Akurat nic negatywnego nie widzę w tym, że ktoś zaryzykował, nie wsiadł w 101 i poczekał ileś na ekspres, po czym okazało się, że wygrał. Nawet jestem pełen uznania dla ponoszącego ryzyko.fraktal pisze:Ale właśnie w dzisiejszych czasach tylko taki źle pojęty spryt się liczy
Most PĂłĹnocny - propozycje ZTM
Moderator: Wiliam
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
A będziesz też pełen uznania dla kogoś, kto pojedzie prawym pasem do końca i potem ci się wepchnie przed maskę, bo akurat skręca w lewo? A będziesz pełen uznania dla pieszego, który przejdzie nieprzepisowo przez jezdnię, bo tu ma bliżej, nie zważając na jadące samochody? A będziesz pełen uznania dla klienta sklepu, który przywłaszczy sobie batonik ze sklepu, nie płacąc za niego? Ci ludzie ponieśli też ryzyko i przypuśćmy, że wygrali - osiągnęli swój cel, nie narażając się na konsekwencje.chester pisze:Akurat nic negatywnego nie widzę w tym, że ktoś zaryzykował, nie wsiadł w 101 i poczekał ileś na ekspres, po czym okazało się, że wygrał. Nawet jestem pełen uznania dla ponoszącego ryzyko.
No przecież większy tłok jest w E-6, bo wszyscy myślą tak jak Ty. Gdzie tu komfort?Rosa pisze:Czyst zysk, a ludzie w 101 to frajerzy którzy wsiadaja w co popadnie
[ Dodano: |12 Kwi 2012|, 2012 12:54 ]
A zresztą w tym przypadku nie o to chodzi - dziwię się, że ZTM tych reakcji nie przewidział i będzie być może topił brygady i w 101 i w E-6 w szczycie. Kosztem być może innych części miasta. Jak się nie podoba 101, to zasilić E-6, ale kosztem 101 właśnie.
Przepraszam, nie ośmieszaj się. Czy nie widzisz różnicy, między przypadkiem 101:E-6, a opisywanymi przez Ciebie? Jest zasadniczy - tamten człowiek w E-6 poniósł ryzyko czekania i wsiadł w ten cholerny ekspres i jego jazda tym ekspresem nie wyrządza szkody NIKOMU, podczas gdy Ty opisujesz przypadki, gdy ów "sprytny" (i to ja bym określił mianem fatalnie pojmowanego sprytu) korzysta na niekorzyści innych (wciska się przed kogoś, włazi przed samochód stwarzają zagrożenie, kradnie). Jeśli nie widzisz tej zasadniczej różnicy, to zaiste dziwnym jesteś człowiekiem, jakbyś nosił nienawiść do każdego, kto wykaże się żyłką dobrze pojmowanego sprytu i na tym wygra...fraktal pisze:A będziesz też pełen uznania dla kogoś, kto pojedzie prawym pasem do końca i potem ci się wepchnie przed maskę, bo akurat skręca w lewo? A będziesz pełen uznania dla pieszego, który przejdzie nieprzepisowo przez jezdnię, bo tu ma bliżej, nie zważając na jadące samochody? A będziesz pełen uznania dla klienta sklepu, który przywłaszczy sobie batonik ze sklepu, nie płacąc za niego? Ci ludzie ponieśli też ryzyko i przypuśćmy, że wygrali - osiągnęli swój cel, nie narażając się na konsekwencje.chester pisze:Akurat nic negatywnego nie widzę w tym, że ktoś zaryzykował, nie wsiadł w 101 i poczekał ileś na ekspres, po czym okazało się, że wygrał. Nawet jestem pełen uznania dla ponoszącego ryzyko.
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Było takie mikrosłuchowisko: pociąg jednocześnie osobowy i pośpieszny. Pasażerowie z biletami P wsiadali do ostatniego wagonu i byli w czasie jazdy przenoszeni przez silnego człowieka do pierwszego wagonu, więc ich prędkość podróży była większa. Po pewnym czasie popyt na usługę był tak duży, że wprowadzono modyfikację: to pasażerów z biletami O przenoszono z wagonu pierwszego do ostatniego...
Z obserwacją filozoficzną się zgadzam, ale akurat ma tu tylko częściowe zastosowanie, bo jeśli jakieś połączenie jest szybsze (choć nie tyle, ile się subiektywnie wydaje), to jest obiektywnie lepsze. Jeśli miasta nie stać na lepsze rozwiązania, to trudno, ale ,,uzwyklanie na siłę'' w imię jakiś argumentów ideologicznych nie ma sensu. Jakoś tak jest, że tłum jedzie na Tarchomin. Co komu przyjdzie z tego, że każda jedna z tych osób zaliczy przystanek, na którym wysiądą dwie zabłąkane dusze? Nikt nie neguje istnienia pociągów pośpiesznych pod hasłem ,,A to hrabiostwo nie może siobie minutki w Jaktorowie czy Cisiu postać?''fraktal pisze:Wtedy, w ich opinii, są sprytniejsi od tamtych, bo są wcześniej u celu, podczas gdy tamci muszą tę minutę dłużej poświęcić. Ale właśnie w dzisiejszych czasach tylko taki źle pojęty spryt się liczy, aby być od innych lepszym, aby przy najmniejszym możliwym wysiłku zdobyć jak najwięcej dóbr itd.
Podejrzewam, że jest to robienie mentalnego miejsca tramwajom rozumianym jako powolne badziewie (coś takiego jak na Obozowej) z przystankami przy każdym krzaku.
Pytanie tylko co wygrał? Czy maksymalizowanie ciągle dóbr jest dobre? Powiadam: nie. Pytanie właśnie, kiedy można to robić, a kiedy nie. Kiedy jest to uzasadnione, a kiedy nie. Powtarzam w drodze do pracy - tak. I to też tylko wtedy, gdy zysk jest zauważalny. A to co oni robią to nie jest maksymalizacja parametru dla zysku, ale dla samej maksymalizacji. Inaczej mówiąc tę minutę, dwie, które oni zyskali to w zasadzie jest tyle co nic. Ale oni właśnie w to grają tylko dla samej maksymalizacji, tylko po to, aby mieć więcej od innych. I to jest nie tylko niebezpieczne. Ale to jest tak naprawdę - śmieszne. Co zrobisz w trzy minuty? Nawet kawy nie wypijesz, ba nie wiem, czy zdążysz w trzy minuty ubrać się i wyjść z domu. Ale liczy się tylko to, że zyskałeś. Nie liczy się co zyskałeś i jakim kosztem. To jest śmieszne, jeśli ktoś woli się kisić w tłoku, żeby jechać dwie minuty krócej i kogoś wyprzedzić bo to co wygrał tym sposobem jest mało warte.chester pisze:Przepraszam, nie ośmieszaj się. Czy nie widzisz różnicy, między przypadkiem 101:E-6, a opisywanymi przez Ciebie? Jest zasadniczy - tamten człowiek w E-6 poniósł ryzyko czekania i wsiadł w ten cholerny ekspres i jego jazda tym ekspresem nie wyrządza szkody NIKOMU, podczas gdy Ty opisujesz przypadki, gdy ów "sprytny" (i to ja bym określił mianem fatalnie pojmowanego sprytu) korzysta na niekorzyści innych (wciska się przed kogoś, włazi przed samochód stwarzają zagrożenie, kradnie). Jeśli nie widzisz tej zasadniczej różnicy, to zaiste dziwnym jesteś człowiekiem, jakbyś nosił nienawiść do każdego, kto wykaże się żyłką dobrze pojmowanego sprytu i na tym wygra.
Na pewno masz sporo racji, jednak ZTM nie jest od uczenia ludzi normalnego życia. Zresztą minuta do minuty... o ile jest to tylko powrót z pracy, to jasne, ale jak chce się jeszcze to tu, to tam coś załatwić, to co, to trzeba wyciągnąć brykę na ulicę?fraktal pisze:Co zrobisz w trzy minuty? Nawet kawy nie wypijesz, ba nie wiem, czy zdążysz w trzy minuty ubrać się i wyjść z domu. Ale liczy się tylko to, że zyskałeś. Nie liczy się co zyskałeś i jakim kosztem. To jest śmieszne, jeśli ktoś woli się kisić w tłoku, żeby jechać dwie minuty krócej i kogoś wyprzedzić bo to co wygrał tym sposobem jest mało warte.
Za komuny władza ,,lepiej wiedziała'' komu na czym powinno zależeć. Wystarczy tych 44 lat.
Jak to rozumiesz? Bo będziesz siedział? To już ci wyjaśniam, że i w 101 i w E-6 możesz stać.Rosa pisze:nie wyprzedzi to chociaz będe mial wygodniejsza jazdę.
Jožin z bažin kouše, saje, rdousí.... -
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.
Ja dalej nie rozumiem, skąd w Tobie ta niechęć do osoby, która wsiadła w ekspres? Organizator komunikacji po to daje wybór (a tu dał - i to też nie jest wina tego wsiadająceg ow ekspres, o ile nie jest to jakiś p. Ruta czy inny mający wpływ), aby jeden wybrał czarnucha, a drugi ekspres. No i czasem ten z ekspresu będzie szybciej, czasem nie. No i co z tego? Wylewasz tu mnóstwo emocji chyba w błahej sprawie.fraktal pisze:Pytanie tylko co wygrał? Czy maksymalizowanie ciągle dóbr jest dobre? Powiadam: nie. Pytanie właśnie, kiedy można to robić, a kiedy nie. Kiedy jest to uzasadnione, a kiedy nie. Powtarzam w drodze do pracy - tak. I to też tylko wtedy, gdy zysk jest zauważalny. A to co oni robią to nie jest maksymalizacja parametru dla zysku, ale dla samej maksymalizacji. Inaczej mówiąc tę minutę, dwie, które oni zyskali to w zasadzie jest tyle co nic. Ale oni właśnie w to grają tylko dla samej maksymalizacji, tylko po to, aby mieć więcej od innych. I to jest nie tylko niebezpieczne. Ale to jest tak naprawdę - śmieszne. Co zrobisz w trzy minuty? Nawet kawy nie wypijesz, ba nie wiem, czy zdążysz w trzy minuty ubrać się i wyjść z domu. Ale liczy się tylko to, że zyskałeś. Nie liczy się co zyskałeś i jakim kosztem. To jest śmieszne, jeśli ktoś woli się kisić w tłoku, żeby jechać dwie minuty krócej i kogoś wyprzedzić bo to co wygrał tym sposobem jest mało warte.chester pisze:Przepraszam, nie ośmieszaj się. Czy nie widzisz różnicy, między przypadkiem 101:E-6, a opisywanymi przez Ciebie? Jest zasadniczy - tamten człowiek w E-6 poniósł ryzyko czekania i wsiadł w ten cholerny ekspres i jego jazda tym ekspresem nie wyrządza szkody NIKOMU, podczas gdy Ty opisujesz przypadki, gdy ów "sprytny" (i to ja bym określił mianem fatalnie pojmowanego sprytu) korzysta na niekorzyści innych (wciska się przed kogoś, włazi przed samochód stwarzają zagrożenie, kradnie). Jeśli nie widzisz tej zasadniczej różnicy, to zaiste dziwnym jesteś człowiekiem, jakbyś nosił nienawiść do każdego, kto wykaże się żyłką dobrze pojmowanego sprytu i na tym wygra.
Poza tym już mówiłem, ze nie tylko czas jest ważny, ale i komfort niezatrzymywania się w i wahlowania drzwiami (co czasem w zimie, ale i w lecie przy klimie, się jakoś tam odczuwa).
Te całe teorie, że ktoś oszczędza minutę, bo inaczej zachoruje, itd.. chyba lecisz za daleko w tych dywagacjach. Po prostu ktoś woli jechać takim autobusem i tyle i chyba nie ma powodu bić w wielkie dzwony.
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
- tarantula01
- Posty: 1714
- Rejestracja: 15 gru 2005, 15:51
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
Wyprzedzenie 101 przez E-6 to są według mnie jednostkowe przypadki. Średnio połowa pasazerów wysiadających z metra i kontynuujących jazdę na Tarchomin od razu trafia na pierwszy z brzegu autobus (E-6), więc Ci nie kombinują w co wsiąść. Druga połowa trafia na 101 jako pierwszy z brzegu i tutaj pewnie połowa z tej połowy dokonuje wyboru czy jechać już 101 czy czekać na odjazd E-6. Niedługo dojdzie pewnie jeszcze aspekt wysiadania z metra południowym wyjściem na pierwszy przystanek za pętlą - obie linie skrzyżowanie na Młocinach pokonują na 2 razy (takie światła), aby wsiadać od razu w to co podjedzie (czym likwiduje się jakiś tam czas stania na światłach między pętlą, a pierwszym przystankiem).
Tak dla warszawskiej obwodnicy www.siskom.waw.pl
Na zdjęciu jest ul. Światowida. Ciekawe, czy tramwaj też tak będą budować?
Wojciech Tumasz
radny dz. Białołeka
www.radny.com.pl
Na zdjęciu jest ul. Światowida. Ciekawe, czy tramwaj też tak będą budować?
Wojciech Tumasz
radny dz. Białołeka
www.radny.com.pl
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
A czemu organizator dał wybór? Bo był wielki lament, że ekspresy są likwidowane.chester pisze:Ja dalej nie rozumiem, skąd w Tobie ta niechęć do osoby, która wsiadła w ekspres? Organizator komunikacji po to daje wybór (a tu dał - i to też nie jest wina tego wsiadająceg ow ekspres, o ile nie jest to jakiś p. Ruta czy inny mający wpływ)
Wielki lament o wirtualne minuty - bo rano jeszcze na tym, że będziesz 3 minuty wcześniej możesz zyskać więcej: zdążysz na wcześniejszą przesiadkę itp. W drodze powrotnej to nie zachodzi.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
A to zależy. Ja np. mam tak, że jak rano wyjdę sobie wcześniej to wręcz nie spieszy mi się. Jak wracam to chcę być jak najszybciej w domu to zależy mi na czasie.
[ Dodano: |12 Kwi 2012|, 2012 20:55 ]
I jeszcze jedno, nawiązując do postu dot. tego, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Myślę, że nie ma się czemu dziwić. Wiele osób wymaga klimy, ogrzewania. Kiedyś tego nie było i ludzie żyli. Ale skoro teraz mamy lepiej to chcemy jeszcze lepiej. Tak samo jest z tymi liniami. Może być gorzej, ale jak może być lepiej to ludzie chcą lepiej.
[ Dodano: |12 Kwi 2012|, 2012 20:55 ]
I jeszcze jedno, nawiązując do postu dot. tego, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Myślę, że nie ma się czemu dziwić. Wiele osób wymaga klimy, ogrzewania. Kiedyś tego nie było i ludzie żyli. Ale skoro teraz mamy lepiej to chcemy jeszcze lepiej. Tak samo jest z tymi liniami. Może być gorzej, ale jak może być lepiej to ludzie chcą lepiej.