczek
Posty: 24727
Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy

Post autor: MeWa » 30 paź 2011, 15:49

KwZ pisze:Aha - tramwaje w porównaniu do metra mają:
a) ok. trzy razy mniejszą pojemność,
b) dziesięć razy mniejszy koszt budowy (i z pięć razy mniejszy czas).
Czyli zamiast jednej linii metra można wybudować 3 (lub 10) linii tramwajowych.
klucz kryje się w punkcie a: trzy razy mniej pasażerów, czyli tam, gdzie tramwaje nie są w stanie przewieźć tych pasażerów. Robienie alternatywy budujmy tramwaje zamiast metra czy na odwórt moim zdaniem jest dosyć populistyczne. Każdy środek ma swoje zastosowanie. I jakoś nie sądzę, żeby metro wyparło tramwaje...
Twoje wyliczenia pokazują co innego: nie sądzę, żeby znalazł się prywatny inwestor, który zechciałby wybudować metro (no chyba, że odkurzone zostałoby PPP)...
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"

[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]

Awatar użytkownika
Bastian
Sułtan Maroka
Posty: 36227
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...

Post autor: Bastian » 30 paź 2011, 17:51

mgr MeWa pisze:Robienie alternatywy budujmy tramwaje zamiast metra czy na odwórt moim zdaniem jest dosyć populistyczne. Każdy środek ma swoje zastosowanie. I jakoś nie sądzę, żeby metro wyparło tramwaje...
Nie jest populistyczne w sytuacji decydowania o przeznaczeniu środków niewystarczających na zaspokojenie wszystkich potrzeb. Tym niemniej zgodzę się, że takie postawienie sprawy jest nadmiernym uproszczeniem. Zgodzę się także z kolejnymi zdaniami (w tym drugim ;)).

To wizja Aligatora jest co najmniej dziwna. Dobrze ją rozumiem? Metro (przykładowo) na Grójeckiej - al. Krakowskiej, kolej wzdłuż Al. Jerozolimskich, 172 (a dalej - 189) w poprzek, a Szczęśliwice, Rakowiec, Reduta itp. niech sobie dojdą (lub dojadą taksówką)? :-k
Honi soit qui mal y pense... Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow

Awatar użytkownika
KwZ
Posty: 10700
Rejestracja: 05 paź 2008, 22:43
Lokalizacja: z Parku Odkrywców

Post autor: KwZ » 30 paź 2011, 20:32

Ja też zgodzę się, że dzięki pojemności, szybkości lub warunków zastanych metro może być efektywniejsze. Ale w Warszawie to raczej rzadkość. Znowu upraszczając, wierzę, że druga linia metra będzie udana, a trzecia nie: na Gocław tramwaj a nie metro.

Uproszczenie wizji ma tutaj służyć raczej temu, żeby Aligator ją zrozumiał. Że życie jest ciekawsze (WKD, PST), to ja wiem.

Generalnie powoli buduję sobie wizję, w której kolejne środki transportu (autonogi, samochód, autobus, tramwaj, metro; gdzieś obok kolej) stają się optymalne wraz ze zwiększaniem się miasta, a zwłaszcza jego gęstości (gęstości celów podróży).

EDIT: Jeśli już zachwycamy się Tokio i różnymi przewoźnikami na sieci metra, to zastanowiłbym się nad możliwością wjeżdżania sochaczewskich/ożarowskich pociągów aglo na II linię. Odciążenie średnicy zwolniłoby miejsce dla Piastowa/Okęcia/Służewca itd. :-k
Czy pełzający zamach stanu zostanie odkręcony?
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!

Awatar użytkownika
MeWa
Cukiereczek
Posty: 24727
Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy

Post autor: MeWa » 30 paź 2011, 22:57

KwZ pisze:EDIT: Jeśli już zachwycamy się Tokio i różnymi przewoźnikami na sieci metra, to zastanowiłbym się nad możliwością wjeżdżania sochaczewskich/ożarowskich pociągów aglo na II linię. Odciążenie średnicy zwolniłoby miejsce dla Piastowa/Okęcia/Służewca itd.
no trochę po ptokach.
KwZ pisze:Generalnie powoli buduję sobie wizję, w której kolejne środki transportu (autonogi, samochód, autobus, tramwaj, metro; gdzieś obok kolej) stają się optymalne wraz ze zwiększaniem się miasta, a zwłaszcza jego gęstości (gęstości celów podróży).
no tak jest ;) sławetna radziecka zasada głosi, że metro to się buduje w miastach powyżej miliona - aczkolwiek jak sam wspomniałęś, życie nie jest takie proste.

Powracając do tematu, jeśli chodzi o środki prywatne, to bardziej widziałbym takie rozwiązanie: jeśli Kulczyk albo kto planuje inwestycję np. w Porcie Praskim, która w oczywisty sposób skorzysta zwłaszcza na takim metrze, to niech dołoży się do budowy stacji Stadion. Coś takiego praktykowane było i chyba nadal jest w UK (aczkolwiek nie życzyłbym nam tutaj ich całościowego podejścia do planowania i przeprowadzania inwestycji).
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"

[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]

Awatar użytkownika
KwZ
Posty: 10700
Rejestracja: 05 paź 2008, 22:43
Lokalizacja: z Parku Odkrywców

Post autor: KwZ » 31 paź 2011, 22:34

To jest po ptokach. Stadion przecież wybudujemy tak czy owak.
mgr MeWa pisze:no trochę po ptokach.
Dlaczego? Potrzebny byłby specjalny tabor, ale kupić go można np. przy okazji odcinka bemowskiego albo jeszcze później. Sterowanie? Nie jest aż tak bardzo różne. Skrajnia? Potrzebne byłoby coś w rodzaju wysuwanego schodka, to nie jest nie do przeskoczenia. Parametry torowiska? A metro nie jest budowane wg parametrów ciężkiej kolei po prostu?
Czy pełzający zamach stanu zostanie odkręcony?
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!

ODPOWIEDZ