Z przodu chomiczek, za to profil ma elegancki:)alojzy pisze:Piękny to on nie jest:
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34 ... ECIA_.html
Autobusy testowane w Warszawie
Jechałem dziś #924 i #925 na 117. Pierwszy autobus należy docenić za 13 miejsc siedzących dostępnych z poziomu podłogi (w tym 2 składane w rzeźni), wygodne siedzenia i za to, że 3 siedzenia przy wieży silnika są dostępne z poziomu podłogi (zwykle producenci autobusów stosują schodek). Wrażenia z krótkiej jazdy są pozytywne, aczkolwiek autobus na odcinku Rondo Waszyngtona - Centrum (na tym odcinku ja jechałem) jechał strasznie wolno. Drugi autobus był już w Warszawie, więc przytoczę swoją opinię:
Po dzisiejszej jeździe wrażenia są podobne. Choć dziś nie jechałem tak blisko silnika i trasa była krótsza (Gocław - Rondo Waszyngtona), więc hałas z silnika mi nie przyszkadzał. Oba testowce łączy brak CG i otwieranych okien. Dobrze, że w obu wozach klimatyzacja chłodziła prawidłowo.Wóz fajny, ale silnik spalinowy głosuje bardzo głośno (zdecydowanie głośniej niż w naszych hybrydowych SU18), natomiast w środku przy wysokich podestach powinny być barierki/poręcze. Natomiast pozytywne wrażenie na mnie zrobiło to gdy wyłączał się na postoju (nie zawsze) silnik spalinowy i pracował tylko silnik elektryczny. Pierwszy raz to się nabrałem, że kierowca wyłączył silnik. Cieszy również duża ilość miejsc z poziomu podłogi. Natomiast razi brak kabiny i szkoda również, że producent nie zdecydował się na zamontowanie CG. Ogólnie wóz nie jest zły, ale trzeba nad nim jeszcze popracować.
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
A kierowcę martwić. Męcząc poranne 527 stwierdzam, że dzięki dużej kabinie jest bezpieczniej, bo mam jakąkolwiek widoczność z prawej strony. Gdyby kabiny nie było, to widoczność miałbym zerową, bo nasze społeczeństwo nie dorosło do przestrzegania plam żółci wymalowanych na podłodze.MichalJ pisze:Brak kabiny może pasażera tylko cieszyć.
Pewnie, masz racje. Ale jak kierowca najpierw kogoś z tej plamy wygania, a na następnym przystanku wpuszcza znajomka za barierkę, to też coś nie halo.Szeregowy_Równoległy pisze:A kierowcę martwić. Męcząc poranne 527 stwierdzam, że dzięki dużej kabinie jest bezpieczniej, bo mam jakąkolwiek widoczność z prawej strony. Gdyby kabiny nie było, to widoczność miałbym zerową, bo nasze społeczeństwo nie dorosło do przestrzegania plam żółci wymalowanych na podłodze.MichalJ pisze:Brak kabiny może pasażera tylko cieszyć.
Temat z brodą.webtom pisze:Pewnie, masz racje. Ale jak kierowca najpierw kogoś z tej plamy wygania, a na następnym przystanku wpuszcza znajomka za barierkę, to też coś nie halo.Szeregowy_Równoległy pisze:A kierowcę martwić. Męcząc poranne 527 stwierdzam, że dzięki dużej kabinie jest bezpieczniej, bo mam jakąkolwiek widoczność z prawej strony. Gdyby kabiny nie było, to widoczność miałbym zerową, bo nasze społeczeństwo nie dorosło do przestrzegania plam żółci wymalowanych na podłodze.
noidea
Ale warto też dodać, że jak kierowca powie w normalny sposób, to ludzie się odsuwają. Gorzej jak jest to burknięcie, w stylu wynocha.Adam G. pisze:Temat z brodą.webtom pisze:Pewnie, masz racje. Ale jak kierowca najpierw kogoś z tej plamy wygania, a na następnym przystanku wpuszcza znajomka za barierkę, to też coś nie halo.
Przecież wszyscy wiemy że ulubione miejsce do podróżowania przez pasażerów szczególnie starszej daty, to pierwsze miejsce. I wszelka bliskość kabiny.Adam G. pisze:Szczególnie wtedy kiedy nie mają gdzie...webtom pisze:Ale warto też dodać, że jak kierowca powie w normalny sposób, to ludzie się odsuwają. Gorzej jak jest to burknięcie, w stylu wynocha.
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
Oczywiście, chociaż dalej mnie dziwi, że niektórym tak bardzo przeszkadza wydzielenie przestrzeni, z której pasażerom i tak korzystać nie wolno. Skoro pasażer nie może tam przebywać, to co mu za różnica, czy to barierka, czy duża kabina? Dla kierowcy to ma znaczenie, dla pasażera nie. A odnośnie znajomych w strefie zakazanej już było. Jak pasażerowie będą tak zdyscyplinowani, jak osoby przebywające w pierwszej klasie, to będzie można myśleć o likwidowaniu kabin.Adam G. pisze:Temat z brodą.webtom pisze:Pewnie, masz racje. Ale jak kierowca najpierw kogoś z tej plamy wygania, a na następnym przystanku wpuszcza znajomka za barierkę, to też coś nie halo.