A teraz o polityce... (tej krajowej)

Moderator: Szeregowy_Równoległy

Awatar użytkownika
Paweł_K
Taki ligowy Bełchatów
Posty: 5048
Rejestracja: 13 gru 2005, 23:12
Lokalizacja: W-wa Gocławek (HQ)
Kontakt:

Post autor: Paweł_K » 17 cze 2015, 9:03

Jacek Z. pisze:
Bastian pisze:No ale ty chyba mówisz o takich, którzy zarabiają ciut więcej? Prezes Agory zarabia miesięcznie ok. 50 000 i to jeszcze nie żaden top. Prezes LPP (Reserved, House, Cropp) zarabia 110 000. Prezes mBanku zarabia 300 000. Prezes Pekao SA zarabia 750 000 miesięcznie. Jakim cudem kłuje w oczy akurat te nieszczęsne 6 tysiaków dla osoby na stanowisku, bądź co bądź, dość odpowiedzialnym?!
Takim, że mając takie właśnie dość odpowiedzialne stanowisko, z mgr, obcym językiem płynnie i doświadczeniem, po kilku latach i ostrych negocjacjach płacowych jako pracownik kluczowy z trudem wyciągałem 2000 zł na rękę. Jako fizyczny, nawet bez matury, za to z uprawnieniami na wózek widłowy już na starcie dostaje się więcej.

Jestem pechowy? Nie sądzę żeby aż tak. Po prostu nie wszyscy przyjechali do Wa-wy w 1993, niektórzy dekadę później... A w mniejszych miejscowościach wynagrodzenia o których mówicie (6 tys.?, 10 tys.?) to totalna abstrakcja.
Zaraz zaraz, chcesz mi powiedzieć, że firma w której pracujesz (albo pracowałeś, nie wiem), jest w swojej branży jedyna w skali całego miasta? I że jesteś/byłeś kluczowym pracownikiem a musiałeś tyrać za grosze? Naprawdę nie było gdzie uciec?
Ja na rynek pracy wszedłem w 2004 roku i jakoś się na nim odnalazłem. Początki (pierwsze dwa lata) nie były różowe, ale od 2006 idzie całkiem nieźle. Mam tylko jedną obserwację - pracowałem dwukrotnie w polskiej firmie - w małej, zarządzanej przez dwóch wspólników spółce jawnej handlującej szwajcarskimi zegarkami i w spółce-córce giganta przemysłu chemicznego - mimo różnic branżowych łączyło je jedno - cebulowo-buraczane metody zarządzania, kadra kierownicza z krainy kwitnącego czosnku i mocno niespecjalna atmosfera. Do dziś nie potrafię zrozumieć, dlaczego w pierwszej z wymienionych firm, właściciele woleli kupić roczne używane auto z giełdy zamiast wziąć nowe w leasing... Obecnie pracuję dla firmy z państwa, które wchodzi w skład zarządzającego naszym krajem kondominium i nie narzekam - ordnung, przewidywalność, kultura pracy i zarobki są na poziomie nieosiągalnym dla firm z krajowego podwórka...
And if the band you're in starts playing different tunes
I'll see you on the dark side of the moon

Richard Wright 1943-2008 - Shine on, you crazy diamond...

Stary Pingwin
Posty: 6085
Rejestracja: 11 lis 2009, 11:48

Post autor: Stary Pingwin » 17 cze 2015, 11:07

Z autem z giełdy- może szefowie nie chcieli rzucać się w oczy inspektorom z US? Jeżeli firma wykazuje mały obrót, to trudno o leasing. A US bardzo lubią dręczyć małe firmy.
Klimatyzatory są złe.
Niszczą torowisko.

Jacek Z.
Posty: 1873
Rejestracja: 05 sie 2012, 22:14

Post autor: Jacek Z. » 17 cze 2015, 16:00

Paweł_K pisze:Zaraz zaraz, chcesz mi powiedzieć, że firma w której pracujesz (albo pracowałeś, nie wiem), jest w swojej branży jedyna w skali całego miasta? I że jesteś/byłeś kluczowym pracownikiem a musiałeś tyrać za grosze? Naprawdę nie było gdzie uciec?
Może Twoja karma jest lepsza niż moja :) Musiałem pracować, bo inaczej nie miałbym na czynsz i musiałbym mieszkać pod mostem. Wcześniejszą pracę (w "bogatej" Warszawie, 2004) porzuciłem, bo pracodawcy nie było stać na podwyżkę z 1200 do 1400 zł. Bez karty debetowej zdechłbym z głodu. Taki mamy kapitalizm...

EDIT: Jeszcze w kwestii kapitalizmu z krajów nadzorującego nas kondominium - najgorsze warunki na jakich pracowałem, początek lat 2000, miasto do 100 tys. ludzi: firma z kapitałem międzynarodowym, zajmująca się dystrybucją wody w pojemnikach 19-litrowych (taki sobie "Dar Grabiny") - duża część załogi prezentująca wysoki profesjonalizm i sympatyczna, ale warunki płacowe... 800-900 zł netto, przy tym wykonywanie - gratis - zadań także spoza 3-stronicowego zakresu obowiązków (zdejmujesz krawat, bierzesz paleciaka, skaczesz na pakę i rozładowujesz TIR-a) oraz trochę nadgodzin (praca do 12 godzin w systemie 8-godzinnym) - bez kasy za nadgodziny, bo "firmy nie stać", a jak się nie będzie opłacało, to zamkną oddział i wrócicie pod pośredniak...

Otake Polskę walczylyśmy... Nie dziwie się więc poparciu dla Kukiza.

kajo
Posty: 2874
Rejestracja: 03 lut 2007, 16:17
Lokalizacja: Warszawa-Rakowiec

Post autor: kajo » 18 cze 2015, 21:05

Ja nie wiem, ale chyba w innych krajach żyjemy. Ja skończyłem studia 2 lata temu, a w właściwie nie skończyłem bo mi się nie chciało. Mam licencjat z logistyki po prywatnej szkole, magisterka nie skończona.
Pierwszej pracy szukałem miesiąc (w 2013r.), 2100 na rękę, + prowizja od zysków, umowa o pracę. Nie podobało mi się i zrezygnowałem po 4 miesiącach.
Teraz jestem w 2 firmie (na okresie wypowiedzenia znalazłem, też umowa o pracę). Mam prawie 3 tysie (część w bonach). Robota 8 godzin i do domu. Pakiet socjalny jak w dobrej państwowej firmie (luxmed + ubezpieczenie od wypadków + wczasy pod gruszą, możliwość wzięcia pensji zaliczkowej, dotują średni pakiet luxmed mojej dziewczynie także że płaci za niego 30 PLN).
Moi znajomi czy rodzina też nie mają gorzej (nie licząc tych którzy zostali nauczycielami, ale oni mają prosty awans zawodowy i też niedługo będą mieć więcej. Mam nawet kolegę który pracuje w ochronie bo skończył tylko liceum i na początku zarabiał słabo, ale był sumienny, starał się i teraz ma (w ochronie!!!) umowę o pracę i wyciąga 3000 wcale nie na stanowisku kierowniczym (fakt faktem, że przy 200 godzinach w miesiącu, ale zawsze).
Nawet wieczny leser którego po kolei z każdej firmy wywalali teraz znalazł bezpieczną przystań w jednej z sieci handlowych i zarabia koło 2000.
Mogę też podać przykład z drugiej strony. Moja koleżanka została kierowniczą sklepu (butik z damską odzieżą w galerii handlowej) i nie może sobie skompletować zespołu. Stosunkowo niska podstawa, ale zawsze jest prowizja od sprzedaży i daje to od 1900 do 2500 netto w zależności od miesiąca. W ciągu pół roku wymieniła już cały zespól, taką ma rotacje.
Ja nie wiem to ja mam takie szczęście, czy te osoby które tak lamentują mają takiego pecha?

Ps: Żeby nie było, ja też uważam, że mnie pracodawca okrada i że powinienem zarabiać więcej, ale do tego potrzeba by było porządnych związków zawodowych. Ale do takich Polacy nie dorośli. I Kukiz tego ni zmieni, bo on chce tylko więcej liberalizmu, a dotychczasowy liberalizm w Polsce doprowadził tylko i wyłącznie do jeszcze większych różnic społecznych.
Polecam: http://www.zm.org.pl
Nazywam się Kajo i jestem Roweroholikiem.

Stary Pingwin
Posty: 6085
Rejestracja: 11 lis 2009, 11:48

Post autor: Stary Pingwin » 18 cze 2015, 21:13

Takie mamy roszczeniowe społeczeństwo. Młodemu po studiach wydaje się, że powinien zarabiać 5 koła. Za mniej mu się nie chce, więc siedzi u rodziców na garnuszku i narzeka, jacy to wszyscy są be. To jak on ma nabrać doświadczenia życiowego?
Klimatyzatory są złe.
Niszczą torowisko.

kajo
Posty: 2874
Rejestracja: 03 lut 2007, 16:17
Lokalizacja: Warszawa-Rakowiec

Post autor: kajo » 18 cze 2015, 21:22

Ale roszczeniowość to w obecnych czasach bardziej zaleta niż wada. Gdybym przy przyjmowaniu do pracy krzyknął więcej to bym prawdopodobnie dostał. Wiem, że kolego na podobnym stanowisku zarabia 500 PLN więcej, ale on był rekrutowany przez firmę zewnętrzną, która mu powiedziała ile może powiedzieć. Taka sprawiedliwość.
Polecam: http://www.zm.org.pl
Nazywam się Kajo i jestem Roweroholikiem.

adner
Posty: 625
Rejestracja: 16 lut 2012, 17:17

Post autor: adner » 18 cze 2015, 22:10

To raczej nie nazywa się roszczeniowość, tylko znanie swojej wartości. Zawołaj za dużo to cię odeślą z kwitkiem.

Awatar użytkownika
fik
Naczelne Chamidło
Posty: 27760
Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser

Post autor: fik » 18 cze 2015, 22:15

Uprzedzam, będą wulgaryzmy, bo takiego pierdolenia na spokojnie znieść nie można.
kajo pisze:Moi znajomi czy rodzina też nie mają gorzej (nie licząc tych którzy zostali nauczycielami, ale oni mają prosty awans zawodowy i też niedługo będą mieć więcej. Mam nawet kolegę który pracuje w ochronie bo skończył tylko liceum i na początku zarabiał słabo, ale był sumienny, starał się i teraz ma (w ochronie!!!) umowę o pracę i wyciąga 3000 wcale nie na stanowisku kierowniczym (fakt faktem, że przy 200 godzinach w miesiącu, ale zawsze).
Nawet wieczny leser którego po kolei z każdej firmy wywalali teraz znalazł bezpieczną przystań w jednej z sieci handlowych i zarabia koło 2000.
Mogę też podać przykład z drugiej strony. Moja koleżanka została kierowniczą sklepu (butik z damską odzieżą w galerii handlowej) i nie może sobie skompletować zespołu. Stosunkowo niska podstawa, ale zawsze jest prowizja od sprzedaży i daje to od 1900 do 2500 netto w zależności od miesiąca. W ciągu pół roku wymieniła już cały zespól, taką ma rotacje.
Nie no, rewelacja, tu 200h w miesiącu, tam 1900 PLN, takie fenomenalne perspektywy, na tyle rzeczy można sobie pozwolić.

Powiem wam, jakie mamy roszczeniowe społeczeństwo i co wydaje się młodemu po studiach.

Młodemu po studiach wydaje się, że powinien móc się utrzymać i żyć samodzielnie, tymczasem 40% ludzi poniżej 35 roku życia mieszka w domu rodzinnym, w zdecydowanej większości z przyczyn ekonomicznych. O tych gnieżdżących się w klitkach z obcymi ludźmi, w sześć osób w trzypokojowym mieszkaniu, nawet nie wspomnę. Narzekacie na niską dzietność i zapaść systemu emerytalnego z tym związaną? Jak, kurwa, ludzie mają się rozmnażać, skoro większość ludzi w odpowiednim wieku chwile intymności i prywatności ma raz na kilka dni? Mam dość szeroki katalog akceptowanych zachowań seksualnych, ale ekshibcjonizm do nich nie należy, nie będę się parzył na oczach współlokatora, sorry. W międzyczasie jakaś zjebana fundacja prokościelna strzela spoty telewizyjne, z których wynika, że Polki nie rodzą dzieci, bo robią karierę i latają do Tokio. Takiego wała, Polki nie rodzą dzieci, bo nie mają gdzie ich zrobić, jak urodzić w warunkach nieurągających ludzkiej godności, nie mają szansy zapewnić swojej rodzinie odpowiedniego poziomu materialnego, a przyznanie się w pracy do ciąży wciąż często skutkuje wypowiedzeniem; jedynym zaś sposobem na poprawienie statystyk płodności jest klauzula sumienia i najbardziej rygorystyczna ustawa progwałcicielskaantyaborcyjna w kontynentalnej Europie.

Młodemu po studiach wydaje się także, że chciałby mieć cień pewności przyszłości; tymczasem ogromna większość ludzi w tym wieku pracuje albo na umowach cywilnoprawnych, albo na krótkotrwałych umowach o pracę na czas określony, zazwyczaj do roku. Jak tu płodzić dzieci, jak tu wyprowadzać się z domu rodzinnego, skoro nie wiadomo, czy za pół roku praca będzie, czy dostaniemy kopa w dupę, bo przyjdzie nowy stażysta, który zgodzi się pracować za jeszcze mniejszą sumę, bo nie będzie miał wyjścia? Młody po studiach chciałby mieć cień szansy na kredyt mieszkaniowy i mieć odrobinę perspektyw na stałość zatrudnienia, która jest podstawowym czynnikiem dającym poczucie bezpieczeństwa (bez którego, znowu, nie będzie dzieci). 27% Polaków pracuje na śmieciówkach, w ogromnej większości są to młodzi po studiach, ewentualnie młodzi na studiach, których "pracodawcy" oszukują na każdym kroku, nie płacą za nadgodziny, spóźniają się z wypłatami pensjizapomóg i wyrzucają za najmniejsze uchybienia. Hołubiona tu złodziejskanowoczesna.pl wyciąga na kongresie założycielskim z kapelusza Rafała Brzoskę, prezesa ugrupowania mafijnego pod kryptonimem InPost, który jednocześnie prawie wszystkich swoich ludzi oszukuje na należnych świadczeniach, zatrudniając na umowę zlecenie i opowiada w mediach, że kupno Ferrari to fanaberia, ale Maserati to już zwykła ludzka potrzeba. Nie wiem, jak ktokolwiek rozważający głosowanie na tych bandytów może patrzeć w lustro, ja bym się wstydził wychodzić na ulicę.

Młodemu po studiach wydaje się także, że sympatycznie by było, gdyby go było stać na najprostsze ludzkie potrzeby. Kultura, ubrania, wypoczynek, zabawa. DWIE TRZECIE Polaków nie wyjedzie w tym roku ze swojej miejscowości zamieszkania na wypoczynek trwający dłużej niż pięć dni. Kleicie to? Tylko jedną trzecią obywateli tego zasranego bantustanu stać na urlop. Wy śmiecie mówić o roszczeniowości? Szczekacie jak ratlerki, szczęśliwe, że ktoś im rzucił skrawki mięsa z pańskiego stołu, i gryziecie po kostkach tych, którzy nawet tego nie dostali, w obronie kasty jaśnie państwa, obżerającej się po uszy na (także waszej) krzywdzie i wyzysku, w najokropniejszej i najpodlejszej postaci syndromu sztokholmskiego.

Młodemu po studiach wydaje się także, że chciałby móc zostawić kalkulator w domu, gdy wychodzi do lekarza. Nie wiem, jak wy, ale ja za każdym razem, gdy lekarz wręcza mi zwolnienie, liczę, czy stać mnie na pozostanie w domu (a zarabiam ponad średnią krajową, o medianie nie mówiąc); państwo polskie z niewiadomych przyczyn uważa, że obywatel chory nie potrzebuje pieniędzy i pozwala pracodawcy zatrzymać jedną piątą jego pensji na koncie; Rysio Petru z złodziejskiej.pl twierdzi, że pracodawca pracownika chorego powinien zatrzymywać połowę, żeby jego kolega Rafałek Brzoska mógł sobie kupić Maserati w każdym kolorze tęczy. Pracownika umarłego z głodu zapewne łatwo zastąpić, a nawet jak się nie zastąpi, to ma się nowe Maserati, jest profit.

Rzygać mi się chce, gdy czytam takie pierdolenie; a najbardziej rzygać mi się chce nie wtedy, kiedy pierdolą trzy po trzy Brzoska z Petru, bo oni bronią swoich mafijnych interesów; rzygać najbardziej mi się chce, gdy tacy jak wy są przez tę mafię równo goleni i z uśmiechem proszą o więcej, a śmiejących się sprzeciwiać ustawiacie do pionu jako roszczeniowców.
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!

Stary Pingwin
Posty: 6085
Rejestracja: 11 lis 2009, 11:48

Post autor: Stary Pingwin » 18 cze 2015, 22:37

Nie jestem już młody, ostatnio na tygodniowym wyjeździe z rodziną byłem 10 lat temu.
Nie tylko prywaciarz wysysa pracownika, państwowy (samorządowy) też. Typowy tekst"na twoje miejsce czeka 100 chętnych za bramą" słychać w każdej firmie. Każdy z nas ma przełożonego, a on swojego. Im wyższy stopień na drabinie dziobania, tym niepokój służbowy(panika) większy. Wracam do meritum- 60 za pasem, 36 lat pracy. Chętnie po 40 latach pracy poszedłbym na emeryturę, zwolnił miejsce pracy dla młodych, a nie zastanawiał się, komu znowu nie spodobał się mój uśmiech i napisze skargę.
Klimatyzatory są złe.
Niszczą torowisko.

Awatar użytkownika
fik
Naczelne Chamidło
Posty: 27760
Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser

Post autor: fik » 18 cze 2015, 22:40

Nie no, fajnie (to znaczy niefajnie, nawet bardzo), ale czy to, że pokolenie wyżej ma kiepsko (bo ma, jestem w tego pełni świadomy), to oznacza, że młodzi mają zagryźć zęby i przestać walczyć o swoje? Nie wydaje mi się jednak.

I tak, też jestem na państwowym, i wiem że nie jest to zawsze i wszędzie różowe.
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!

MichalJ
Posty: 15044
Rejestracja: 12 kwie 2010, 19:33

Post autor: MichalJ » 18 cze 2015, 22:42

No tak, bo w takim 1982 roku to przeciętny Polak kopulował na wczasach na Borneo i stąd się wzięły te tłumy noworodków.

Awatar użytkownika
fik
Naczelne Chamidło
Posty: 27760
Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser

Post autor: fik » 18 cze 2015, 22:49

W 1982 roku przeciętny Polak wieczorami siedział w domu, bo była godzina milicyjna i z nudów kopulował ;)
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!

Stary Pingwin
Posty: 6085
Rejestracja: 11 lis 2009, 11:48

Post autor: Stary Pingwin » 18 cze 2015, 22:57

Po prostu ludzie nie myśleli tak jak dzisiaj, że dziecko jest przeszkodą w karierze i powoduje obniżenie stopy życiowej. Warunki mieszkaniowe? Do 1991 roku mieszkaliśmy( dwa małżeństwa z dziećmi) w 10 osób w 2 pokojach, wspólna kuchnia, sławojka na zewnątrz. Mimo to wspominam te lata jako najpiękniejsze. Dzieci prowadziło się do przedszkola na Okęcie ponad 2 kilometry przez pola, bo komunikacją( WKD+ autobus) było długo i naokoło. Teraz 500 metrów wiezie się dziecko samochodem.
Klimatyzatory są złe.
Niszczą torowisko.

Stary Pingwin
Posty: 6085
Rejestracja: 11 lis 2009, 11:48

Post autor: Stary Pingwin » 18 cze 2015, 23:04

Jeszcze jedno. Mamy wolność i paszporty w szufladach. Co zrobimy z tą wolnością, zależy tylko od nas.
Klimatyzatory są złe.
Niszczą torowisko.

Awatar użytkownika
fik
Naczelne Chamidło
Posty: 27760
Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser

Post autor: fik » 18 cze 2015, 23:05

Stary Pingwin pisze:Po prostu ludzie nie myśleli tak jak dzisiaj, że dziecko jest przeszkodą w karierze i powoduje obniżenie stopy życiowej. Warunki mieszkaniowe? Do 1991 roku mieszkaliśmy( dwa małżeństwa z dziećmi) w 10 osób w 2 pokojach, wspólna kuchnia, sławojka na zewnątrz. Mimo to wspominam te lata jako najpiękniejsze. Dzieci prowadziło się do przedszkola na Okęcie ponad 2 kilometry przez pola, bo komunikacją( WKD+ autobus) było długo i naokoło. Teraz 500 metrów wiezie się dziecko samochodem.
Kiedyś ludzie nie wiedzieli, że można żyć godnie. Teraz tych, którzy chcą tak żyć, wyzywa się od roszczeniowców.
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!

ODPOWIEDZ