Miało nie być pana MagielaGronostaj pisze:nie ma pana Magla czy Magela?
Zmagania z językiem polskim
Moderator: Szeregowy_Równoległy
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36168
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
Twój "dowód" nic nie wyjaśnia w kwestii Kozioła - wypowiedź dotyczy końcówek -el. W przypadku języka często nie ma reguł bezwględnie obowiązujących, jak w naukach ścisłych - co innego uważają w Krakowie, co innego językoznawcy w Warszawie. Tym bardziej, że było kilka potwierdzonych przykładów czegoś innego.Poc Vocem pisze:Jak to mówią co poniektórzy "nie chcem, ale muszem", po raz któryś już z rzędu, poprawiać polonistę. Magla. Wyłącznie Magla. I żadnych Koziołów.levar pisze: Ja miałem zajęcia z mgr. Koziołem. I jego nazwisko w mianowniku brzmiało Kozioł. A więc skłaniałbym się ku formie "Magiela".
[ Dodano: Sro 07 Mar, 2012 ]
A pan Magiel jak sobie życzy, żeby odmieniać jego nazwisko?Gronostaj pisze:Mnie na studiach również uczono, że nazwisko Kozioł odmienia się tak, jak napisał LevarPonawiam pytanie, bo nie wyłapałam odpowiedzi - czym się różni odmiana nazwiska Magiel od Magel? Tzn. jeśli odmieniam to drugie - nie ma pana Magla czy Magela?
O Maglach pewnie też mnie uczono, ale to było dawno i nieprawda
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
MeWa pisze:Mamy zresztą na Bielanach ulicę Lindego od nazwiska Linde.
Niestety, nie wszędzie jest tak dobrze, jak z ulicą Lindego - w Radomiu jest na przykład ulica Jana Gauze (a powinno być Gauzego).Bastian pisze:Julke jak Goethe. Przejdzie ci przez gardło "Goethego"? Albo Nietsche. Albo Walter-Janke. Albo Friszke.
"Hugona Kołłątaja" nie brzmi dziwnie. Jednak imię Iwo zawsze odmieniałem jak "piwo": widzę Iwa, spotkałem się z Iwem itp. Nawet w kalendarzach spotykałem się wielokrotnie z taką właśnie odmianą. No ale mamy tu na forum jednego użytkownika o tym rzadkim imieniu, to może niech on coś na temat napiszeMeWa pisze:Dziwnie to brzmi odmiania męskich imion zakończonych na -o. Bruno - nie ma Brunona. Iwo - nie ma Iwona.
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
Kwestia czasu i w pozostałych imionach wyparuje n w odmianie. Tym bardziej, że nie ma chyba innego znaczenia, niż historyczne.MichalJ pisze:Brunona, Ottona, Hugona - tak. Iwona - nie, ze względu na kolizję z imieniem żeńskim oraz na to, że ludzie nie czują związku tego imienia z tamtą serią... Magistra robiłem u profesora o takim imieniu, nie byłem z nim na ty, ale raczej mówili o nim 'widzę Iwa'.
Widziałem Bruna - nadal wiadomo o jakie imię chodzi.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
Raczej nie zagląda do tak inteligenckich tematówMZ pisze:No ale mamy tu na forum jednego użytkownika o tym rzadkim imieniu, to może niech on coś na temat napisze.
[ Dodano: |8 Mar 2012|, 2012 02:45 ]
Możesz mnie poprawiać, bo nie jestem nieomylny ani obrażalskiPoc Vocem pisze:"nie chcem, ale muszem", po raz któryś już z rzędu, poprawiać polonistę
Ale tutaj niestety się z Tobą nie zgodzę. Byłem na studiach uczony o odmianie nazwisk typu Kozioł i być może nawet wyleciałaby mi ta wiedza z głowy, gdyby nie wspomniany już tu przeze mnie fakt, że miałem wykładowcę o takim nazwisku od baroku i oświeceniaPoc Vocem pisze: I żadnych Koziołów.
[ Dodano: |8 Mar 2012|, 2012 02:50 ]
WygraliścieBastian pisze:Julke jak Goethe. Przejdzie ci przez gardło "Goethego"?Albo Nietsche. Albo Walter-Janke. Albo Friszke.
Jednak nadal uważam, że skoro poloniście nie przyjdzie do głowy odmiana "Julkego", to świadczy to co najmniej o niepowszechności takowej
BTW, nie mam już kontaktu z tym kolega, ale chętnie zapytałbym go, czy KTOKOLWIEK KIEDYKOLWIEK odmienił jego nazwisko
Nie chcę ignorować tych wyjątków, które naprawdę istnieją. Jestem przeciwny prokurowaniu nowych ,,bo moje to inaczej...''.blinski pisze:Ktoś tu czegoś nie rozumie. Po pierwsze, to ty starasz się wprowadzać własne zasady, poprzez ignorowanie wyjątków, mimo, że istnieją.grzegorz pisze:To nie jest kwestia proszenia, czy wnoszenia. Spróbujcie ustalać przepisy ruchu drogowego na swoim osiedlu, he, he...
Zasady językowe mają upraszczać, a nie utrudniać mnożąc wyjątki. Żyro jak Pióro, czy Ziobro. Nieodmienianie nazwisk (nawet kończących się na ,,a'', a to już skandal) to jakaś nowa plaga. Jak kto nie umie, niech czyta. Matejko, Kościuszko, Jagiełło, Żwirko. Słyszałem o jakimś kombinowaniu z regułami - po co? Język polski nie radzi sobie z Rumunami (Basescu, Dumitrescu...), a poza tym jest prosto: męskie - odmienne, żeńskie nieodmienne, o ile nie kończy się na ,,a''. Logiczne.
Tragedia, bo ktoś nie wie jaki jest mianownik, zwłaszcza jak wręczają mu dyplom dla niego przeznaczony. Jeśli ktoś musi mieć czarno na białym mianownik, niech korzysta z konstrukcji mianownikowych (,,nie prosimy kogoś'', tylko ,,ktoś jest proszony''). Dziwią mnie normalni ludzie posługujący się w życiu językiem sejmowej komisji śledczej. Normalnie wiadomo o kogo chodzi. A jak nie, to nqa dokumencie jest PESEL.Po drugie - zdefiniuj, co znaczy 'upraszczać'? Upraszczanie poprzez likwidację wariantów to najbardziej prymitywny sposób upraszczania, w praktyce mogący nie uprościć sprawy o jotę, a utrudnić. Upraszczanie do jednego wzoru (np. omawianych nazwisk kończących się na -a i -o) powoduje, że słysząc nazwisko w odmianie nie wiesz, jaki jest mianownik.
Interweniuj, jak najbardziej. Nie ma jednak sensu próbować majstrować w regułach języka (próbować, wszak język żyje sam), bo ktoś tam robi błędy.Czy wymuszona ignorancja to na pewno cel, jaki chcemy osiągnąć przez upraszczanie form odmiany? Ech, powtarzam się, ale jako osoba realnie doświadczająca tego, co takim mądralom nie przychodzi do głowy, nie mogę się powstrzymać przed interwencją za każdym razem;)
Co to jest >>,,krulika'' rasy baranek<< (pisownia oryginalna; konstrukcja w założeniu mianownikowa, pochodzenie bazarowe)? Pod takich użytkowników języka chcesz układać zasady? Chyba raczej niektórzy z założenia będą popełniać okropne błędy i trzeba im to miłosiernie wybaczyć. Bo nawet zlikwidowawszy ,,ó'' nie da się nie zauważyć, że autor/ka nie wie, jak nazywa się samica królika (dwa błedy w jednym słowie, no, no). Owszem, zauważa to i piszę swą propozycję w cudzysłowie, tylko czy o to chodzi?
Po pierwsze: nieuzasadnione lekceważenie sytuacji niejasności językowej. Np. ktoś słyszał raz w życiu nazwisko, i tylko odmienione - chce znaleźć osobę i ma niepotrzebnie poszerzone pole poszukiwań. Po drugie, brak wyobraźni: 'normalnie wiadomo, o kogo chodzi'. A skąd ma być wiadomo, gdy nie jest mowa o celebrycie? PESEL? Oczywiście, proszenie o dokumenty to taka naturalna sytuacja, gdy chcemy poznać czyjeś nazwisko.grzegorz pisze:Tragedia, bo ktoś nie wie jaki jest mianownik, zwłaszcza jak wręczają mu dyplom dla niego przeznaczony. Jeśli ktoś musi mieć czarno na białym mianownik, niech korzysta z konstrukcji mianownikowych (,,nie prosimy kogoś'', tylko ,,ktoś jest proszony''). Dziwią mnie normalni ludzie posługujący się w życiu językiem sejmowej komisji śledczej. Normalnie wiadomo o kogo chodzi. A jak nie, to nqa dokumencie jest PESEL.
Nie ma nic gorszego, niż grammar nazi, któremu wydaje się, że każde dostosowanie języka do życia to Sodoma i Gomora, krulika, włanczałem i bóg wie jaki jeszcze kontrol.Interweniuj, jak najbardziej. Nie ma jednak sensu próbować majstrować w regułach języka (próbować, wszak język żyje sam), bo ktoś tam robi błędy.
Co to jest >>,,krulika'' rasy baranek<< (pisownia oryginalna; konstrukcja w założeniu mianownikowa, pochodzenie bazarowe)? Pod takich użytkowników języka chcesz układać zasady? Chyba raczej niektórzy z założenia będą popełniać okropne błędy i trzeba im to miłosiernie wybaczyć. Bo nawet zlikwidowawszy ,,ó'' nie da się nie zauważyć, że autor/ka nie wie, jak nazywa się samica królika (dwa błedy w jednym słowie, no, no). Owszem, zauważa to i piszę swą propozycję w cudzysłowie, tylko czy o to chodzi?
Nie, przepraszam, nie ma nic gorszego niż grammar nazi który, nie wie, co mówi. Wklejam to, co pisałem już kiedyś przy okazji omawiania tego samego:
'Formy i normy, czyli poprawna polszczyzna w praktyce', pod red. Katarzyny Kłosińskiej, wyd Falberg, Warszawa 2004, str. 166: '(...) Uwaga: z imieniem, tytułem lub innym wyrazem wskazującym na funkcję składniową nazwiska dopuszcza się nieodmienianie nazwisk tego typu, np.: Spotkałem się z panem Sidło; Pojechaliśmy do Józia Lato.'
Zapewne nie jedyna niejasność językowa z jaką się spotkałeś? Takie życie, że Ty martwisz się, że pana Sidłę rozszyfrują jako nosiciela nazwiska Sidła, a pana Nogę - Nogo, i nawet masz rację w wypadkach bardziej ,,abstrakcyjnych'' nazwisk typu Kukuczka. Jednak system musi być na takie błędy odporny.blinski pisze: Po pierwsze: nieuzasadnione lekceważenie sytuacji niejasności językowej. Np. ktoś słyszał raz w życiu nazwisko, i tylko odmienione - chce znaleźć osobę i ma niepotrzebnie poszerzone pole poszukiwań.
Weźmy moją żonę: pojechała do Ameryki sama i jeszcze jako panna (nie było więc tu mowy o pomyłce z nazwiskiem męża, czy ojca), i co? Okazało się, że ,,zamorscy mędrcy'' nie są w stanie spisać z paszportu(!) jej nazwiska, bo kończy się na -ska. Nie miała siły, ani ochoty się wykłócać, napisali w dokumentach z ewidentnym błędem... i nic. Piekło nikogo nie pochłonęło, mino że nie była żadna ,,niejasność'', ba ktoś zasadniczy rzekłby: próba wprowadzenia w błąd.
,,Zwykłą'' osobę można dopytać jeśli istotnie ma się wątpliwości. W sytuacji urzędowej (o tym myślałem pisząc o dokumentach) sprawa jest prosta.blinski pisze: Po drugie, brak wyobraźni: 'normalnie wiadomo, o kogo chodzi'. A skąd ma być wiadomo, gdy nie jest mowa o celebrycie? PESEL? Oczywiście, proszenie o dokumenty to taka naturalna sytuacja, gdy chcemy poznać czyjeś nazwisko.
Dostosowanie języka do swoich wyobrażeń, jak najlepiej ustrzec się przed błędami otoczenia raczej. Dziwne, reguły języka powstały zgodnie z tym jak ciemny (w większości) lud mówił w ostatnich wiekach. Z Kościuszką sobie radzono, z germańskimii i innymi nazwiskami (wspomniany Julke) też (nie zapominajmy, to II wojnie Polska stała się praktycznie jednorodna narodowościowo). Teraz, gdy ze 20% społeczeństwa ma wyższe, okazuje się, że prezes Lato wywołuje nieomal zawieszenie systemu.blinski pisze: Nie ma nic gorszego, niż grammar nazi, któremu wydaje się, że każde dostosowanie języka do życia to Sodoma i Gomora, krulika, włanczałem i bóg wie jaki jeszcze kontrol.
Po co tworzyć wyjątek, skoro język akurat tu zawsze sobie radził? Uważasz, że to nas ,,wzbogaca''?
I co z tego? A że ,,tłumasz Google'' przetłumaczył ,,I like it'' jako ,,lubie to'' i fejsbuk, a za nim dziennikarze zalewają nas tym nowotworem, i zapewne wymuszą dlań miejsce w języku to dobrze. Jak można lubić czyjeś zdjęcie do cholery?! Lubić można osobę na zdjęciu, czy góry, ale samo zdjęcie mi się podoba, jest wporzo, czy wreszcie jest OK (jeśli lubimy obce zapożyczenia).blinski pisze: 'Formy i normy, czyli poprawna polszczyzna w praktyce', pod red. Katarzyny Kłosińskiej, wyd Falberg, Warszawa 2004, str. 166: '(...) Uwaga: z imieniem, tytułem lub innym wyrazem wskazującym na funkcję składniową nazwiska dopuszcza się nieodmienianie nazwisk tego typu, np.: Spotkałem się z panem Sidło; Pojechaliśmy do Józia Lato.'
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36168
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
Rozumiem, że Blinski sugeruje, iż można używać "pana Kukuczka" zamiast "pana Kukuczkę" i wtedy mianownik będzie od razu jasny? Guzik prawda, bo i wtedy nie wiadomo, czy to Kukuczka, czy Kukuczek.
I całą tę teorię można z mety wrzucić do niszczarki.
I całą tę teorię można z mety wrzucić do niszczarki.
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow