SławekM pisze:
Ja osobiście wolę jeździć po chodniku niż po jezdni z jednej prostej przyczyny. Chcę sobie jeszcze pożyć na tym świecie a nie zostać "sprzątnięty" przez jakiś pojazd
No i to jest kluczowa sprawa. Jeździłem, jeżdżę i będę jeździł po chodnikach, jeśli jazda jezdnią jest zbyt niebezpieczna. I nikt mnie nie przekona, że jeśli na Puławskiej, Hynka czy Rzymowskiego nie ma drogi rowerowej, to mam jechać jezdnią, bo tam jest ograniczenie do 50 km/h. Ładowanie się na jezdnię przy takim ruchu, jak występuje w tych przykładowych miejscach, jest zwyczajnym stwarzaniem zagrożenia dla siebie i innych, nie mówiąc o dodatkowym utrudnianiu ruchu.
Zasada ta nie stosuje się natomiast oczywiście do dróg o mniejszym natężeniu ruchu, jak np. dajmy na to Bonifraterska, Bartoka itp.
Natomiast na chodniku oczywiście bezwzględne pierwszeństwo ma pieszy. Co innego na ddr, na której dla pieszych nie mam litości, zwłaszcza, jeśli tuż obok jest chodnik.
SławekM pisze:A jakbym jechał środkiem pasa omijając zapadnięte studzienki i inne nierówności to chyba byłbym spacyfikowany...
A zasadniczo tak powinno się jeździć, bo nie ma żadnego powodu, aby rowerzysta ryzykował upadek na każdej studzience.
SławekM pisze:
A przy okazji, przeprowadzanie przez jezdnię roweru uważam za absurdalne to już inna sprawa. Uważam, że rowerzysta powinien mieć możliwość przejazdu przez przejście pod warunkiem, że ze zmniejszy prędkość i zachowa szczególną ostrożność (wiem, że złe porównanie ale coś jak zielona strzałka dla samochodów).
Oczywiście. Skoro samochody mogą, to czemu rower nie? Zwłaszcza, ze rower w takim przypadku jedzie zazwyczaj w tym samym kierunku, w którym poruszają się piesi, wiec rowerzysta wszystko widzi.
kajo pisze:Na pierwszym odcinku jest nielegalnie, ale na dalszej części już jest legalnie, bo skręca, a ddr nie prowadzi w jego kierunku.
Spieprzyli przepis. I tyle. Teraz nakazu jazdy drogą dla rowerów praktycznie nie da się wyegzekwować.