Przeganiamy Pragę i Budapeszt - tylko najpierw te miasta musi spotkać jakiś kataklizm...
http://www.tvnwarszawa.pl/-1,1682198,0, ... omosc.html
Moderator: Szeregowy_Równoległy
Ogólnie rzecz biorąc nie zgadzam się z powodów etycznych. Natomiast po pewnym przemyśleniu sprawy, jako praktyk i 'konsekwencjonalista', mógłbym jednak poluźnić kaftan etyki na rzecz pozytywnych efektów długofalowych - w tym wypadku byłaby to funkcja manifestacji publicznej kanalizująca radykalne nastroje, pozwalająca zachować nad nimi pewną kontrolę. Oczywiście także do pewnej granicy, jaką byłoby otwarte głoszenie haseł wykluczających - na to tolerancji nie może być we współczesnym społeczeństwie.fik pisze:Oczywiste powinno być to, że albo każdy ma prawo manifestować swoje poglądy, albo nikt. Bardzo, ale to bardzo daleko mi do poglądów ONRu, ale naprawdę nie widzę jakiegokolwiek powodu, dla którego miałbym komukolwiek odmawiać możliwości ich prezentowania (czy nawet propagowania).
No dobrze, gdyby nie akcja GW, narodowcom pewnie nie chciałoby się aż tak zwierać szeregów. A bać się takich marszów i jego uczestników należy, to chyba oczywiste. Oczywiste też być powinno, że nie może to być strach bierny, wycofany.A stroną w dyskusji nacjonalistów (czy ktokolwiek brał udział w tym marszu) to uczyniła właśnie GW. Bo właśnie siejąc medialną panikę pokazała, że się boi tego marszu i jego uczestników. Smutne, ale prawdziwe.
Mam wrażenie, że właśnie głosisz hasła wykluczające hasła wykluczające ze społeczeństwa. Klasyczna forma paradoksu fryzjera.blinski pisze:Oczywiście także do pewnej granicy, jaką byłoby otwarte głoszenie haseł wykluczających - na to tolerancji nie może być we współczesnym społeczeństwie.
Pytanie tylko, gdzie jest granica takiej "kanalizacji". Bo wybory w Niemczech w latach 30. też skanalizowały nastroje. Tak czy siak, zgadzam się z Fikiem - GW zupełnie niepotrzebnie nakręciła temat.blinski pisze:w tym wypadku byłaby to funkcja manifestacji publicznej kanalizująca radykalne nastroje, pozwalająca zachować nad nimi pewną kontrolę
Paradoksem jest domaganie się zupełnego braku wykluczenia wykluczających. Ja chcę mieć wolność od bycia kopanym przez innych, bym mógł kopnąć ciebie. Chcę na ciebie napluć ale tak, by nie można było napluć na mnie. Tak to ma wyglądać? Mi się jednak wydaje, że ci 'nietolerancyjni tolerancjoniści' mają jednak rację.fik pisze:Mam wrażenie, że właśnie głosisz hasła wykluczające hasła wykluczające ze społeczeństwa. Klasyczna forma paradoksu fryzjera.
Tkwi tu pewne, moim zdaniem - błędne, założenie, że narodowców bez GW by nie było, i że to dzięki tej akcji nagle stają się oni problemem. To tak samo jak stwierdzić, że to dopiero pierwszy artykuł w prasie czy materiał w telewizji nagłaśniający sprawę pedofilii w kościele katolickim stworzył jej problem.jasiu pisze:Pytanie tylko, gdzie jest granica takiej "kanalizacji". Bo wybory w Niemczech w latach 30. też skanalizowały nastroje. Tak czy siak, zgadzam się z Fikiem - GW zupełnie niepotrzebnie nakręciła temat.
Aha, to w końcu kto jest niebezpieczny?BJ pisze:Gdyby nie policja, to obawiam się, że narodowcy dosłownie stratowaliby tych wiotkich państwa po drugiej stronie...
Zajebiste. Naprawdę zaczynam sobie zazdrościć poczucia humoruBastian pisze:Jeśli grałeś w szkole w piłkę, chyba strzelałeś same samobóje
Ciekawe, co innego mieli ci powiedzieć ludzie, dla których przyznanie się do ulegnięcia 'pedałom' i 'lewakom' byłoby plamą na honorze wypominaną przez resztę towarzystwa przez lata? Ale z drugiej strony jest przecież 'lewacka agresja' i brutalność skonfrontowana z narodowym stoicyzmem i kulturą. Jak to pogodzić? Pewnie wygląda to tak, że geje i anarchiści podskakują w kominiarkach i z kamieniami w dłoniach jak małpy, jednak jedynie odbijają się od zdrowych chłopców postury dębu.BJ pisze:Gadałem z kilkoma osobami, które były na Marszu Niepodległości i dochodzę do jednego wniosku.
Gdyby nie policja, to obawiam się, że narodowcy dosłownie stratowaliby tych wiotkich państwa po drugiej stronie...