A gdzie jest napisane, że wolno omawiać tylko twoją sytuację? Ty przedstawiasz jedną stronę, on drugą.
Spójrz w historię wymiany zdań to będziesz wiedział.
Od początku dialog dotyczy dyskusji o bezsensie podnoszenia cen konkretnego typu biletów (właściwie dwóch konkretnych - 20 minutowych i jednorazowych) i tym że podnoszenie cen tych konkretnych biletów spowoduje że przestaną być one ekonomiczną alternatywą dla ludzi okazjonalnie korzystających z maskomu.
Wrzucanie do nich twierdzeń "...komunikacja się opłaca bo na sieciowym..." i później "że ktoś opisuje swoją sytuację" kompletnie rozmija się z tym wątkiem w dyskusji.
No jak nie ma, skoro ma bardzo wiele? Nie wyjaśniłeś tego jednak, ale jeżeli jeździsz rzeczywiście w przeciwpotoku, to znacznie mniej jesteś narażony na korki, niż większość. Co tobie się opłaca (w takim przypadku czemu nie?), im nie bardzo. Oni tyle czasu nie zyskają. Nie masz też takich problemów z zaparkowaniem (nie mówiąc o opłatach!), co oni.
Bastianie. Śródmieście to nie jest punkt docelowy dla wszystkich ludzi, coraz więcej przedsiębiorstw migrują poza centrum, popularyzuje się praca w domu, zmianie również uległy godziny pracy, pomimo że wciąż godzinami szczytu są 7-9 i 16-18 coraz więcej ludzi ma płynny system pracy (np. moja przyjaciółka pracując w agencji pośrednictwa nieruchomości bywa w siedzibie raz na tydzień, resztę czasu spędza na Czerniakowie i na spotkaniach). Mój inny znajomy prowadząc firmę remontową najczęściej w ogóle w centrum nie bywa bo większość roboty ma w miejscach ościennych, więc korki omija łukiem). Koleżanka - instruktor tańca - pracuje do 21.30 i nie ma w ogóle w głowie dojazdów autobusami.
Przykłady mógłbym Ci mnożyć. Fakt jest jeden, ludzi rezygnujących świadomie z maskomu w Wawie jest sporo i nie są to koniecznie osoby ze Śródmieścia.
Podnosząc ceny biletów jednorazowych i czasowych ten segment klientów.
Jeszcze kilka takich podwyżek i w ogóle nie będzie sensu sprzedawać jednorazówek.