W sumie to zawsze się opłacało. Wszystko zależy od wielu czynników i na ile je wyceniamy. Nie twierdze ze mi wygodnie bo np centrum jest dla mnie nieosiągalne samochodem(ideologicznie i finansowo) ale przejazd na Ursynów, Pragę, Bemowo, Bielany? Przy cenie jaka wejdzie w 2014 roku liczba dni w "cenie paliwa" będzie wynosić odpowiednio 24 dni. czyli zbliżamy się do miesiąca. Jednak w przypadku jednego dnia dobowy będzie już znacznie droższy od ceny paliwa do samochodu.Czyli jak ktoś regularnie (codzinnie) dojeżdża, to jednak się opłaca?
Jako że nie mam w warszawie żadnych regularnych celów jak praca czy studia to jeżdżę pojedyncze dni. I mam do wyboru albo ZTM (dobowy za 24zł) albo auto własne (25zł) to nie będę sie zastanawiał czy zdążę na 7xx czy nie w drodze powrotnej. Dobowy ma przewagę jeśli wykorzystuję go dwa dni czyli na "noc" tak ze przyjeżdżam popołudniu w sobotę i wracam nim w niedzielę z rana, ale to pare razy do roku tak.
Ponadto jak patrze po zapełnieniu 7xx jak je mijam w Raszynie to różowo nie jest, czesto widzę je niemal puste a jak na początku czerwca musiałem ZTMem sie wybrać to naprawdę był pusty, w całym wozie może z 10 osób było, wiecej dopiero od Raszyna.
W ciągu tych kilku lat jak korzystam z ZTMu w dojazdach i tego kogo znam to wiekszosc sie już dawno albo wyprowadziła albo jeździ samochodem mimo ze wychodzi drożej. Proponowałem u siebie w gminie zaoponować porzadne stojaki na rowery przy przystankach (aby rozwiązać problem ostatniej mili) to mało mnie nie powieszono na suchej gałęzi ze publiczne pieniądze maja iśc na jakieś stojaki.
I tak ceny sa wysokie dla kogoś kto nie ma powodu pojawiać sie w I strefie w dni robocze. Ktoś kto musi się pojawiać w I strefie w dni robocze w zasadzie nie ma wyjścia od podwyżki. Musi ja przyjąć bo jeśli pracuje to z pracy nie zrezygnuje,podobnie jak uczy sie w szkole średniej to tez ze szkoły nie zrezygnuje bo go nie stać na bilet. Najwyżej będzie miał jeszcze mniej na inne wydatki.
