ZTM od kulis
Moderatorzy: Poc Vocem, Wiliam
Ale wtedy to i czasy dla komunikacji były lepsze. Nie przypominam sobie żeby były wtedy konieczne takie oszczędności oraz żeby był taki kryzys z kierowcami.
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36193
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
Już wtedy bywały cięcia co kilka lat. Niektóre z nich wymusiły sensowne decyzje, niektóre nie.
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Nie wiem, mnie nie pytaj. Ale jeśli raz na rekrutacji widzę osobę która doskonale zna budynek i test rozwiązuje w parę minut jakby znał odpowiedzi, z za drugim razem na test przychodzi pracownik ZTM, to sorry, ale to ustawka śmierdząca na kilometr. I chodzi o dział windykacji, gdzie ponoć ludzie poszli do sądu pracy. To tylko w kwestii wyjaśnienia.
A co do pana Ruty, to któryś z forumowych kontrolerów pisał, że Ruta krzyczał w autobusie, że go wyrzuci jutro z pracy jeśli sprawdza karty nie patrząc na zdjęcie. Czy coś w ten deseń.
Cięcia dotyczyły głównie Mokotowa, zwłaszcza dolnego, wiec nie dziwne, że część mogła nie zauważyć
.
Miasto piętnastominutowe - czekaj piętnaście minut na przesiadkę.
-
michael112
- Posty: 3179
- Rejestracja: 20 gru 2005, 16:02
- Lokalizacja: Korzysta z zespołów 3005, 3006, 3007
Na samym końcu jego urzędowania był. 1 czerwca 2013 r. jednego dnia zlikwidowano około 12 linii autobusowych plus kilka innych skrócono. Właśnie wtedy np. 117 w mojej opinii wykastrowano - z linii obsługującej kilka dzielnic zrobiono dubla 507.
- fik
- Naczelne Chamidło
- Posty: 27733
- Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
- Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser
No właśnie nie, i dlatego wiem, z doświadczenia, że można zrobić to inaczej. Przykładowo, w poruszanym przez Ciebie i Glonojada temacie odpisywania na skargi - w PKP IC w pewnym momencie przełożeni zorientowali się, że zespół rozkładowy poświęca nieproporcjonalnie wiele czasu na odpisywanie na jakieś gównoskargi i wnioski, miast skupić się na mięsie - więc wydzielono odrębną komórkę do spraw komunikacji z klientem. Po początkowych miesiącach, gdy przychodzili z każdą pierdołą upewniać się, że nie piszą głupot, stali się w dużej mierze samodzielni i świat stał się piękniejszy.
No ja obawiam się, że ludzie z kompetencjami zniknęli z ZTMu, bo ideałami nie da się nakarmić rodziny, pasjonaci z ZTMu zniknęli ze względu na brak poszanowania dla merytoryki w mieście, więc zostali w większej części mierni, bierni ale wierni. Jeśli dodatkowo muszą zajmować się wszystkim naraz, to efekty muszą być złe.
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!
Strzelam w ciemno, że jest to też kwestia możliwości finansowych spółki. Jak firma ma do wyboru dać podwyżki pracownikom lub stworzyć nowe etaty bez podwyżek dla już zatrudnionych i ryzykując utratę części biernych, miernych, ale (nie do końca w tym przypadku) wiernych, to raczej wybierze pierwszą bramkę z dołożeniem obowiązków starej gwardii, zresztą mając dupochron będzie więcej obowiązków, ale też większe pensje; coś za coś.fik pisze: ↑17 paź 2024, 15:04No właśnie nie, i dlatego wiem, z doświadczenia, że można zrobić to inaczej. Przykładowo, w poruszanym przez Ciebie i Glonojada temacie odpisywania na skargi - w PKP IC w pewnym momencie przełożeni zorientowali się, że zespół rozkładowy poświęca nieproporcjonalnie wiele czasu na odpisywanie na jakieś gównoskargi i wnioski, miast skupić się na mięsie - więc wydzielono odrębną komórkę do spraw komunikacji z klientem. Po początkowych miesiącach, gdy przychodzili z każdą pierdołą upewniać się, że nie piszą głupot, stali się w dużej mierze samodzielni i świat stał się piękniejszy.
Inna sprawa, że segment kontaktu z pasażerami i te gównoskargi to raczej mógłby ogarniać jakiś dział promocji i marketingu lub innego PR. Z tego co się tutaj przewijało, podobno dość mocno rozbudowany w ZTM.
A dlaczego bronisz pracownikom ZTM startować w rekrutacjach na inne stanowiska w Spółce? Też ostatnio robiłem rekrutację i potencjalne transfery wewnętrzne przechodziły tę samą ścieżkę, co osoby z zewnątrz.Paweł D. pisze: ↑17 paź 2024, 13:57Nie wiem, mnie nie pytaj. Ale jeśli raz na rekrutacji widzę osobę która doskonale zna budynek i test rozwiązuje w parę minut jakby znał odpowiedzi, z za drugim razem na test przychodzi pracownik ZTM, to sorry, ale to ustawka śmierdząca na kilometr. I chodzi o dział windykacji, gdzie ponoć ludzie poszli do sądu pracy. To tylko w kwestii wyjaśnienia.
Niekoniecznie zgadzam się ze wszystkim, co napiszę. (C) Marshall McLuhan
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
Zostali, zostali. Tylko im przykręcono śrubę, szczególnie jeśli chodzi o aktywność miłośniczo-dyskusyjną. Dyrektor Zając też ma tutaj konto, tylko od dawna bez logowania (ciekawe ile osób byłoby w stanie je wskazać).fik pisze: ↑17 paź 2024, 15:04No ja obawiam się, że ludzie z kompetencjami zniknęli z ZTMu, bo ideałami nie da się nakarmić rodziny, pasjonaci z ZTMu zniknęli ze względu na brak poszanowania dla merytoryki w mieście, więc zostali w większej części mierni, bierni ale wierni. Jeśli dodatkowo muszą zajmować się wszystkim naraz, to efekty muszą być złe.
Niekoniecznie zgadzam się ze wszystkim, co napiszę. (C) Marshall McLuhan
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
Nie, nie bronię. Tylko mam podejrzenia graniczące z pewnością, że ta osoba jeśli nie była podstawiona za kogoś, to pytania już znała. A skoro jest taki genialny pracownik, to czemu nie robi się rekrutacji wewnętrznej? Żeby w papierach się zgadzało, że pani Basia jest fantastyczna, a reszta to głupki? Ja poświęciłem kilka dni na nauczenie się i przypomnienie sobie zagadnień. A mogłem w tym czasie robić coś innego i zarobić. Dojazd do ZTM i udział w teście i rozmowie to też czas i pieniądz. I po co? Przecież właściwa osoba już była w zasadzie wybrana. O tym też pomyśl. To naprawdę nic przyjemnego robić za słupa, bo tak ustawa wymaga. I jeszcze dostajesz pytania jakbyś miał być radcą prawnym, a nie prostym referentem.
No ja zrobiłem zewnętrzną, żeby sprawdzić czy może się trafić ktoś lepszy niż mój pierwszy wybór wewnętrzny. I się trafił, wybrałem kogoś z zewnątrz.
Niekoniecznie zgadzam się ze wszystkim, co napiszę. (C) Marshall McLuhan
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
Wierzę, że jesteś uczciwą osobą i nawet rekrutację zrobiłeś uczciwie. Szacun. Ale ja jestem za stary, aby nie zorientować się, ze kto mnie robi w balona. Może po prostu nie było chętnego znajomego królika i miałeś wolną rękę...
-
Autobus Czerwon
- Posty: 4536
- Rejestracja: 08 sie 2011, 23:20
- Lokalizacja: Stary Mokotów
- Kontakt:
Brałem udział w rekrutacji do ZTM jako osoba zatrudniona wcześniej na umowę zlecenie w tym samym dziale. Oczywiście nie znałem pytań, były dla mnie zaskoczeniem jak dla każdego innego, wiedziałem o całym procesie rekrutacji tyle samo co zwykły śmiertelnik z ulicy. Mimo to napisałem test najlepiej i zostałem zaproszony na rozmowę jako pierwszy - rozumiem że gdybyś brał udział w tej samej rekrutacji, uznałbyś że jestem 'podstawiony". Może warto czasem wyzbyć się przekonania że we wszystkim jest się najlepszym na świecie?Paweł D. pisze: ↑17 paź 2024, 15:49Nie, nie bronię. Tylko mam podejrzenia graniczące z pewnością, że ta osoba jeśli nie była podstawiona za kogoś, to pytania już znała. A skoro jest taki genialny pracownik, to czemu nie robi się rekrutacji wewnętrznej? Żeby w papierach się zgadzało, że pani Basia jest fantastyczna, a reszta to głupki? Ja poświęciłem kilka dni na nauczenie się i przypomnienie sobie zagadnień. A mogłem w tym czasie robić coś innego i zarobić. Dojazd do ZTM i udział w teście i rozmowie to też czas i pieniądz. I po co? Przecież właściwa osoba już była w zasadzie wybrana. O tym też pomyśl. To naprawdę nic przyjemnego robić za słupa, bo tak ustawa wymaga. I jeszcze dostajesz pytania jakbyś miał być radcą prawnym, a nie prostym referentem.
Ja też miałem z testu 100%. Trochę poległem na pytaniach otwartych bo można było dostać 0 albo 5 punktów (ciekawa punktacja, prawda). A rozmowa, to już było udowadnianie, że nie znam zagadnień ściśle prawniczych. A chodziło o analizę monitoringu.
Ok, ja opisuje swoje doświadczenia. Nigdzie nie napisałem, że to reguła w całym Zarządzie.
Ok, ja opisuje swoje doświadczenia. Nigdzie nie napisałem, że to reguła w całym Zarządzie.
Jeśli mówię:
"Człowiek ma skłonność do idealizowania przeszłości"
Mam na myśli:
"o, to właśnie mam na myśli".
"Kiedyś było lepiej" - zawsze i o wszystkim tak mówimy, a zapominamy, że zawsze brakowało autobusów, że ludzie nie mieścili się do 4-wagonowego metra albo autobusów na Radzymińskiej/Górczewskiej/Puławskiej, że były płacze o skrócone z Zachodniego 508, żonglowanie liniami typu 416... płacze, że "musi coś jeździć nad metrem, bo co będzie gdy się ono zepsuje", że 13N nie miały ogrzewania, że podwyżka cen biletów, że...że...że...