A teraz o polityce... (tej krajowej)

Moderator: Szeregowy_Równoległy

Awatar użytkownika
a/p TALENT
Posty: 1750
Rejestracja: 31 sie 2007, 19:06
Lokalizacja: Flughafen Bemowo

Post autor: a/p TALENT » 19 cze 2015, 13:44

Od ćwierćwiecza zajmujemy się rodzinnie nieruchomościami. Prawie zawsze osoba wynajmująca robi kwadratowe oczy, kiedy dowiaduje się, że umowa najmu zostanie zarejestrowana w urzędzie skarbowym i będzie odprowadzony podatek. Państwo bierze te 8,5 % ochoczo, mała pociecha w tym, że styl obsługi w skarbówkach nieco poprawił się.
Idiokracja nas otacza

Awatar użytkownika
Glonojad
Dark Lord of The Plonk
Posty: 26876
Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki

Post autor: Glonojad » 19 cze 2015, 18:24

Znam kilka zinformatyzowanych jednostek. Żadnej nie usprawniło to pracy.

Oczywiście nie mówię o zmianie maszyn do pisania na komputery, to jednak przyniosło efekty, ale bzdury typu elektroniczny obieg dokumentów - nie.
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.

Awatar użytkownika
Nordyk110
Posty: 1549
Rejestracja: 06 sty 2006, 21:32

Post autor: Nordyk110 » 19 cze 2015, 20:53

Dostałem pismo z US żebym się zgłosił celem wyjaśnienia skąd dostali ode mnie 81,50 zł.
Dowiedziałem się od księgowej , że dostali to na konto podatku od pracowników ( których nie mam od 2 lat ) . :-D
Na pytanie z jakiego konta to wpłacono lub skąd to jest , odpowiedzieli że nie wiedzą i żebym przyjechał osobiście to rozwiązać . 8-)

Mam już 20 lat do czynienia z tym państwem , dzieci odchowane i coraz większą chęć rzucenia tego w pi.... :twisted:
Chcieli mi zamknąć firmę bo się nie zgłaszałem jak zmienili cyferki na pozwoleniach działalności ( np. 101 -malowanie jak otwierałem działalność , zmienili na 1010) zamiast mi to przysłać do domu . :twisted:
Przy okazji pani się pomyliła i wpisała tę moją działalność na innego gościa o podobnych danych . :D
Czytam to forum i trochę nie rozumiem go , czy jak ktoś zapieprza 200 godzin na miesiąc ( według mnie to sporo ) i cieszy się że ma 2500 na rękę to szczęściarz ? #-o
Ja za tę ilość w innym kraju do którego zmierzam dostanę 6 razy tyle .
Po odliczeniu mieszkania .
Według mnie to godziwa stawka i co najważniejsze wystarcza mi .

Muszę zarobić na tę swoją emeryturę , a wam radzę pomyśleć tak
-ile chcę zarobić w życiu ? Przez pewien określony czas ...
-Ile jestem w stanie poświęcić żeby to zrealizować . ( czasu ,sił ,odmawiania sobie wakacji , przyjemności , itd itp )
Ale każdy jest kowalem swojego losu , tylko błagam nie piszcie że 5000 na 4- osobową rodzinę to jest spoko kasa .
Przegubowce ,to sól tej ziemi .

Awatar użytkownika
vernalisadonis
Posty: 3034
Rejestracja: 03 cze 2012, 13:12

Post autor: vernalisadonis » 19 cze 2015, 21:43

Czytam to forum i trochę nie rozumiem go , czy jak ktoś zapieprza 200 godzin na miesiąc ( według mnie to sporo ) i cieszy się że ma 2500 na rękę to szczęściarz ? 
Mój rekord to 316h w miesiącu, a jednym ciągiem zrobiłem 62h.
Warszawa, 08.07.2014r., 8505/4A/519
Wrocław, 04.02.2016r., 4630/010A/146
Bydgoszcz, 05.01.2022 M202/3/55
Kraków, 19.10.2024 mc339/4A/178
Komunikacja miejska oraz kolej

Awatar użytkownika
Bastian
Sułtan Maroka
Posty: 36261
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...

Post autor: Bastian » 19 cze 2015, 22:13

I co tym osiągnąłeś?


Tymczasem piekło zamarzło. Szefowa MFW krytycznie o wzroście nierówności majątkowych. Ciekawe, czy Balcerowicz badał się na serce?

http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,181 ... nomia.html

W sumie to jest logiczne, że jak się chce mieć złotą kurę (konsumentów), to trzeba ją trochę lepiej karmić. Mniej zarabiający ludzie w ciągu miesiąca każdą dodatkową złotówkę wyniosą z powrotem na rynek, pieniądz krąży i pracuje. Krezusi swoje miliony obracają w funduszach, z których pożytek dla gospodarki - także światowej - jest mniej lub bardziej wirtualny.
Honi soit qui mal y pense... Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow

Awatar użytkownika
vernalisadonis
Posty: 3034
Rejestracja: 03 cze 2012, 13:12

Post autor: vernalisadonis » 19 cze 2015, 22:43

Dodatkową kasę, a poza tym to nic więcej.
Warszawa, 08.07.2014r., 8505/4A/519
Wrocław, 04.02.2016r., 4630/010A/146
Bydgoszcz, 05.01.2022 M202/3/55
Kraków, 19.10.2024 mc339/4A/178
Komunikacja miejska oraz kolej

kajo
Posty: 2874
Rejestracja: 03 lut 2007, 16:17
Lokalizacja: Warszawa-Rakowiec

Post autor: kajo » 19 cze 2015, 23:55

Jeszcze się odniosę do komentarzy do mojej wypowiedzi. Mówicie, że to nie są warunki zarabiać 2000PLN będąc wiecznym leserem, bardzo często spóźniając się do pracy, albo 3000 na ochronie przy 200h w miesiącu to strasznie mało, dla kogoś kto ledwo skończył LO. Owszem zgodzę się, uważam, ze obecne stawki są za niskie i dochód z pracy pośrednio przez polskie liberalne prawo jest dystrybuowany niesprawiedliwie. Kiedyś czytałem nawet, że jesteśmy drudzy w Europie po Rosji chyba krajem w którym pracodawca zarabia najwięcej na pracowniku. Ale powiem wam, że po pierwsze widzę postęp jeszcze w porównaniu do lat 90 czy początku 2000. Pamiętam jak bodajże w 99 mój tata stracił pracę i nowej, stałej szukał prawie rok. Tak jak mówiłem, nie znam teraz nikogo z moich znajomych w warszawie którym by się chciało i szukali pracy dłużej niż 2-3 miesiące. NA studiach to już w ogóle. Po praktykach na 2 roku chyba 3 osoby przeniosły się na zaoczne bo dostali dobre oferty pracy. Najlepsi z roku czy z koła naukowego siedzą w jakiś Polskich czy zagranicznych korpo i za wakacje nawet nie płacą bo w delegacjach sobie zwiedzą świat.
To nie jest tak, że w Polsce nie da się zarobić ciężką i uczciwą pracą. Da się, tylko jak zawsze trzeba wybrać dobrą branże, postarać się i oczywiście mieć sporo szczęścia i samozaparcia. Oczywiście na zachodzie zarabia się więcej, ale oni też dłużej sobie na to pracowali, a my byśmy chcieli ich dogonić w 5 lat. Tak się nie da. Do tego potrzeba czasu i rozwagi. Cobyśmy się nie obudzili jak Hiszpanie z rozwinięta, przeinwestowaną, infrastrukturą ale za to z strasznymi długami. A my jako Polacy mamy taką tendencję do robienia szybko tanio i byle jak przez co koszty utrzymania są ogromne.
Polecam: http://www.zm.org.pl
Nazywam się Kajo i jestem Roweroholikiem.

Awatar użytkownika
yavorius
Posty: 2218
Rejestracja: 13 cze 2007, 15:11
Lokalizacja: Prosto i w czwartek w prawo

Post autor: yavorius » 20 cze 2015, 9:10

BJ pisze:Aha, i zanim ktoś powie, że 2000 na start to całkiem nieźle i że przecież umowa o pracę to niech zapozna się z praktykami w korpo.
W 2003 moja pierwsza pensja w korpo wynosiła 833 zł na rękę. Więc jeśli dwanaście lat później dostaje się prawie dwa i pół raza tyle, to chyba jednak nie jest źle.
Ostatnio widziany 12.04.2018 w 522

Awatar użytkownika
Bastian
Sułtan Maroka
Posty: 36261
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...

Post autor: Bastian » 20 cze 2015, 9:54

833? Na legalu? Co to za płaca była?

I pamiętajcie, że Polska to wciąż nie tylko korpo w dużych miastach. Wyborców poza nimi jest nadal dość, by zmienić władzę, jak się niedawno okazało...
Honi soit qui mal y pense... Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow

Jacek Z.
Posty: 1873
Rejestracja: 05 sie 2012, 22:14

Post autor: Jacek Z. » 20 cze 2015, 10:25

kajo pisze:Oczywiście na zachodzie zarabia się więcej, ale oni też dłużej sobie na to pracowali, a my byśmy chcieli ich dogonić w 5 lat.
To mit, który często i łatwo nam się wciska, natomiast wiele krajów w których teraz "żyje się lepiej" tak naprawdę dorobiło się nie tyle na swojej pracy, co na łupieżczej eksploatacji zamorskich kolonii, inne na powojennych planach uzdrawiania gospodarki, a jeszcze inne po prostu nie ucierpiały tyle przez wojny, ze względu na swoją lokalizację, neutralność lub poddanie wojny "bez jednego wystrzału".

EDIT: Kolejny mit, lansowany zgodnie z interesem obecnej władzy, jest taki, że za tamtych czasów nie robiło się nic - a tylko teraz w czasach "wolności" (nie różniącej się nic od tamtej, może za wyjątkiem scenografii) "nadrabia się cywilizacyjne zapóźnienia" wpuszczając McDonalds i Kia Motors.
Bastian pisze:833? Na legalu? Co to za płaca była?
W niektórych miastach dość normalna. Też wtedy za tyle pracowałem, zaś wypłatę w przeważającej części przypadków otrzymywaliśmy w 2-3 ratach, gdyż kontrahenci z niektórych tych "dobrych" krajów (w szczególności np. Francuzi) nie zawsze płacili na czas. Jeszcze ok. 2006-2007 r. 760 zł netto wynosiła płaca pracownika na 3 zmiany w firmach zajmujących się obsługą bagażową Lotniska Chopina.

P.S. Też się dopisuję do grupy, dla której zagraniczne wczasy za 2000 zł co roku nie są czymś "niezbędnym do życia", a raczej pewną ekstrawagancją, tym bardziej, że z tego co słyszę duża część wczasowiczów takie all inclusive najzwyczajniej próżniacko przejada i przechlewa siedząc w leżaku nad basenem w odizolowanym hotelu, nie dowiadując się zupełnie nic na temat ludzi i życia w odwiedzanym przez nich kraju.

MichalJ
Posty: 15044
Rejestracja: 12 kwie 2010, 19:33

Post autor: MichalJ » 20 cze 2015, 10:33

Nie wierzę w te kwoty i kropka.

kajo
Posty: 2874
Rejestracja: 03 lut 2007, 16:17
Lokalizacja: Warszawa-Rakowiec

Post autor: kajo » 20 cze 2015, 12:26

yavorius pisze:
BJ pisze:Aha, i zanim ktoś powie, że 2000 na start to całkiem nieźle i że przecież umowa o pracę to niech zapozna się z praktykami w korpo.
W 2003 moja pierwsza pensja w korpo wynosiła 833 zł na rękę. Więc jeśli dwanaście lat później dostaje się prawie dwa i pół raza tyle, to chyba jednak nie jest źle.
Ja bym jeszcze zapytał co oznacza 2000 na początek, bo jeżeli na okres próbny 3 miesiące a później 2500-3000 bo tak moi znajomi mają na Domaniewskiej to dopiero widać skale zmian. No i oczywiście możliwości awansu w korpo są na prawdę niezłe.

A co do postu Jacka Z.
Skoro mówisz, że inne kraje się dorobiły na wszystkim innym tylko nie na swojej pracy to na czym powinna się dorobić Polska twoim zdaniem żeby być bogata jak kraje zachodnie?
I mówisz, że w PRLu nic się nie robiło. Owszem robiło się ale słabo i nieefektywnie generalnie. Polska nie miała i nadal nie ma gałęzi gospodarki która by była jej motorem napędowym, znakiem charakterystycznym. Obecnie Polska jest kojarzona z niskimi cenami, a wysoką jakością. Jak to się dzieje, oczywiście dzięki niskim kosztom pracy (niskiej płacy i niskich podatkach).

Jeszcze apropo tego że w PRLu było lepiej. Ja co roku jeździłem na kolonie, teraz co roku wyjeżdżam sobie gdzieś w Polskę na wakacje. Moi rodzice też teraz po mojej wyprowadzce co roku coś zwiedzają w Polsce. Ale jak byli młodsi to jedyna możliwość podróżowania to harcerstwo i spanie pod namiotami. nie mówiąc o pokoleniu moich dziadków którzy nigdy nigdzie nie wyjeżdżali a urlop spędzali na "działce" na przeciwko swojego bloku. Albo na rodzinnej wsi.
Bastian pisze:833? Na legalu? Co to za płaca była?

I pamiętajcie, że Polska to wciąż nie tylko korpo w dużych miastach. Wyborców poza nimi jest nadal dość, by zmienić władzę, jak się niedawno okazało...
A to jest akurat problem całej europy. Coraz mniej jest pracy na wsi i małych miastach i konieczne jest przeprowadzanie się czy dojazdy ludzi do dużych miast.
Polecam: http://www.zm.org.pl
Nazywam się Kajo i jestem Roweroholikiem.

Awatar użytkownika
fik
Naczelne Chamidło
Posty: 27760
Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser

Post autor: fik » 20 cze 2015, 12:36

pawcio pisze:To zdecyduj się, czy mówisz o minimalnych potrzebach, czy o dwutygodniowych wczasach zagranicznych. Bo coroczne dwutygodniowe wczasy zagraniczne to nie jest minimum potrzebne do godnego życia tylko już wygoda na skraju luksusu.
Jestem gotów zrezygnować z przymiotnika "zagraniczne", problem polega na tym, że to wcale nie zmienia specjalnie kosztów (śmieszny fakt: trzytygodniowy pobyt w Uzbekistanie kosztował mnie tyle, co moich rodziców domek w ośrodku pracowniczym na Mazurach na tyle samo czasu).
Jeżeli zarabiając ponad średnią krajową masz problem z redukcją stawki przy chorobowym to oznacza, że żyjesz ponad stan.
40% mojej pensji (1200 z 3100 netto) przeżera mieszkanie (wynajęte po znajomości znacznie poniżej cen rynkowych) i rachunki. Do tego dochodzą koszty leczenia - jestem przewlekle chory - teraz wynoszące złotych 150 miesięcznie, jeszcze we wrześniu było to 600. I jeśli żyjąc w miarę skromnie, nie przepierdalając kasy na lewo i prawo, nie kupując setki gadżetów, ledwo się spinam od pierwszego do pierwszego, to coś jest nie tak. I owszem, żyje ponad stan - czasem sobie kupię książkę, albo dwie, czasem pójdę na koncert albo festiwal, raz na jakiś czas wyjadę gdzieś na weekend, parę razy w miesiącu idę ze znajomymi na piwo, dwa, albo pięć - ale jeśli zarabiając więcej niż większość ludzi w tym kraju, w tym zdecydowanie więcej niż większość ludzi w moim wieku, realizując tak proste potrzeby żyję ponad stan, to z tym krajem jest coś bardzo nie tak.
Ja w ogóle nie rozumiem Twojego utyskiwania na obniżanie wynagrodzenia w czasie choroby. Jakoś Cię nie zastanawia, skąd ma być kasa dla tych, którzy muszą pracować w miejsce chorego w nadgodzinach, z wolnego dnia itp.
Bo to nie jest mój zasrany interes, to raz. Udział pensji pracowniczych w PKB jest w tym kraju najniższy w krajach EEA, to jasno wskazuje, że przedsiębiorcy nieproporcjonalnie wysoką część wypracowanego zysku zatrzymują dla siebie. Dwa - przypominam, że od 33 dnia zwolnienia lekarskiego (a w niektórych przypadkach i wcześniej) zasiłek płaci ZUS, a nie pracodawca.
Motorniczowie zarabiający przeciętnie trochę powyżej średniej krajowej jakoś nie mają z tym problemu i każdą odmowę urlopu kwitują hasłem, że idą na zwolnienie.
I faktycznie idą? :>
Bastian pisze:A tak ogólnie - poprawiło się, czy pogorszyło? Tu chyba wszyscy mają trochę racji. Spodziewam się, że są miejsca na prowincji, gdzie jest gorzej, niż było w PRL-u. W większych ośrodkach jest pewnie tak, jak pisze MichalJ - jednym jest 10 razy lepiej, innym 1000 razy.
Zdecydowana większość pewnie jest bogatsza w wartościach bezwzględnych, ale są jeszcze inne kryteria, wpływające na poczucie bezpieczeństwa. Stabilność, pewność, i takie pierdołki.
MichalJ pisze:Aż zerknąłem do kwitów - przez ostatnich 6 lat moja pensja podstawowa rosła średnio ponad 10% rocznie, co daje po odliczeniu inflacji łącznie jakieś 45%. I to w tej okropnej budżetówce, która podobno ma wszystko zamrożone. :)
Ale w tym roku podwyżka już mniejsza...
Moja mama, zatrudniona w tej samej instytucji, co Ty, przez ostatnie 6 lat przed emeryturą dostała łącznie 50 złotych brutto podwyżki.
kajo pisze:Tak jak mówiłem, nie znam teraz nikogo z moich znajomych w warszawie którym by się chciało i szukali pracy dłużej niż 2-3 miesiące. NA studiach to już w ogóle. Po praktykach na 2 roku chyba 3 osoby przeniosły się na zaoczne bo dostali dobre oferty pracy. Najlepsi z roku czy z koła naukowego siedzą w jakiś Polskich czy zagranicznych korpo i za wakacje nawet nie płacą bo w delegacjach sobie zwiedzą świat.
Fajnie, tylko pamiętaj, że żyjesz w Warszawie i obracasz się wśród wykształconych ludzi. Zapraszam na wycieczkę do Sejn. Albo Dukli.

BTW, skoro już jesteśmy przy anecdatach - moja koleżanka, inżynier zootechniki, obecnie na magisterce z biologii molekularnej, wielokrotna stypendystka, sprzedaje karmę dla kotów. Na pełen etat przy studiach dziennych, za minimalna krajową. Wiem, MichalJ nie wierzy, jemu się poprawiło i kropka :]
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!

JacekM
Śnieżynka
Posty: 8859
Rejestracja: 15 gru 2005, 14:23

Post autor: JacekM » 20 cze 2015, 15:05

BTW, czy XIX-wieczne hasło 8-8-8 też uważacie za jakąś ekstrawagancję?
bury me in my favourite yellow patent leather shoes / and with a mummified cat / and a cone-like hat.

BJ
(BJ.2052)
Posty: 6067
Rejestracja: 26 maja 2008, 13:55
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: BJ » 20 cze 2015, 15:24

yavorius pisze:
BJ pisze:Aha, i zanim ktoś powie, że 2000 na start to całkiem nieźle i że przecież umowa o pracę to niech zapozna się z praktykami w korpo.
W 2003 moja pierwsza pensja w korpo wynosiła 833 zł na rękę. Więc jeśli dwanaście lat później dostaje się prawie dwa i pół raza tyle, to chyba jednak nie jest źle.
Myślę, że x lat temu w markach polskich to w ogóle mogło nie być kolorowo. Natomiast spróbuj za 2000 PLN W PEŁNI samodzielnie się utrzymać.
Mieszkanie? 1500 za kawalerkę. Powiedzmy, że z opłatami. I zostaje 500 PLN. Stówę zjada bilet miesięczny. 400 PLN. Wychodzi 12.90-13.33 PLN dziennie na rozrzutne życie młodego i wykształconego.
Ale załóżmy, że mieszkanie samemu to pojebana fanaberia. Załóżmy, że wynajmujesz pokój (co jest chore). Kolega płacił bodaj 850 PLN miesięcznie. W Wawrze. Odliczając bilet miesięczny zostaje 1050 PLN - 35 PLN. Też grubo, choć można już przynajmniej zaspokoić głód.
Jacek Z. pisze:P.S. Też się dopisuję do grupy, dla której zagraniczne wczasy za 2000 zł co roku nie są czymś "niezbędnym do życia", a raczej pewną ekstrawagancją, tym bardziej, że z tego co słyszę duża część wczasowiczów takie all inclusive najzwyczajniej próżniacko przejada i przechlewa siedząc w leżaku nad basenem w odizolowanym hotelu, nie dowiadując się zupełnie nic na temat ludzi i życia w odwiedzanym przez nich kraju.
Też wolę inną formę wakacji niż all inclusive, więc załóżmy, że chodzi o wakacje w Polsce. Pojedź z rodziną na 2 tygodnie nad Polskie morze czy nawet w tańsze rejony jak Podlasie. Zobaczymy ile wydasz.
Zajebiście ekstrawaganckie życie, w którym nie siedzisz 30 lat w jednym mieście.

Daleko mi do Fikowych poglądów. Natomiast jedno jest pewne - jesteśmy Murzynami dymającymi za frajer w porównaniu do Zachodu Europy.
Niektórzy - póki co szczęśliwie się do nich zaliczam - źle nie mają, to fakt. Ale większość zwraca uwagę na każdą wydaną złotówkę. Oprócz MichałaJ - on ma zawsze swój świat.

I jeszcze jeden mały przykładzik. Wujka mam w Szwecji. Lekarz. Ciocia też lekarka, na 3/4 etatu. Klasa średnia w Szwecji. Dom, Audi A6 nie od Mirasa tylko z salonu, drugi jakiś miejski samochodzik typu Yaris, raz w roku narty w Alpach lub Norwegii, raz w roku wczasy na Florydzie, bo im się spodobała i raz w roku 2 tyg. w Polsce.
Jest ciężko jak widzicie.

ODPOWIEDZ