Słuchaj, jesteśmy dorosłymi ludźmi. Wiemy obaj, że jak kobieta chce się wyskrobać, to się wyskrobie i nie przeszkodzi jej w tym żaden biskup, ani poseł. Jak nie zrobi tego w kraju to pojedzie tam, gdzie jest to legalne. Uważam, że kompromis aborcyjny powinien być zostawiony w spokoju.
Trzymajmy martwe prawo, które każdy kto ma wolne kilka tysięcy może obejść tylko po to żeby pognębić te kilka osób, które akurat tych kilku tysięcy nie mają.
Jeśli kobieta jest katoliczką, to zdaje sobie sprawę, że aborcja jest grzechem i oberwie za to potem podczas spowiedzi.
A jeśli nie jest to nie oberwie. Za to jeśli zdarzy się jej mieć większe problemy finansowe (po legalizacji też musiałaby zapłacić, i nie musiałaby jechać albo sprawę ogarnęłaby jakaś NGO) to oberwie jej się niechcianym dzieckiem.
Aczkolwiek jako katolik nie mogę popierać aborcji ani do niej namawiać.
No i bardzo dobrze - masz do tego absolutne prawo - ale dlaczego uzurpujesz sobie prawa do jej zakazania osobom, które wyznają inny system moralny?
Trzeba wtedy zmienić lekarza na innego. Chyba nie wszyscy są objęci klauzulą sumienia?
W warunkach szpitalnych i z powikłaną ciążą to cokolwiek trudne. Poza tym to zakaz aborcji (i trochę szalejący po ulicach fanatycy) nakręca problem z klauzulą sumienia. Gdyby aborcja była legalna, znalazłaby się spora grupa lekarzy, która wykonywałaby ją dla zysku w prywatnych gabinetach i oni nie mogliby zasłaniać się klauzulą sumienia w szpitalach. W tej chwili każdy chce być oficjalnie świętszy od drugiego bo inaczej przyjedzie ciężarówka z wariatami i zacznie budzić pacjentów