To byś miał niezłe jajo, bo po prawej stronie Warszawy jest tylko 509 które nie zmierza do lewej części. A jak byś to rozwiązał jak przez mosty w Warszawie przejeżdża multum linii przyspieszonych. 17 linii przyspieszonych przebywa mosty. Podejżewam że taka numeracja skończyła by się na 585patryk148 pisze:to ja proponuje parzyste po stronie pragi, a nieparzyste po stronie lewobrzeżnej, a przez most z koncówka XX0 i XX5. Natomiast środkowa liczba wyszczególniała by dzielnice. taka reforma mogla by byc wprowadzona na liniach okresowych zwykłych i przyspieszonych bo ich jest niewiele. bo zmian linii zwyklych nie widze.
Numeracja linii - "rodziny" numerĂłw
Moderatorzy: Poc Vocem, Wiliam
The fire, baby. It'll burn us both. There's no place in this world for our kind of fire. My warrior woman. My Valkyrie. You'll always be mine.
Always
...and never.
Always
...and never.
Witam po dłuższej przerwie. Chciałem zwrócic uwagę na pewne zagadnienie, które jest niesłusznie- uważam- pomijane.
Otóż chodzi o numerację nowych linii. Obecnie w nadawaniu numerów nie ma żadnej logiki, jedynie stara sie dawać numer jak najniższy. Moim zdaniem nie to powinno być priorytetem. Znacznie ważniejsze jest przyporządkowanie numerów do konkretnych rejonów miasta, tak by nie było sytuacji, że dany numerek zalicza rejony w różnych częściach miasta. Jest to ważne ze względu na charakter miasta, gdzie znaczny procent stanowi tak zwany element napływowy- ludzie z innych miejscowości przyjeżdżający tu na pewein dłuższy okres pracować i uczyć się, a także ludzie będący tu okresowo dość krótko- na konferencjach, zjazdach, zebraniach zarządów, przelotem w drodze w dalszą podróż- ale dość regularnie, co jakiś czas.
Pomimo iż komunikacja ma przede wszystkim służyć mieszkańcom Warszawy, nie może też zniechęcać przyjezdnych do korzystania z niej czy zachęcać ich do jazdy własnym samochodem. Niestety to się robi, nierzadko nieświadomie. Sytuacja w której co ruszenie zmienia sie trasy lini jest może częściowo usprawiedliwiona ze względu na rozwój miasta (częściowo- gdyż np. nie wolniej rozwijający się od W-wy Budapeszt ma znacznie stabilniejszy układ komunikacyjny, ale zaraz ktoś powie że węgierska stolica ma od kilkudziesięciu lat trzy linie metra, więc ucinam dyskusję) ale niestety fakt bezsensownej numeracji już usprawiedliwiony nie jest.
Przykłady-
nowo utworzona linia 516- aż prosi sie nadać numer 518, który niedawno obowiązywał na Tarchominie, zwłaszcza że pewna marszruta linii jest podobna. A tu, o zgrozo, nadano numer kojarzący się z Bielanami.
kolejny- niedawno zlikwidowana 524- wkrótce jako zapomoga dla E4 będzie zapewnie realizować sie na Tarchominie, zamiast zostawić ten numer na ewentualne przeobrażenie 414 z Bródna.
Proszę sobie wyobrazić sytuację, gdy mieszkaniec Warszawy wraca np. po dwuletnim kontrakcie z Niemiec, wsiada na Placu Wilsona do 524 i zamiast na planowane Bródno dociera na Tarchomin. Sytuacja na Zachodzie nie do przyjęcia. Wydaje sie to tym bardziej dziwne, bo przecież konsekwencja w numeracji lini nic nie kosztuje- pardon, kosztuje czyjeś logiczne myślenie.
Jest przecież rezerwa około 70 propozycji (528-599) dla linii przyśpieszonych, około 100 dla zwykłych (odkąd linie zastępcze oznacza się jako Z pozostaje wolny i niewykorzystany zakres dwusetek). Jak sami myślicie, czy bardziej przyjazny jest system numeracji, gdzie linia jest kojarzona z osiedlem lub przynajmniej z częścią trasy, czy taki, gdzie za wszelką cenę nadaje się numer jak najniższy. Myślę, sądząc po reakcjach przybyszów z miast z bardziej stabilną numeracją linii (Kielce, Radom, Kraków) że jednak ten pierwszy.
Otóż chodzi o numerację nowych linii. Obecnie w nadawaniu numerów nie ma żadnej logiki, jedynie stara sie dawać numer jak najniższy. Moim zdaniem nie to powinno być priorytetem. Znacznie ważniejsze jest przyporządkowanie numerów do konkretnych rejonów miasta, tak by nie było sytuacji, że dany numerek zalicza rejony w różnych częściach miasta. Jest to ważne ze względu na charakter miasta, gdzie znaczny procent stanowi tak zwany element napływowy- ludzie z innych miejscowości przyjeżdżający tu na pewein dłuższy okres pracować i uczyć się, a także ludzie będący tu okresowo dość krótko- na konferencjach, zjazdach, zebraniach zarządów, przelotem w drodze w dalszą podróż- ale dość regularnie, co jakiś czas.
Pomimo iż komunikacja ma przede wszystkim służyć mieszkańcom Warszawy, nie może też zniechęcać przyjezdnych do korzystania z niej czy zachęcać ich do jazdy własnym samochodem. Niestety to się robi, nierzadko nieświadomie. Sytuacja w której co ruszenie zmienia sie trasy lini jest może częściowo usprawiedliwiona ze względu na rozwój miasta (częściowo- gdyż np. nie wolniej rozwijający się od W-wy Budapeszt ma znacznie stabilniejszy układ komunikacyjny, ale zaraz ktoś powie że węgierska stolica ma od kilkudziesięciu lat trzy linie metra, więc ucinam dyskusję) ale niestety fakt bezsensownej numeracji już usprawiedliwiony nie jest.
Przykłady-
nowo utworzona linia 516- aż prosi sie nadać numer 518, który niedawno obowiązywał na Tarchominie, zwłaszcza że pewna marszruta linii jest podobna. A tu, o zgrozo, nadano numer kojarzący się z Bielanami.
kolejny- niedawno zlikwidowana 524- wkrótce jako zapomoga dla E4 będzie zapewnie realizować sie na Tarchominie, zamiast zostawić ten numer na ewentualne przeobrażenie 414 z Bródna.
Proszę sobie wyobrazić sytuację, gdy mieszkaniec Warszawy wraca np. po dwuletnim kontrakcie z Niemiec, wsiada na Placu Wilsona do 524 i zamiast na planowane Bródno dociera na Tarchomin. Sytuacja na Zachodzie nie do przyjęcia. Wydaje sie to tym bardziej dziwne, bo przecież konsekwencja w numeracji lini nic nie kosztuje- pardon, kosztuje czyjeś logiczne myślenie.
Jest przecież rezerwa około 70 propozycji (528-599) dla linii przyśpieszonych, około 100 dla zwykłych (odkąd linie zastępcze oznacza się jako Z pozostaje wolny i niewykorzystany zakres dwusetek). Jak sami myślicie, czy bardziej przyjazny jest system numeracji, gdzie linia jest kojarzona z osiedlem lub przynajmniej z częścią trasy, czy taki, gdzie za wszelką cenę nadaje się numer jak najniższy. Myślę, sądząc po reakcjach przybyszów z miast z bardziej stabilną numeracją linii (Kielce, Radom, Kraków) że jednak ten pierwszy.
Zapierdalacz
zap pisze:Myślę, sądząc po reakcjach przybyszów z miast z bardziej stabilną numeracją linii (Kielce, Radom, Kraków) że jednak ten pierwszy.
- fik
- Naczelne Chamidło
- Posty: 27698
- Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
- Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser
Albo wsiada na Bródnie do 524 i ląduje zamiast na Wilsonie - na Narutowiczu.zap pisze:Bielanami.
kolejny- niedawno zlikwidowana 524- wkrótce jako zapomoga dla E4 będzie zapewnie realizować sie na Tarchominie, zamiast zostawić ten numer na ewentualne przeobrażenie 414 z Bródna.
Proszę sobie wyobrazić sytuację, gdy mieszkaniec Warszawy wraca np. po dwuletnim kontrakcie z Niemiec, wsiada na Placu Wilsona do 524 i zamiast na planowane Bródno dociera na Tarchomin.
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!
- Kleszczu
- Stoi... Sofista?
- Posty: 11540
- Rejestracja: 14 gru 2005, 19:48
- Lokalizacja: Nowe Włochy
- Kontakt:
516 jest/będzie skomunikowane z tramwajem linii 16 na Żeraniu - stąd numerek.zap pisze:nowo utworzona linia 516- aż prosi sie nadać numer 518, który niedawno obowiązywał na Tarchominie, zwłaszcza że pewna marszruta linii jest podobna
"Ale potrafił podać dokładnie godziny wyjazdu i przyjazdu pociągu Paryż-Berlin, kombinacje połączeń między Lyonem i Warszawą.(...) Nawet naczelnik stacji by się w tym zgubił..."
Albert Camus-"Dżuma"
"Kiedyś chciałem umrzeć młodo jak Jim Morrison, ale z czasem zacząłem patrzeć na to inaczej..." - Ryszard Riedel
Albert Camus-"Dżuma"
"Kiedyś chciałem umrzeć młodo jak Jim Morrison, ale z czasem zacząłem patrzeć na to inaczej..." - Ryszard Riedel
- Kleszczu
- Stoi... Sofista?
- Posty: 11540
- Rejestracja: 14 gru 2005, 19:48
- Lokalizacja: Nowe Włochy
- Kontakt:
Ryoga pisze::OR-11 Kleszczowa pisze:516 jest/będzie skomunikowane z tramwajem linii 16 na Żeraniu - stąd numerek.
A który normlany pierwszy lepszy pasażer to zauważy?
Dla niego to 516. 5xx - czyli linia przyspieszona. 16 to po prostu numer identyfikujący.
Racja. Aczkolwiek idea jest słuszna i godna pochwały. Żeby jeszcze to w rozkładach było uwzględnione i aby media podawały taką informację...
"Ale potrafił podać dokładnie godziny wyjazdu i przyjazdu pociągu Paryż-Berlin, kombinacje połączeń między Lyonem i Warszawą.(...) Nawet naczelnik stacji by się w tym zgubił..."
Albert Camus-"Dżuma"
"Kiedyś chciałem umrzeć młodo jak Jim Morrison, ale z czasem zacząłem patrzeć na to inaczej..." - Ryszard Riedel
Albert Camus-"Dżuma"
"Kiedyś chciałem umrzeć młodo jak Jim Morrison, ale z czasem zacząłem patrzeć na to inaczej..." - Ryszard Riedel
Uważam, że rodziny linii dla zwykłego pasażera nic nie wnoszą i tworzą zbędne luki w numeracji.R-11 Kleszczowa pisze:Ryoga pisze: :O
A który normlany pierwszy lepszy pasażer to zauważy?
Dla niego to 516. 5xx - czyli linia przyspieszona. 16 to po prostu numer identyfikujący.
Racja. Aczkolwiek idea jest słuszna i godna pochwały. Żeby jeszcze to w rozkładach było uwzględnione i aby media podawały taką informację...![]()
Pomijam fakt, że niektórzy nie wiedzą do końca co dokładnie u nich jeździ..
Zasłyszałem ostatnio w tramwaju: " a do mnie jeździ pięćset jakieś tam, i sto dwadzieścia coś tam" - jak się potem okazało, mowa była o Międzylesiu.
