Websterek pisze:A czemu jesteś takim wielkim obrońcą machiny biurokratycznej? Prawda jest taka, że w dużej części administracja pieniądze przeżera.
Po prostu wiem, jak wygląda praca w urzędach dzielnic i w ratuszu. Zgadzam się, że sporo kasy marnuje się w ten sposób, jednak prawda jak zwykle leży pośrodku, dlatego nie znoszę, kiedy przy okazji wprowadzania jakichkolwiek cięć automatycznie uruchamiają się głosy za likwidacją owej biurokratycznej machiny.
adner pisze:A co takiego specjalnego robią ci burmistrzowie i inni urzędnicy, żeby zasługiwać na premie? Za wykonywanie swoich obowiązków dostają przecież wynagrodzenie.
Zdaje się, że dla niektórych słowa "premia" i "nagroda" w tym kontekście nie są do końca zrozumiałe. To nie jest tak, że pracownicy dostają te pieniądze jako coś ekstra i ponad plan (mimo że na to wskazuje ogólnie przyjęte znaczenie tych słów). Podobnie, jak w przypadku "osławionej" sprawy marszałek Nowickiej (moim zdaniem niesprawiedliwie potraktowanej przez swoją, teraz już ex-, partię), premie i nagrody są wpisane w budżet danej jednostki i przyporządkowane jako część wynagrodzenia osób w niej zatrudnionych nieprzyznawanego w ramach normalnych comiesięcznych poborów. Takie "premie i nagrody" funkcjonują także w tysiącach firm z sektora przedsiębiorstw prywatnych małych i dużych. Nie są zatem ewenementem na skalę światową i dowodem na przeżeranie kasy w urzędach. Tam kasa marnuje się na papier, na niepotrzebne stanowiska, na zatrudnianie niekompetentnego pociotka, na masę niepotrzebnych rzeczy, ale nie, na miłość boską, na wynagrodzenia. Jeśli zmniejszymy wynagrodzenia w budżetówce, to z całą pewnością przełoży się to na spadek ilości zatrudnionych specjalistów i w urzędach będzie pracować jeszcze więcej starych bab przeżerających nasze, skądinąd, pieniądze.