Wrogość jako nieuzasadniona merytorycznie niechęć. Jeśli powiesz to, co podałeś za przykład, to ja odpowiem pytaniami: którzy Azjaci zjadają koty na obiad wg twojej wiedzy? Czy masz podstawy merytoryczne by twierdzić, że jest to ogólna charakterystyczna cecha mieszkańców Azji? Bo nie lubiąc Azjatów ogółem rozumiem, że zakładasz tak z góry. Czy widząc jakiegokolwiek Azjatę, myślisz od razu o tym, że najprawdopodobniej zjada on ze smakiem koty? Czy jest tak, że nie lubisz każdego, kto wyrastając w innym kręgu kulturowym przejawia skłonności do rzeczy w naszym uznawane za naganne?JacekM pisze:No tak, ale powyżej pisałeś o wrogości, nie o wrogości merytorycznej lub nie. "Merytoryczna wrogość" przestaje być wrogością? Jak powiem "nie lubię Azjatów bo wpieprzają koty na obiad, cholerne żółtki" to nie będę nietolerancyjny? Tak by wynikało - bo przecież normalnie wykładam: nie trawię ich, zjadają czworonogi, które w naszym kręgu kulturowym są uważane za przyjaciół. Jak ocenić merytoryczność czegoś takiego?
Tolerancja i mniejszości
Moderator: Szeregowy_Równoległy
Ha, ,,robimy wszystko, by się on wypełnił'' - taka postawa jest niedostępna w wypadku oceniania, czy ktoś czyni dość zła, by nie zasłużyć na tolerowanie. Upieram się, że tu ocena jest w sporym stopniu arbitralna.blinski pisze: Jeśli dyskurs ma być poważny, muszą być zasady, najlepiej dążące do ideału. Podobnie - jeśli prowadzimy sklep, idealistycznie zakładamy, że klienci nie kradną, tylko kupują, i w ramach tego ideału robimy wszystko, by się on wypełnił (zakładamy kamery, wynajmujemy ochronę, zakładamy chipy itp.).
Gazeta ma ten luksus, że jedno popiera, drugie gani. Człowiek, który idzie na demonstrację jest niejawnie traktowany jako zwolennik organizatorów, mimo że np. zależy mu tylko na podwyżce płac. Czy nauczyciele są w większości socjalistami? Może i tak, może i nie, ale ZNP jest związany z SLD i już. Czy robotnicy tak kochają PiS? A dopóki Śniadek był prezesem, Solidarność chodziła na pasku Jarka. Wiem, OPZZ też jest... Ale co to za związek - wpływów nie ma.Tu chodzi o popieranie konkretnej, agresywnej czy dyskryminującej myśli. A jeśli chodzi o samo medium czy źródło przekazu idei (jak np. partia polityczna) to liczy się nie to, czy jest ono ideałem czy nie, bo ideałów nie ma, tylko w jakim stopniu te negatywne, wrogie myśli przekazuje. Czy np. GW odpuszcza PO, gdy partia ta ma idiotyczne, szkodliwe pomysły? Nie, jedzie po niej jak po łysej kobyle.
Gdzie coś takiego powiedziałem?Ale przecież kto dziś uznaje przemoc fizyczną za jedyną przemoc?
Jest jasne. Taka jawna dyskryminacja jest na wymarciu (powiedzmy, że w wykształconych środowiskach).Samo stwierdzenie 'nie warto lubić tych czy owych, bo ogólnie są źli', jest już nakłanianiem do przemocy symbolicznej, do dyskryminacji na którą nie może być zgody. Musi być jasno opisane, jaka cecha danej grupy, która jest charakterystyczna dla większości lub każdego członka z osobna może być na tyle szkodliwa dla społeczeństwa, że trzeba się tej grupie przeciwstawić. Inaczej jest to dyskryminacja i na miłość boską, w 2012 to powinno być jasne jak słońce.
A nie jest tak? W Polsce 0,2 promila, na Zachodzi 0,5, nawet gdzieniegdzie 0,8. Bo ponoć u nas dużo piją. Może słuszne jest to 0,2. Tylko że Polak-prawie abstynent może czuć się dyskryminowany, że traktują go na równi z pijakami i jednego dużego piwa wypić nie może, gdy jest bryką, a Irlandczyk może. Wydaje mi się, że w całej sprawie dyskryminacji i ,,dyskryminacji'' jest dużo więcej ,,czucia'' i zgadywania co kto mu odczuć, a mniej konkretów, niż chcesz przyznać.Nadgorliwości nigdy nie popieram, bo nie opiera się ona na przesłankach racjonalnych. Ale przedstawianie sprawy w rodzaju 'boję się tej tolerancji, bo za chwilę nie będzie można używać słów kojarzących się z dyskryminacją nawet w absurdalny sposób' to tak, jak mówić 'nie dam ci piwa, bo zaraz skończysz z wodą brzozową w rowie'.
Chodzi o samo założenie-azymut. Tak samo jeden może wybaczać więcej, np. usprawiedliwiając Wojewódzkiego i Figurskiego, a inny mniej, zjeżdżając ich jak bure suki. Ale żaden nie uważa, że 'niech każdy gada co chce bez żadnej odpowiedzialności, bo na tym polega wolność słowa'. Podobnie jak jeden w sklepie za usiłowanie kradzieży pogrozi palcem, a inny za pomocą ochroniarzy zaciągnie do kanciapy i spuści łomot. Ale żaden nie stwierdzi, że niech se kradnie, jak chce.grzegorz pisze:Ha, ,,robimy wszystko, by się on wypełnił'' - taka postawa jest niedostępna w wypadku oceniania, czy ktoś czyni dość zła, by nie zasłużyć na tolerowanie. Upieram się, że tu ocena jest w sporym stopniu arbitralna.
Nie wiem, czy zauważyłeś, ale ogólnie tzw. 'salon' nie jeździ po bezwolnych uczestnikach czy wyznawcach, ale organizatorach i prowodyrach. Każdy człowiek ma prawo się pomylić, postawić na złego konia, czy poprzez jakiś partykularny interes poprzeć tych, którzy ogólnie czynią szkody. Winni są ci, którzy to wszystko rozpętali a nie tłum, że ich popiera. Można co najwyżej pozastanawiać się nad kondycją mentalną czy etyczną tłumu, ale nie odsądzać go od czci i wiary.Gazeta ma ten luksus, że jedno popiera, drugie gani. Człowiek, który idzie na demonstrację jest niejawnie traktowany jako zwolennik organizatorów, mimo że np. zależy mu tylko na podwyżce płac. Czy nauczyciele są w większości socjalistami? Może i tak, może i nie, ale ZNP jest związany z SLD i już. Czy robotnicy tak kochają PiS? A dopóki Śniadek był prezesem, Solidarność chodziła na pasku Jarka. Wiem, OPZZ też jest... Ale co to za związek - wpływów nie ma.
Tak właśnie myślałem. W porządku.blinski pisze:Chodzi o samo założenie-azymut.grzegorz pisze:Ha, ,,robimy wszystko, by się on wypełnił'' - taka postawa jest niedostępna w wypadku oceniania, czy ktoś czyni dość zła, by nie zasłużyć na tolerowanie. Upieram się, że tu ocena jest w sporym stopniu arbitralna.
Tego się trzymajmy.blinski pisze: Winni są ci, którzy to wszystko rozpętali a nie tłum, że ich popiera. Można co najwyżej pozastanawiać się nad kondycją mentalną czy etyczną tłumu, ale nie odsądzać go od czci i wiary.
http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/parti ... ropejskiej
Skądś znam tę retorykę, ktoś już tę drogę dla upowszechnienia "tolerancji" mniejszości przeszedł.W Holandii, zarejestrowano partię polityczną, która broni praw i wolności pedofilów. Według niektórych ekspertów, fakt ten może być uważany, jako charakterystyczny znak głębokiego kryzysu cywilizacji europejskiej.
Partia o nazwie "Miłość, Wolność i Różnorodność" będzie walczyć o obniżenie wieku, w którym można uprawiać seks z 16 do 12 lat, oraz w celu legalizacji seksu ze zwierzętami (zoofilia). Jednym z postulatów jest też legalizacja pornografii dziecięcej. Ponadto, partia domaga się legalizacji wszystkich narkotyków i powszechnego prawa do darmowych przejazdów koleją. Jej przedstawiciele wyrazili zamiar uczestniczenia w wyborach parlamentarnych.
Należy podkreślić, że partię holenderskich pedofilów spotykają jednak pewne przeciwności losu. Jakiś czas temu, jej działania zostały objęte zakazem. W 2010 r. kierownictwo partii zapowiedziało jej likwidację. Potem była próba ponownej rejestracji. Trybunał Haski uznał ostatecznie, że tworzenie partii pedofilów jest zgodne z prawem, ponieważ "prawo do tworzenia partii politycznych jest jednym z podstawowych praw demokracji."
Członkowie partii twierdzą, że konieczne jest pokonanie różnych społecznych tabu, a także walka z nietolerancją. Przedstawiciele partii chcą, aby pedofilia była omawiana otwarcie tak, aby wzbudzić ciekawość dzieci. Według członków partii, pedofilia stała się tematem tabu w 1996 roku, po kontrowersyjnym procesie Marca Dutroux w Belgii. Mają oni również na celu zdjęcie z pedofilii negatywnego wizerunku społecznego.
Trudno to w ogóle skomentować, ale każdy zwolennik postępu gardłujący za głębokimi zmianami społecznymi w postaci wprowadzenia małżeństw jednopłciowych czy określeń w stylu trzecia płeć stosowanych w stosunku do transseksualistów musi rozumieć, że procesy te nie zostaną zatrzymane a u ich kresu i u nas pojawią się takie wynaturzenia wycelowane w nasze dzieci, które nie tylko będą mogły być zabierane z rodzin i oddawane na wychowanie podejrzanym indywiduom, ale wręcz będą mogły z nimi uprawiać seks i będzie to legalne. Niemożliwe? Wystarczy dłużej poczekać biernie obserwując, gdy świat dookoła nas staje na głowie i nim się spostrzeżemy okaże się, że ten postęp jest już i u nas.
Bardzo podobają mi się tytuły do linkowanych artykułów na tym portalu, szczególnie te po lewej stronie.
- Matrix2441
- Posty: 1234
- Rejestracja: 08 lip 2010, 17:27
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36162
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
Ilu mają członków? Ile tam trzeba osób, by zarejestrować partię, ktoś wie?
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Na głoszenie haseł faszystowskich jest paragraf. Na razie (oby nie tylko na razie!) pedofilia jest przestępstwem. Czy nawoływanie o tolerancję dla przestępców (to nie jest po prostu kwestia światopoglądu) nie powinno być zabronione? Chyba, że zezwalamy na istnienie partii zakazując jej prowadzenia statutowej działalności!?
Świetny zestaw tych postulatówJarek pisze: Partia o nazwie "Miłość, Wolność i Różnorodność" będzie walczyć o obniżenie wieku, w którym można uprawiać seks z 16 do 12 lat, oraz w celu legalizacji seksu ze zwierzętami (zoofilia). Jednym z postulatów jest też legalizacja pornografii dziecięcej. Ponadto, partia domaga się legalizacji wszystkich narkotyków i powszechnego prawa do darmowych przejazdów koleją.
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36162
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
Poszukawszy w necie znalazłem, co następuje: partia, licząca trzech członków, została rozwiązana 14 marca 2010. Żadnych nowych wiadomości, żadnych materiałów na stronie od 2010. Kiedy było to rozstrzygnięcie, o którym mowa w tekście, ktoś może znalazł?
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Rany boga, spójrzcie na portal, z którego pochodzi news. Tak, w internecie obowiązuje zasada, że jeśli coś nie wygląda na wiarygodne, to raczej takie nie jest i NALEŻY kierować się intuicją. To jest skrócony, przepisany artykuł z 'Gołosu Rossiji', który to z kolei jest przepisanym (w niektórych akapitach, plus własne przemyślenia autora okraszone zdaniem 'ekspertów' o upadku zachodu Europy) artykułem z Guardiana z 2006, kiedy zarejestrowano tę partię.
http://www.guardian.co.uk/world/2006/ju ... ainsection
Tak jak to wspomniane w artykule zalinkowanym przez Jarka, partia przechodziła 'pewne problemy' w 2010, które polegały na samorozwiązaniu jej po masowym buncie obywateli holenderskich (82% sprzeciwiało się stanowczo wyrokowi sądu) oraz braku jakichkolwiek szans na start w wyborach do parlamentu w 2010 (ustawowo, aby wystartować w wyborach w Holandii partia musi zdobyć 600 podpisów poparcia obywateli, nie udało się tego dokonać). Potem słuch o niej zaginął i nie mam pojęcia, po kiego grzyba ten cały Siergiej Duz to wyciągnął. Kompromitacja dla dziennikarza.
http://www.guardian.co.uk/world/2006/ju ... ainsection
Tak jak to wspomniane w artykule zalinkowanym przez Jarka, partia przechodziła 'pewne problemy' w 2010, które polegały na samorozwiązaniu jej po masowym buncie obywateli holenderskich (82% sprzeciwiało się stanowczo wyrokowi sądu) oraz braku jakichkolwiek szans na start w wyborach do parlamentu w 2010 (ustawowo, aby wystartować w wyborach w Holandii partia musi zdobyć 600 podpisów poparcia obywateli, nie udało się tego dokonać). Potem słuch o niej zaginął i nie mam pojęcia, po kiego grzyba ten cały Siergiej Duz to wyciągnął. Kompromitacja dla dziennikarza.
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36162
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
Wrzuć sobie polską nazwę partii do google'a i spójrz, ile jest wyników i jakie to portale.blinski pisze:nie mam pojęcia, po kiego grzyba ten cały Siergiej Duz to wyciągnął. Kompromitacja dla dziennikarza
Zresztą, coby skrócić - oto całe 9 wyników:
https://www.google.pl/search?q=%22mi%C5 ... =firefox-a
A jak się gdzieś wspomni o tym, że katolickie media "patriotyczne" są (inspiracja) lub bywają ("pożyteczni idioci") propagandowym ramieniem Moskwy, to się podnosi krzyk...
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Zaraz zaraz. Zgodnie z tym co przeczytałem w cytacie, ich statutową działalnością mają być działania na rzecz legalizacji (m.in.) zoofilii, a nie uprawianie zoofilii, dopóki jest ona nielegalna.grzegorz pisze:Na głoszenie haseł faszystowskich jest paragraf. Na razie (oby nie tylko na razie!) pedofilia jest przestępstwem. Czy nawoływanie o tolerancję dla przestępców (to nie jest po prostu kwestia światopoglądu) nie powinno być zabronione? Chyba, że zezwalamy na istnienie partii zakazując jej prowadzenia statutowej działalności!?
Każdy ma prawo domagać się zmiany prawa w kierunki penalizacji lub depenalizacji jakichś zachowań czy działań. I jakkolwiek obrzydliwe mogą nam się te zachowania wydawać, nie wyobrażam sobie jakiegoś katalogu zachowań, wyłączonych z takiego prawa. Zresztą wtedy co - lobbowanie o zmianę tego katalogu też byłoby nielegalne? I tak w nieskończoność?