Uprzedzam, będą wulgaryzmy, bo takiego pierdolenia na spokojnie znieść nie można.
kajo pisze:Moi znajomi czy rodzina też nie mają gorzej (nie licząc tych którzy zostali nauczycielami, ale oni mają prosty awans zawodowy i też niedługo będą mieć więcej. Mam nawet kolegę który pracuje w ochronie bo skończył tylko liceum i na początku zarabiał słabo, ale był sumienny, starał się i teraz ma (w ochronie!!!) umowę o pracę i wyciąga 3000 wcale nie na stanowisku kierowniczym (fakt faktem, że przy 200 godzinach w miesiącu, ale zawsze).
Nawet wieczny leser którego po kolei z każdej firmy wywalali teraz znalazł bezpieczną przystań w jednej z sieci handlowych i zarabia koło 2000.
Mogę też podać przykład z drugiej strony. Moja koleżanka została kierowniczą sklepu (butik z damską odzieżą w galerii handlowej) i nie może sobie skompletować zespołu. Stosunkowo niska podstawa, ale zawsze jest prowizja od sprzedaży i daje to od 1900 do 2500 netto w zależności od miesiąca. W ciągu pół roku wymieniła już cały zespól, taką ma rotacje.
Nie no, rewelacja, tu 200h w miesiącu, tam 1900 PLN, takie fenomenalne perspektywy, na tyle rzeczy można sobie pozwolić.
Powiem wam, jakie mamy roszczeniowe społeczeństwo i co wydaje się młodemu po studiach.
Młodemu po studiach wydaje się, że powinien móc się utrzymać i żyć samodzielnie, tymczasem 40% ludzi poniżej 35 roku życia mieszka w domu rodzinnym, w zdecydowanej większości z przyczyn ekonomicznych. O tych gnieżdżących się w klitkach z obcymi ludźmi, w sześć osób w trzypokojowym mieszkaniu, nawet nie wspomnę. Narzekacie na niską dzietność i zapaść systemu emerytalnego z tym związaną? Jak, kurwa, ludzie mają się rozmnażać, skoro większość ludzi w odpowiednim wieku chwile intymności i prywatności ma raz na kilka dni? Mam dość szeroki katalog akceptowanych zachowań seksualnych, ale ekshibcjonizm do nich nie należy, nie będę się parzył na oczach współlokatora, sorry. W międzyczasie jakaś zjebana fundacja prokościelna strzela spoty telewizyjne, z których wynika, że Polki nie rodzą dzieci, bo robią karierę i latają do Tokio. Takiego wała, Polki nie rodzą dzieci, bo nie mają gdzie ich zrobić, jak urodzić w warunkach nieurągających ludzkiej godności, nie mają szansy zapewnić swojej rodzinie odpowiedniego poziomu materialnego, a przyznanie się w pracy do ciąży wciąż często skutkuje wypowiedzeniem; jedynym zaś sposobem na poprawienie statystyk płodności jest klauzula sumienia i najbardziej rygorystyczna ustawa
progwałcicielskaantyaborcyjna w kontynentalnej Europie.
Młodemu po studiach wydaje się także, że chciałby mieć cień pewności przyszłości; tymczasem ogromna większość ludzi w tym wieku pracuje albo na umowach cywilnoprawnych, albo na krótkotrwałych umowach o pracę na czas określony, zazwyczaj do roku. Jak tu płodzić dzieci, jak tu wyprowadzać się z domu rodzinnego, skoro nie wiadomo, czy za pół roku praca będzie, czy dostaniemy kopa w dupę, bo przyjdzie nowy stażysta, który zgodzi się pracować za jeszcze mniejszą sumę, bo nie będzie miał wyjścia? Młody po studiach chciałby mieć cień szansy na kredyt mieszkaniowy i mieć odrobinę perspektyw na stałość zatrudnienia, która jest podstawowym czynnikiem dającym poczucie bezpieczeństwa (bez którego, znowu, nie będzie dzieci). 27% Polaków pracuje na śmieciówkach, w ogromnej większości są to młodzi po studiach, ewentualnie młodzi na studiach, których "pracodawcy" oszukują na każdym kroku, nie płacą za nadgodziny, spóźniają się z wypłatami
pensjizapomóg i wyrzucają za najmniejsze uchybienia. Hołubiona tu
złodziejskanowoczesna.pl wyciąga na kongresie założycielskim z kapelusza Rafała Brzoskę, prezesa ugrupowania mafijnego pod kryptonimem InPost, który jednocześnie prawie wszystkich swoich ludzi oszukuje na należnych świadczeniach, zatrudniając na umowę zlecenie i opowiada w mediach, że kupno Ferrari to fanaberia, ale Maserati to już zwykła ludzka potrzeba. Nie wiem, jak ktokolwiek rozważający głosowanie na tych bandytów może patrzeć w lustro, ja bym się wstydził wychodzić na ulicę.
Młodemu po studiach wydaje się także, że sympatycznie by było, gdyby go było stać na najprostsze ludzkie potrzeby. Kultura, ubrania, wypoczynek, zabawa. DWIE TRZECIE Polaków nie wyjedzie w tym roku ze swojej miejscowości zamieszkania na wypoczynek trwający dłużej niż pięć dni. Kleicie to? Tylko jedną trzecią obywateli tego zasranego bantustanu stać na urlop. Wy śmiecie mówić o roszczeniowości? Szczekacie jak ratlerki, szczęśliwe, że ktoś im rzucił skrawki mięsa z pańskiego stołu, i gryziecie po kostkach tych, którzy nawet tego nie dostali, w obronie kasty jaśnie państwa, obżerającej się po uszy na (także waszej) krzywdzie i wyzysku, w najokropniejszej i najpodlejszej postaci syndromu sztokholmskiego.
Młodemu po studiach wydaje się także, że chciałby móc zostawić kalkulator w domu, gdy wychodzi do lekarza. Nie wiem, jak wy, ale ja za każdym razem, gdy lekarz wręcza mi zwolnienie, liczę, czy stać mnie na pozostanie w domu (a zarabiam ponad średnią krajową, o medianie nie mówiąc); państwo polskie z niewiadomych przyczyn uważa, że obywatel chory nie potrzebuje pieniędzy i pozwala pracodawcy zatrzymać jedną piątą jego pensji na koncie; Rysio Petru z złodziejskiej.pl twierdzi, że pracodawca pracownika chorego powinien zatrzymywać połowę, żeby jego kolega Rafałek Brzoska mógł sobie kupić Maserati w każdym kolorze tęczy. Pracownika umarłego z głodu zapewne łatwo zastąpić, a nawet jak się nie zastąpi, to ma się nowe Maserati, jest profit.
Rzygać mi się chce, gdy czytam takie pierdolenie; a najbardziej rzygać mi się chce nie wtedy, kiedy pierdolą trzy po trzy Brzoska z Petru, bo oni bronią swoich mafijnych interesów; rzygać najbardziej mi się chce, gdy tacy jak wy są przez tę mafię równo goleni i z uśmiechem proszą o więcej, a śmiejących się sprzeciwiać ustawiacie do pionu jako roszczeniowców.