Występują problemy techniczne po stronie dostawcy hostingu. W trakcie prac naprawczych możliwe są przerwy w dostępie do forum.

A teraz o polityce... (tej krajowej)

Moderator: Szeregowy_Równoległy

blinski
Posty: 1310
Rejestracja: 25 kwie 2007, 14:08
Lokalizacja: z domu, po kryjomu

Post autor: blinski » 11 wrz 2011, 1:02

Aligator pisze: Co dokładnie rozumiesz pod tym stwierdzeniem?
Z tego co ja pamiętam Orlen nie obniżył cen hurtowych i obniżka rozeszła się po kościach (pakiet kontrolny Orlenu miał i ma nadal skarb państwa).
Więc wiesz komu dziękować...
Wiem, Marcinkiewiczowi (edit: a jednak nie, bo Belce - obniżka była zaklepana wcześniej). Wkurwionemu zresztą, że nie poszło tak, jak sobie (Belka) wymyślił - przeceniasz rolę państwa, pakiet kontrolny jednej spółki paliwowej to nie boska władza.
To o czym piszesz może mieć miejsce tylko w sytuacji gdy gospodarka realnie się rozwija a rynek pracy wchłania bezrobotnych - tak rynek, bo jak by się państwo nie starało "politycznie" a nie "ekonomicznie" miejsca pracy może stworzyć najwyżej w łagrach i urzędach.
Bezpośrednio - tak. Ale masz oczywiście rację, na rynek pracy wpływa wiele czynników, w dużej mierze zewnętrznych i od polityki państwa w dużej mierze niezależnych (np. kryzys. Ale nie rozumiem, czemu realny rozwój gospodarki (jeśli wzrost PKB nim nie jest, to co ma być?), a tym bardziej zmniejszanie się liczby bezrobotnych ma mieć wpływ na odczucia względem cen przeciętnego człowieka.
Wiesz z tym to poczekaj do momentu rozliczenia wpływów z CIT i PIT a to nastąpi w przyszłym roku. Póki co wiemy że w ubiegłym roku było sporo mniej niż zakładano.
W tym roku zgaduję że będzie jeszcze gorzej - bierz pod uwagę że koszty akcyzy przedsiębiorstwa sobie odpiszą, tylko podatnik indywidualny to rogacz który zapłaci za wszystkich...
W zeszłym - tak. Ale zaraz po końcu roku wskaźniki gwałtownie podskoczyły, więc nie wiem, na jakiej podstawie zakładasz, że będzie gorzej? I dlaczego mają sobie odpisywać bardziej niż wcześniej? Wzrost nie był szokiem. Tylko w przypadku gwałtownego wzrostu ludzie czują się usprawiedliwieni w szukaniu metod na nie do końca uczciwe oszczędności (dlatego mocno obawiam się spadku przychodów z biletów ZTM w tym roku, ale zobaczymy, może ludzie pozytywnie mnie zaskoczą).
Widzę że nie do końca zrozumiałeś tego o czym pisałem wyżej.
A jak Ty to sobie REALNIE wyobrażasz co? W UE NIE MASZ GRANIC. Więc kto Cię będzie sprawdzał ile spirytusu wwiozłeś bądź ile benzyny przywiozłeś z innego kraju UE?
Rozumiesz na czym polega problem?
Polska sobie może i mur na granicy z Ukrainą czy Białorusią zrobić a przemyt pójdzie przez Słowację czy Litwę i będziesz mógł przemytnikom naskoczyć czaisz już?
Powiem więcej, jak wrzucisz masakryczne podatki w Polsce to towary będą przyjeżdżały z innych krajów UE w ilościach "półhurtowych" bo masz swobodny przepływ ludzi i mienia.
To jest cena otwartych granic i "wspólnej polityki celnej".
Witam w UE :D
Zrozumiałem, tylko nie traktuję poważnie. Jedyne, czego może się obawiać polska gospodarka to przemyt spoza UE oraz mafie, które zajmują się nielegalną produkcją. 'Przemyt' z UE to nie żaden przemyt, a różnice w cenach nie są aż tak duże, by opłacało się to robić na masową skalę w miejscach oddalonych od granic. Tak czy inaczej, Polska i tak nie powinna z wysokością akcyzy na używki wyskakiwać przed szereg, lepiej trzymać poziom tylko trochę wyższy niż kraje ościenne UE.

Aligator
Posty: 927
Rejestracja: 17 wrz 2008, 9:34
Lokalizacja: Warsaw/Higashikurume

Post autor: Aligator » 11 wrz 2011, 2:39

Wiem, Marcinkiewiczowi. Wkurwionemu zresztą, że nie poszło tak, jak sobie wymyślił - bo przeceniasz rolę państwa, pakiet kontrolny jednej spółki paliwowej to nie boska władza.
Oj nie przeceniam tylko mówię jak wygląda sprawa realnie. Zarząd Orlenu odpowiedzialny przed skarbem państwa decydował o tym czy obniżyć ceny czy nie.
Z tego co pamiętam skarb ma kontrolę nad obydwiema spółkami - Orlen i Lotos.
A jeśli masz monopol na handel paliwem to masz pozycję wszechmogącego.
Jak sądzisz skąd paliwo bierze BP, Lukoil i Statoil? Oczywiście że z Orlenu - i nawet się z tym nie kryją...
Kto ma Orlen, kontroluje ceny paliwa w Polsce - a głos decydujący w radzie Orlenu należy do przedstawicieli skarbu państwa. Koło się zamyka.
Bezpośrednio - tak. Ale masz oczywiście rację, na rynek pracy wpływa wiele czynników, w dużej mierze zewnętrznych i od polityki państwa w dużej mierze niezależnych (np. kryzys. Ale nie rozumiem, czemu realny rozwój gospodarki (jeśli wzrost PKB nim nie jest, to co ma być?), a tym bardziej zmniejszanie się liczby bezrobotnych ma mieć wpływ na odczucia względem cen przeciętnego człowieka.

Jak by to w skrócie i mało zawile wytłumaczyć...
Zacznijmy od BEZROBOTNEGO:
Bezrobotny to problem dla gospodarki z kilku powodów.
01. Nie kupuje bo go nie stać - więc przedsiębiorca na nim nie zarobi, musi zarobić na mniejszej ilości klientów co oznacza konieczność podniesienia marży (co jak co ale pewną kwotę musisz zarobić zeby się utrzymać czy sprzedasz 100 chlebów taniej czy 40 drożej).
02. Bezrobotny podobnie jak pracownik budżetówki obciąża budżet państwa. Natomiast pieniądze do budżetu muszą płacić przedsiębiorcy.
Jeżeli masz dużo bezrobotnych to aby ich utrzymać musisz pobrać w postaci podatków więcej kasy od pracujących albo pieniądze pożyczyć.
Prowadzi to do sytuacji w której bardziej obciążasz przedsiębiorcę a przedsiębiorca musi dodatkowo podnieść marżę na swoje usługi żeby zapłacić wyższy podatek. I tak w kółko.
03. W gospodarce w której jest wysokie bezrobocie masz dużą podaż taniej siły roboczej (taniej z wiadomych względów), w efekcie dochodzi do patologii społecznych takich jak łamanie praw pracowników, mobbing, wykorzystywanie seksualne (pracownicy wiedzą że o pracę jest trudno i często boją się o jej utratę do tego stopnia że popadają w apatię i depresję - a do tego utrwala menty społeczne w przekonaniu że wszystko im wolno (z czym jako tradycjonalista się osobiście nie zgadzam, ale mniejsza o to).
Socjaliści - tym razem nie piszę tego złośliwie - krzyczą wówczas zazwyczaj o "drapieżności kapitalistów" ale paradoksalnie sami ten system wytwarzają i pogłębiają obciążając tak przedsiębiorców jak i aktywnych pracowników podatkami, ubezpieczeniami - których realna wartość jest zerowa - oraz wszelkiej maści innymi daninami na rzecz coraz większej rzeszy tzw. "wykluczonych". Kolejne błędne koło.
Oczywiście wszystko jest usprawiedliwione pięknymi słowami - "słaby się nie obroni" przed "kapitalistą", "musimy mu pomóc" jako społeczeńśtwo. Ale prawda jest taka że im więcej zabierasz pieniędzy w formie zobowiązań, "wyrównywania szans" itd. tym którzy pracują tym mniej tych pracujących jest na rynku a więcej ludzi "odpada" lub robi za minimalną krajową. I tutaj sytuacji nie poprawi w żadnym wypadku ani podnoszenie minimalnej krajowej - które jedyne co powoduje to wzrost inflacji - ani demagogia o podnoszeniu zabezpieczeń pracowniczych.
Pracownik zarabia znośnie, ma stabilną sytuację w pracy i jest doceniany tylko wówczas gdy wie że na rynku pracy bedzie pracodawcy ciężko o zamiennik (oczywiście pomijam tu kwestię atmosfery w pracy która pomimo że motywuje, w sytuacji dużego bezrobocia i niskich płac na długo pracownika nie utrzyma).

Druga sprawa: "czemu realny rozwój gospodarki (jeśli wzrost PKB nim nie jest, to co ma być?)".

PKB wbrew temu co piszą w mediach nie odzwierciedla prawdziwego rozwoju gospodarki ponieważ:
01. Wzrost PKB można napędzić kredytem - tzw. Keynesizm (recepta na kryzys "zadłużmy się, pożyczmy kasę a może kiedyś będzie lepiej") - wówczas oficjalnie możemy mówić że wszystko jest pięknie ale realnie nie rozwinęliśmy gospodarki, po prostu przełożyliśmy problem "na później". To jest ulubiona metoda rozwiązywania problemów w Europie - i efekty widzimy bardzo ładnie.

Co jest realnym rozwojem gospodarki?
Wzrost PKB po obniżeniu o inflację oraz odjęciu deficytu budżetowego i kosztów obsługi długu publicznego.
Jesli tak spojrzysz na sprawę to okaże się że Polska gospodarka nie tylko nie rozwinęła się w ciągu ostatniego roku ale wręcz skurczyła się o kwotę na jaką państwo Polskie się załużyło. Zgodnie ze słynnym "licznikiem długu publicznego" Polska gospodarka zadłuża się na 3000 PLN co sekundę - więc o tyle realnie biednieje nasze społeczeństwo a to bynjamniej nie oznacza rozwoju gospodarczego.

W zeszłym - tak. Ale zaraz po końcu roku wskaźniki gwałtownie podskoczyły, więc nie wiem, na jakiej podstawie zakładasz, że będzie gorzej? I dlaczego mają sobie odpisywać bardziej niż wcześniej? Wzrost nie był szokiem. Tylko w przypadku gwałtownego wzrostu ludzie czują się usprawiedliwieni w szukaniu metod na nie do końca uczciwe oszczędności (dlatego mocno obawiam się spadku przychodów z biletów ZTM w tym roku, ale zobaczymy, może ludzie pozytywnie mnie zaskoczą).
01. Wskaźniki nie są w żadnym wypadku miarą gospodarki. W Argentynie wskaźniki nie uprzedziły że rozegra się dramat, W Hiszpanii czy Grecji rządy socjalistów bardzo sprawnie - za pomocą "sztuczek" rozliczeniowych - oszukiwały wskaźniki gospodarcze i jak wiemy potem było jedno wielkie pytanie "jak Grecy mogli tak oszukać?".
Wskaźnik rozwoju jest dość prosty - im większe zatrudnienie w prywatnych sektorach gospodarki i im stabilniejsza polityka fiskalna - przede wszystkim brak deficytu - tym lepiej rozwijający się kraj.

02. Na początku roku to najwyżej prognozy mogły "skakać" - do grudnia wszystko jest pobożnym życzeniem bo koszty prowadzenia działalności gospodarczej oraz rozliczenia podatkowe kończą się w grudniu - więc do tego czasu nie będziesz znal realnych wpływów budżetowych. Jedyne co mogą oceniać to to ile kasy z akcyzy i Vatu wpłynęło - aczkolwiek i tu jest kruczek bo jak wspomniałem wyżej pozytywne wpływy z akcyzy bardzo często odbijają się na podarku dochodowym.
Więc jak wcześniej pisałem lepiej się z tym wstrzymać.

[ Dodano: |11 Wrz 2011|, 2011 02:59 ]
Wiem, Marcinkiewiczowi. Wkurwionemu zresztą, że nie poszło tak, jak sobie wymyślił - bo przeceniasz rolę państwa, pakiet kontrolny jednej spółki paliwowej to nie boska władza.
Oj nie przeceniam tylko mówię jak wygląda sprawa realnie. Zarząd Orlenu odpowiedzialny przed skarbem państwa decydował o tym czy obniżyć ceny czy nie.
Z tego co pamiętam skarb ma kontrolę nad obydwiema spółkami - Orlen i Lotos.
A jeśli masz monopol na handel paliwem to masz pozycję wszechmogącego.
Jak sądzisz skąd paliwo bierze BP, Lukoil i Statoil? Oczywiście że z Orlenu - i nawet się z tym nie kryją...
Kto ma Orlen, kontroluje ceny paliwa w Polsce - a głos decydujący w radzie Orlenu należy do przedstawicieli skarbu państwa. Koło się zamyka.
Bezpośrednio - tak. Ale masz oczywiście rację, na rynek pracy wpływa wiele czynników, w dużej mierze zewnętrznych i od polityki państwa w dużej mierze niezależnych (np. kryzys. Ale nie rozumiem, czemu realny rozwój gospodarki (jeśli wzrost PKB nim nie jest, to co ma być?), a tym bardziej zmniejszanie się liczby bezrobotnych ma mieć wpływ na odczucia względem cen przeciętnego człowieka.

Jak by to w skrócie i mało zawile wytłumaczyć...
Zacznijmy od BEZROBOTNEGO:
Bezrobotny to problem dla gospodarki z kilku powodów.
01. Nie kupuje bo go nie stać - więc przedsiębiorca na nim nie zarobi, musi zarobić na mniejszej ilości klientów co oznacza konieczność podniesienia marży (co jak co ale pewną kwotę musisz zarobić zeby się utrzymać czy sprzedasz 100 chlebów taniej czy 40 drożej).
02. Bezrobotny podobnie jak pracownik budżetówki obciąża budżet państwa. Natomiast pieniądze do budżetu muszą płacić przedsiębiorcy.
Jeżeli masz dużo bezrobotnych to aby ich utrzymać musisz pobrać w postaci podatków więcej kasy od pracujących albo pieniądze pożyczyć.
Prowadzi to do sytuacji w której bardziej obciążasz przedsiębiorcę a przedsiębiorca musi dodatkowo podnieść marżę na swoje usługi żeby zapłacić wyższy podatek. I tak w kółko.
03. W gospodarce w której jest wysokie bezrobocie masz dużą podaż taniej siły roboczej (taniej z wiadomych względów), w efekcie dochodzi do patologii społecznych takich jak łamanie praw pracowników, mobbing, wykorzystywanie seksualne (pracownicy wiedzą że o pracę jest trudno i często boją się o jej utratę do tego stopnia że popadają w apatię i depresję - a do tego utrwala menty społeczne w przekonaniu że wszystko im wolno (z jakim to nastawieniem jako tradycjonalista się osobiście nie zgadzam, ale mniejsza o to).
Socjaliści - tym razem nie piszę tego złośliwie - krzyczą wówczas zazwyczaj o "drapieżności kapitalistów" ale paradoksalnie sami ten stan rzeczy pogłębiają interwencjonizmem (który do niczego wbrew pozorom nie prowadzi) obciążając tak przedsiębiorców jak i aktywnych pracowników podatkami, ubezpieczeniami - których realna wartość jest zerowa - oraz wszelkiej maści innymi daninami na rzecz coraz większej rzeszy tzw. "wykluczonych" oraz aparatu administracyjnego pośredniczącego w "wyrównywaniu szans". Kolejne błędne koło.
Oczywiście wszystko jest usprawiedliwione pięknymi słowami - "słaby się nie obroni" przed "kapitalistą", "musimy mu pomóc" jako społeczeństwo. Ale prawda jest taka że im więcej zabierasz pieniędzy w formie zobowiązań, "wyrównywania szans" itd. tym którzy pracują tym mniej tych pracujących jest na rynku a więcej ludzi "odpada" lub robi za minimalną krajową. I tutaj sytuacji nie poprawi w żadnym wypadku ani podnoszenie minimalnej krajowej - które jedyne co powoduje to wzrost inflacji - ani demagogia o podnoszeniu zabezpieczeń pracowniczych.
Pracownik zarabia znośnie, ma stabilną sytuację w pracy i jest doceniany tylko wówczas gdy wie że na rynku pracy bedzie pracodawcy ciężko o zamiennik (oczywiście pomijam tu kwestię atmosfery w pracy która pomimo że motywuje, w sytuacji dużego bezrobocia i niskich płac na długo pracownika nie utrzyma).
Z góry przepraszam jeśli coś jest nie do końca wyjaśnione, ątki zagmatwane mogę postarać się rozwinąć innym razem - teraz jest późno a ja staram się pisać we w miarę czytelny i logiczny sposób.

Druga sprawa: "czemu realny rozwój gospodarki (jeśli wzrost PKB nim nie jest, to co ma być?)".

PKB wbrew temu co piszą w mediach nie odzwierciedla prawdziwego rozwoju gospodarki ponieważ:
01. Wzrost PKB można napędzić kredytem - tzw. Keynesizm (recepta na kryzys "zadłużmy się, pożyczmy kasę a może kiedyś będzie lepiej") - wówczas oficjalnie możemy mówić że wszystko jest pięknie ale realnie nie rozwinęliśmy gospodarki, po prostu przełożyliśmy problem "na później". To jest ulubiona metoda rozwiązywania problemów w Europie - i efekty widzimy bardzo ładnie.

Co jest realnym rozwojem gospodarki?
Wzrost PKB po obniżeniu o inflację oraz odjęciu deficytu budżetowego i kosztów obsługi długu publicznego.
Jesli tak spojrzysz na sprawę to okaże się że Polska gospodarka nie tylko nie rozwinęła się w ciągu ostatniego roku ale wręcz skurczyła się o kwotę na jaką państwo Polskie się załużyło. Zgodnie ze słynnym "licznikiem długu publicznego" Polska gospodarka zadłuża się na 3000 PLN co sekundę - więc o tyle realnie biednieje nasze społeczeństwo a to bynjamniej nie oznacza rozwoju gospodarczego.

W zeszłym - tak. Ale zaraz po końcu roku wskaźniki gwałtownie podskoczyły, więc nie wiem, na jakiej podstawie zakładasz, że będzie gorzej? I dlaczego mają sobie odpisywać bardziej niż wcześniej? Wzrost nie był szokiem. Tylko w przypadku gwałtownego wzrostu ludzie czują się usprawiedliwieni w szukaniu metod na nie do końca uczciwe oszczędności (dlatego mocno obawiam się spadku przychodów z biletów ZTM w tym roku, ale zobaczymy, może ludzie pozytywnie mnie zaskoczą).
01. Wskaźniki nie są w żadnym wypadku miarą gospodarki. W Argentynie wskaźniki nie uprzedziły że rozegra się dramat, W Hiszpanii czy Grecji rządy socjalistów bardzo sprawnie - za pomocą "sztuczek" rozliczeniowych - oszukiwały wskaźniki gospodarcze i jak wiemy potem było jedno wielkie pytanie "jak Grecy mogli tak oszukać?".
Wskaźnik rozwoju jest dość prosty - im większe zatrudnienie w prywatnych sektorach gospodarki i im stabilniejsza polityka fiskalna - przede wszystkim brak deficytu - tym lepiej rozwijający się kraj.

02. Na początku roku to najwyżej prognozy mogły "skakać" - do grudnia wszystko jest pobożnym życzeniem bo koszty prowadzenia działalności gospodarczej oraz rozliczenia podatkowe kończą się w grudniu - więc do tego czasu nie będziesz znal realnych wpływów budżetowych. Jedyne co mogą oceniać to to ile kasy z akcyzy i Vatu wpłynęło - aczkolwiek i tu jest kruczek bo jak wspomniałem wyżej pozytywne wpływy z akcyzy bardzo często odbijają się na podarku dochodowym.
Więc jak wcześniej pisałem lepiej się z tym wstrzymać.
"Spóźniony pociąg przyspieszony relacji xyz, przyjedzie z opóźnieniem ok. 25 minut. Opóźnienie może ulec powiększe... zmianie"

blinski
Posty: 1310
Rejestracja: 25 kwie 2007, 14:08
Lokalizacja: z domu, po kryjomu

Post autor: blinski » 12 wrz 2011, 12:13

Aligator pisze: Oj nie przeceniam tylko mówię jak wygląda sprawa realnie. Zarząd Orlenu odpowiedzialny przed skarbem państwa decydował o tym czy obniżyć ceny czy nie.
Z tego co pamiętam skarb ma kontrolę nad obydwiema spółkami - Orlen i Lotos.
A jeśli masz monopol na handel paliwem to masz pozycję wszechmogącego.
Jak sądzisz skąd paliwo bierze BP, Lukoil i Statoil? Oczywiście że z Orlenu - i nawet się z tym nie kryją...
Kto ma Orlen, kontroluje ceny paliwa w Polsce - a głos decydujący w radzie Orlenu należy do przedstawicieli skarbu państwa. Koło się zamyka.
Po pierwsze, kiedy mówisz o państwie (rządzie, urzędnikach), mówisz jako o jakimś monolicie, jednym mózgu i wielu rękach. Czy zarząd Orlenu jest podwiązany bezpośrednią linką do rządu (który do tego może centralnie sterować gospodarką, czego dowiaduję się od ciebie), skąd płyną rozkazy? Po drugie - co rozumiesz przez 'głos decydujący'? Ministerstwo skarbu może (w każdym razie mógł do niedawna) powołać jednego członka rady, na bodajże dwunastu. Ponadto ma 27,5 % akcji.
Nie jestem też pewien, czy wtedy (w 2005) cena podniosła się tylko poprzez ruchy Orlenu, a nie przez podniesienie marż już na stacjach oraz przez pośredników.

Na resztę odpowiem później.

Aligator
Posty: 927
Rejestracja: 17 wrz 2008, 9:34
Lokalizacja: Warsaw/Higashikurume

Post autor: Aligator » 13 wrz 2011, 18:33

W kolejności nie chronologicznej:
Po drugie - co rozumiesz przez 'głos decydujący'? Ministerstwo skarbu może (w każdym razie mógł do niedawna) powołać jednego członka rady, na bodajże dwunastu. Ponadto ma 27,5 % akcji.
01. Nie członka rady a członka Zarządu.
02. Zarząd powoływany jest przez Radę Nadzorczą, a o wejściu do rady nadzorczej decyduje "konkurs" pod auspicjami Ministerstwa Skarbu - nie ma sensu rozwijać dalej.
Po pierwsze, kiedy mówisz o państwie (rządzie, urzędnikach), mówisz jako o jakimś monolicie, jednym mózgu i wielu rękach. Czy zarząd Orlenu jest podwiązany bezpośrednią linką do rządu (który do tego może centralnie sterować gospodarką, czego dowiaduję się od ciebie), skąd płyną rozkazy?
W teorii niezależna firma powinna działać bez wpływów politycznych ale...
Z tego co pamiętam o tym jak polityczny jest Orlen mógł przekonać się prezes Kownacki gdy pokłócił się z Gradem - momentalnie go zawieszono a potem usunięto.

Nadal twierdzisz że Orlen nie jest tworem politycznym?

CDN...
"Spóźniony pociąg przyspieszony relacji xyz, przyjedzie z opóźnieniem ok. 25 minut. Opóźnienie może ulec powiększe... zmianie"

Awatar użytkownika
MeWa
Cukiereczek
Posty: 24727
Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy

Post autor: MeWa » 13 wrz 2011, 23:13

rafalzag pisze:Jakimi niby "fachowcami" są (...) Sikorski? :D
na pewno Sikorski lepszy jest niż Fotyga - widać zresztą po wikileaks jaką opinią się cieszyła wśród naszych największych przyjaciół Amerykanów :roll:
Aligator pisze:Od Czterech lat nie doczekałem się ani jednej rzeczowej debaty dotyczącej polskiej gospodarki.
ale o czym tu mówić, skoro zwykłych wyborców to nie interesuje, dla większości jest to abstrakcją i znaczna część społęczeństwa nie wie co to inflacja nawet...
Aligator pisze:Debaty z założenia mają być kierowane do tych "mniej uświadomionych" żeby mogli ogarnąć na czym polega program danej partii oraz jaką ma przewagę nad konkurencją.
debaty do mniej uświadomionych będą właśnie się kończyć tym, że "dzięki nam cukier nie zdrożeje", "biedni dostaną więcej" itp.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"

[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]

Awatar użytkownika
Pawel_
Sierściuch
Posty: 6176
Rejestracja: 01 maja 2007, 18:08
Lokalizacja: Zagłębie Szklane :-)

Post autor: Pawel_ » 14 wrz 2011, 11:37

Nowy spot PSL - tvn24.pl.

bepe
Posty: 3469
Rejestracja: 04 wrz 2010, 15:33
Lokalizacja: Gocław

Post autor: bepe » 14 wrz 2011, 13:53

PSL w Sharm-El-Sheikh - genialne :D Ciekawe, czy oni tam wiedzą, o czym jest ta piosenka ;)

Jeśli chodzi o tegoroczną kampanię - wyjątkowo słabo wypada PiS. Co jak co, ale kampanie wyborcze to oni zawsze mieli bardzo dobre. A tym razem kicha.

Awatar użytkownika
Bastian
Sułtan Maroka
Posty: 36261
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...

Post autor: Bastian » 14 wrz 2011, 15:31

Pozbyli się Bielana i Kamińskiego... :P
Honi soit qui mal y pense... Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow

Awatar użytkownika
Szeregowy_Równoległy
Szeregowe Chamidło
Posty: 11868
Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37

Post autor: Szeregowy_Równoległy » 14 wrz 2011, 15:46

Albo cisza przed burzą.
129, 177, 178, 187, 194, 197, 207, 716, 401, 517, N35, N85, R1, R3, S1.

Nazywam się Major Bień

bepe
Posty: 3469
Rejestracja: 04 wrz 2010, 15:33
Lokalizacja: Gocław

Post autor: bepe » 14 wrz 2011, 16:00

Bastian pisze:Pozbyli się Bielana i Kamińskiego...
A z drugiej strony PJN, który ma Kamińskiego, prowadzi kampanię, którą można określić wyłącznie jako żenującą.

blinski
Posty: 1310
Rejestracja: 25 kwie 2007, 14:08
Lokalizacja: z domu, po kryjomu

Post autor: blinski » 14 wrz 2011, 19:32

Aligator pisze: Nadal twierdzisz że Orlen nie jest tworem politycznym?
Nigdy nie śmiałbym tak twierdzić. Zwracam jedynie uwagę, że dychotomia stuprocentowo niezależny/sterowany jak kukiełka nie jest prawdziwa. Zarówno prywatne koncerny są zaplątane w politykę, jak i te z oficjalnym przedstawicielem z politycznego nadania bywają używane jako polityczne narzędzia, ale nie są idealnym odbiciem prowadzonej przez rząd polityki.

bepe
Posty: 3469
Rejestracja: 04 wrz 2010, 15:33
Lokalizacja: Gocław

Post autor: bepe » 14 wrz 2011, 21:15

Na TVN 24 Korwin wyzywa aktualnie Rostowskiego od kryminalistów. Wcześniej Millera określił jako amerykańskiego agenta. :D

Awatar użytkownika
fik
Naczelne Chamidło
Posty: 27767
Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser

Post autor: fik » 14 wrz 2011, 21:25

bepe pisze:Korwin
Nie ten temat, nie to forum - o popisach komików gdzie indziej. ;)
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!

Awatar użytkownika
Bastian
Sułtan Maroka
Posty: 36261
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...

Post autor: Bastian » 15 wrz 2011, 21:03

Im bliżej wyborów, tym bardziej wariackie sondaże (za "GW"):

Kod: Zaznacz cały

      CBOS   GfK
PO     37     44
PiS    20     32
SLD     7     11
PSL     6      4
RPP            3
Od dawna się pisze, że poziom sondaży w Polsce jest słaby. Druga rzecz, że nie potrafię sobie wytłumaczyć, dlaczego w sondażu CBOS-u da się uskładać łącznie tylko 70%, skoro:
Ci, którzy wyrażają chęć głosowania na poszczególne partie, to wyborcy deklarujący udział w wyborach parlamentarnych, które odbędą się 9 października.

Chęć udziału w wyborach zadeklarowało we wrześniowym badaniu CBOS 61 proc. Polaków; 17 proc. nie zamierza pójść do urn wyborczych.
Tak, czy owak, podejrzewam, że "GW" radośnie opublikowała (przez co znalazły się obok siebie na stronie głównej) dwa sondaże zrobione przy wykorzystaniu różnej metodyki liczenia :>

Więcej tu i tu.
Honi soit qui mal y pense... Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow

Awatar użytkownika
pawcio
Posty: 25002
Rejestracja: 16 gru 2005, 13:53
Lokalizacja: Os. Wilga

Post autor: pawcio » 15 wrz 2011, 21:43

Na pewno. Podstawą opracowywania sondaży jest rozdzielanie głosów niezdecydowanych i deklarujących brak głosowania.
Niekoniecznie zgadzam się ze wszystkim, co napiszę. (C) Marshall McLuhan
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem

ODPOWIEDZ