A teraz o polityce... (tej krajowej)
: 15 lut 2018, 14:38
Sprawa kamienicy Waltzów miała swój finał, jak każda sprawa spadkowa w sądzie, który przyklepał sfałszowany akt notarialny, w tej sytuacji miasto, w tym prezydent, miał związane ręce. Nie mógł działać wbrew wyrokowi sądu.
Natomiast niewątpliwym faktem jest, że demokratycznie wybrana władza może tylko tyle, na ile pozwolą jej wyborcy. Im większe szambo wybija z czasów poprzednich rządów tym większe jest przyzwolenie wyborców władzy obecnej na radykalne działania nowej władzy. Szczerze mówiąc myślałem, że to paliwo skończy się najdalej po roku, ale jak widać nie doceniłem PO.
No i nijak nie mogę się zgodzić, że jesteśmy w dupie. W dupie bylibyśmy (jako społeczeństwo) gdyby nie było wzrostu gospodarczego, ludzie zarabialiby coraz mniej a inflacja szalałaby jak głupia albo gdyby zadłużenie względem PKB ustawicznie rosło w tempie nazwijmy to greckim. Dopóki to nie zachodzi, to nie można powiedzieć, że obywatel cokolwiek traci.
Wreszcie polityka zagraniczna nie polega na ciągłych ustępstwach. Jakkolwiek jesteśmy w relatywnie niefajnym położeniu geopolitycznym mając po bokach silne Niemcy i silną (?) Rosję, tak na pewno polityka ciągłych ustępstw doprowadzi do tego, że te bądź inne mocarstwa zawsze owiną nas sobie wokół palca i wydrenują rynek w ten czy w inny sposób (np. wrabiając nas w płacenie olbrzymich odszkodowań gminom żydowskim, vide amerykańska ustawa 447). W takim wypadku nie ma dobrego rozwiązanie i trzeba zagrać ostrzej, choć to też będzie w jakiś sposób bolało (ale raczej mniej niż bardziej).
Wreszcie kwestia pomników, ulic i tak dalej. Niewątpliwie Lech Kaczyński zasługuje na upamiętnienie w Warszawie jako pierwszy wybrany bezpośrednio prezydent, twórca SKM, wspólnego biletu itd. Podobnie ofiary smoleńskie, wszystkie bez względu na przynależność polityczną zasługują na upamiętnienie, bo zginęły "na służbie". Mogliśmy mieć ulicę Lecha Kaczyńskiego zamiast powiedzmy al. Obrońców Grodna (a nie TŁ), mogliśmy mieć elegancki pomnik światła na Krakowskim Przedmieściu zamiast mównicy dla prezesa na pl. Piłsudskiego. Zamiast tego wybrano szkalowanie generała Błasika, mieszanie ciał ofiar smoleńskich, ponowną komunizację nazw ulic, a pomnik światła nazwano pomnikiem faszystowskim.
Nie dziwcie się zatem, że druga strona na bezprzykładną pogardę odpowiada totalną głuchotą. Równie dobrze zamiast tego mogłyby być zarzuty prokuratorskie, więc z tej perspektywy prezes jest łaskawy. W wielu wypadkach zbyt łaskawy.
Natomiast niewątpliwym faktem jest, że demokratycznie wybrana władza może tylko tyle, na ile pozwolą jej wyborcy. Im większe szambo wybija z czasów poprzednich rządów tym większe jest przyzwolenie wyborców władzy obecnej na radykalne działania nowej władzy. Szczerze mówiąc myślałem, że to paliwo skończy się najdalej po roku, ale jak widać nie doceniłem PO.
No i nijak nie mogę się zgodzić, że jesteśmy w dupie. W dupie bylibyśmy (jako społeczeństwo) gdyby nie było wzrostu gospodarczego, ludzie zarabialiby coraz mniej a inflacja szalałaby jak głupia albo gdyby zadłużenie względem PKB ustawicznie rosło w tempie nazwijmy to greckim. Dopóki to nie zachodzi, to nie można powiedzieć, że obywatel cokolwiek traci.
Wreszcie polityka zagraniczna nie polega na ciągłych ustępstwach. Jakkolwiek jesteśmy w relatywnie niefajnym położeniu geopolitycznym mając po bokach silne Niemcy i silną (?) Rosję, tak na pewno polityka ciągłych ustępstw doprowadzi do tego, że te bądź inne mocarstwa zawsze owiną nas sobie wokół palca i wydrenują rynek w ten czy w inny sposób (np. wrabiając nas w płacenie olbrzymich odszkodowań gminom żydowskim, vide amerykańska ustawa 447). W takim wypadku nie ma dobrego rozwiązanie i trzeba zagrać ostrzej, choć to też będzie w jakiś sposób bolało (ale raczej mniej niż bardziej).
Wreszcie kwestia pomników, ulic i tak dalej. Niewątpliwie Lech Kaczyński zasługuje na upamiętnienie w Warszawie jako pierwszy wybrany bezpośrednio prezydent, twórca SKM, wspólnego biletu itd. Podobnie ofiary smoleńskie, wszystkie bez względu na przynależność polityczną zasługują na upamiętnienie, bo zginęły "na służbie". Mogliśmy mieć ulicę Lecha Kaczyńskiego zamiast powiedzmy al. Obrońców Grodna (a nie TŁ), mogliśmy mieć elegancki pomnik światła na Krakowskim Przedmieściu zamiast mównicy dla prezesa na pl. Piłsudskiego. Zamiast tego wybrano szkalowanie generała Błasika, mieszanie ciał ofiar smoleńskich, ponowną komunizację nazw ulic, a pomnik światła nazwano pomnikiem faszystowskim.
Nie dziwcie się zatem, że druga strona na bezprzykładną pogardę odpowiada totalną głuchotą. Równie dobrze zamiast tego mogłyby być zarzuty prokuratorskie, więc z tej perspektywy prezes jest łaskawy. W wielu wypadkach zbyt łaskawy.