Mnie najbardziej na Krakowskim i Nowym Świecie wkurzają wszelkie taryfy, przewozy osób i ogólny tłok na drodze (autobusów też, ale ich obecność jest tam uzasadniona). I nijak nie akceptuję tego ciągu jako deptaka. Wręcz do tej pory wydawało mi się, że realizacja trasy tramwajowej może się tam odbyć jedynie na drodze wycięcia ulicy, a nie jej przebudowy.- Podstawowe pytanie brzmi: czy to, co mamy teraz, warto zmieniać? Czy należy znów przebudowywać Krakowskie Przedmieście? Uważam, że jest dobrze tak jak teraz. Co każdy widzi, bo warszawiacy głosują nogami i tam chodzą. Czy warto psuć efekt, który się osiągnęło? Inwestycja w linię tramwajową wymagałaby przebudowy jezdni, układania torowiska. Jak do wagonów dostaną się osoby niepełnosprawne? Czy powstaną podwyższone wyspy i rampy, a zapewne i barierki, żeby się nie potykać?
Aha, no i piękny jest wniosek, jakoby korki autobusowe były generowane przez liczbę przystanków...