Występują problemy techniczne po stronie dostawcy hostingu. W trakcie prac naprawczych możliwe są przerwy w dostępie do forum.
Jak jeĹźdĹźÄ warszawscy kierowcy?
Moderatorzy: Wiliam, Szeregowy_Równoległy
-
Cardinalle
Oo, ten temat też od dawna mnie fascynuje, podobnie jak wyczyny warszawfskich kierujących w blachosmrodach.
Od jakiś 2 latek jestem szczęśliwym posiadaczem zawodowej kategorii D, zresztą jak duża część userów z tego forum, i mam pełną ofertę obserwowania sytuacji drogowych w naszej ukochanym mieście.
Wracając do meritum. Ostatnio kręciłem się służbowo na 138
I generalnie jak ktoś wcześniej postępował źle, to z reguły przepraszał, ale po prostu nie dyskutował, a dwóch słoików w dwóch różnych sytuacjach tego dnia zdobyło w moich oczach uznanie debila roku.
Ad.1. Pierwsza sytuacja ma miejsce na przystanku FRANCUSKA 01( w kierunku Bokserskiej). Zresztą nie ma to większego znaczenia w zobrazowaniu sytuacji, bo to co się dzieje na Francuskiej, przynajmniej do Zwycięzców, z parkującymi osobówkami to granda. Wjeżdżam więc grzecznie w zatoczkę, której wielkość dla autobusu sztywnego albo i przegubowego jest mocno dyskusyjna. Standardowa wymiana na Saskiej Kępie trwa relatywnie szybko. I co następuje - jakiś warszafiaczek praktycznie parkuje mi ''pod nosem''. Wszystko dzieje się w tej mini zatoczce DLA AUTOBUSÓW MIEJSKICH OBSŁUGUJĄCYCH REGULARNE LINIE. Typ jak gdyby nigdy nic wychodzi z samochodu i widząc za sobą autobus, pozostaje wielce zdziwiony, że oślepiam go ostrzegająco długimi i używam klaksonu. Przed otwarte drzwi z przedziału pasażerskiego słyszę, jakąś dysputę, że niby o co mi chodzi, po co robię problem, skoro można normalnie wyjechać. Oczywiście nad odczuciem tej sytuacji nie będę się rozpisywał. Po chwili nastąpiło zaciągnięcie ręcznego i włączenie awaryjnych + CR. I żeby nie było, nie jestem złośliwy i zazwyczaj jak zatoczka jest długa i ktoś z osobówek wysadza kogoś w niej, to nie robię żadnej bardachy. Ale ten typ specjalnie, wręcz perfidnie prosił się o dostarczenie jakiś wrażeń.
Ad.2. Miejsce akcji : pętla Bokserska. Godziny szczytu, żeby nie było wątpliwości. W sytuacji zjechały się : 3x 174( dwie dwunastki i deska), 2x 138(oba przeguby) i 2x 193( oba przeguby). Wszystko toczy się sielankowo. Ale nie do końca jak się później okazało. Stanąłem na ostatniego od wjazdu, ale oczywiście zmieściłem się na pętli, nie blokując drogi. Po chwili słyszę klakson i komentarze, że czemu jako kierowca zawodowy nie myślę o innych i czy nie podciągnąłbym trochę. Odpaliłem grzecznie : " że niby gdzie, na głowę Panu może?". Od tego momentu gościu się zagotował się i zaczął jednostronną dysputę o chamstwie kierowców autobusów i to, co sobie w ogóle wyobrażamy parkując tam, na tej Bokserskiej. Na koniec sugerowałem grzecznie wezwać Policję, jeśli coś mu nie odpowiada
Konkludując, ten nie okrzesany i egoistyczny 30 latek nie miał choć odrobiny kultury w sobie, używając od razu wulgaryzmów w stosunku do kogoś obcego(bez obrażania, ale jednak). Zrobił z siebie publicznie idiotę nie mając kompletnie racji i do tego, jeszcze bronił swojego patologicznego punktu widzenia. No ale co? Nie widział stojącego jak byk znaku : zakaz wjazdu.? Co? Problemy z oczami?
hehe.
To tyle na razie odnośnie skrajnych sytuacji.
Od jakiś 2 latek jestem szczęśliwym posiadaczem zawodowej kategorii D, zresztą jak duża część userów z tego forum, i mam pełną ofertę obserwowania sytuacji drogowych w naszej ukochanym mieście.
Wracając do meritum. Ostatnio kręciłem się służbowo na 138
Ad.1. Pierwsza sytuacja ma miejsce na przystanku FRANCUSKA 01( w kierunku Bokserskiej). Zresztą nie ma to większego znaczenia w zobrazowaniu sytuacji, bo to co się dzieje na Francuskiej, przynajmniej do Zwycięzców, z parkującymi osobówkami to granda. Wjeżdżam więc grzecznie w zatoczkę, której wielkość dla autobusu sztywnego albo i przegubowego jest mocno dyskusyjna. Standardowa wymiana na Saskiej Kępie trwa relatywnie szybko. I co następuje - jakiś warszafiaczek praktycznie parkuje mi ''pod nosem''. Wszystko dzieje się w tej mini zatoczce DLA AUTOBUSÓW MIEJSKICH OBSŁUGUJĄCYCH REGULARNE LINIE. Typ jak gdyby nigdy nic wychodzi z samochodu i widząc za sobą autobus, pozostaje wielce zdziwiony, że oślepiam go ostrzegająco długimi i używam klaksonu. Przed otwarte drzwi z przedziału pasażerskiego słyszę, jakąś dysputę, że niby o co mi chodzi, po co robię problem, skoro można normalnie wyjechać. Oczywiście nad odczuciem tej sytuacji nie będę się rozpisywał. Po chwili nastąpiło zaciągnięcie ręcznego i włączenie awaryjnych + CR. I żeby nie było, nie jestem złośliwy i zazwyczaj jak zatoczka jest długa i ktoś z osobówek wysadza kogoś w niej, to nie robię żadnej bardachy. Ale ten typ specjalnie, wręcz perfidnie prosił się o dostarczenie jakiś wrażeń.
Ad.2. Miejsce akcji : pętla Bokserska. Godziny szczytu, żeby nie było wątpliwości. W sytuacji zjechały się : 3x 174( dwie dwunastki i deska), 2x 138(oba przeguby) i 2x 193( oba przeguby). Wszystko toczy się sielankowo. Ale nie do końca jak się później okazało. Stanąłem na ostatniego od wjazdu, ale oczywiście zmieściłem się na pętli, nie blokując drogi. Po chwili słyszę klakson i komentarze, że czemu jako kierowca zawodowy nie myślę o innych i czy nie podciągnąłbym trochę. Odpaliłem grzecznie : " że niby gdzie, na głowę Panu może?". Od tego momentu gościu się zagotował się i zaczął jednostronną dysputę o chamstwie kierowców autobusów i to, co sobie w ogóle wyobrażamy parkując tam, na tej Bokserskiej. Na koniec sugerowałem grzecznie wezwać Policję, jeśli coś mu nie odpowiada
To tyle na razie odnośnie skrajnych sytuacji.