Pink pisze:Zawsze mnie też zastanawia jak to jest, że mamy ograniczenia z jednej strony, a z drugiej nakaz dostosowania prędkości do warunków na drodze, podczas gdy jedno z drugim się często tak jawnie rozmija

Dla mnie to brzmi jasno - jeżeli jest ograniczenie do 80, to jadę nie więcej niż 80 - no powiedzmy nie więcej niż 90, ale jeżeli są trudne warunki atmosferyczne to nie znaczy, że i wtedy mam jechać te 80 czy 90, ale powinienem zwolnić jeżeli mi aura nie pozwala na szybszą jazdę.
Pink pisze:już nie "jest to śmiertelne niebezpieczne", ale "grozi za to mandat". W porządku, to uzasadnienie zdecydowanie bardziej do mnie przemawia. Bo znowu rację ma Rosa, że duża część ograniczeń jest na zapas czy dla świętego spokoju.
Wiesz, w moim przypadku to jest tak: Jeżeli ograniczenie prędkości jest do 50 to jadę przepisowo. Generalnie bywa czasem tak, że jestem takim zawalidrogą ale tak jak wspomniałem, przyspieszę a za rogiem policja się ustawi i złapie mnie, a nie tego co z tyłu tak na mnie naciskał żebym szybciej jechał. Dobrze stwierdził pan z policji w przytoczonym artykule, mianowicie często on jedzie przepisowo, wyprzedza go cwaniak a potem on go sam dogania na światłach a często wyprzedza, bo cwaniaka ktoś przyblokuje. A tylko ów cwaniak ma więcej nerwów spowodowanych innymi pojazdami (tak, bo często takim osobom przeszkadzają inne samochody na drodze i lepiej dla nich by było gdyby droga była pusta i można było jechać ile wóz da).
Natomiast jest też inny aspekt przepisowej jazdy, to o czym Ty wspomniałes albo ktoś wspomniał. Często przepisowa jazda bywa także niebezpieczna właśnie przez też trochę tamowanie ruchu. Jeżeli np. są dwa pasy ruchu to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ten ktoś mnie wyprzedził lewym pasem. Na jednopasmowej ale z poboczem czasem w miarę możliwości zjeżdżam trochę umożliwiając szybszym dogodniejsze i bezpieczniejsze wyprzedzenie mnie. Jak chce jechać to niech jedzie szybko, proszę bardzo. Natomiast często jest tak, że jest droga jednopasmowa w terenie niezabudowanym i tam można jechać 90, a następnie jest znak z tabliczką z terenem zabudowanym i od tabliczki trzeba jechać 50 (nocą 60). Wg przepisów powinienem troszkę mocniej zahamować, albo już wcześniej hamować.. i to jest własnie blokowanie ruchu, zwłaszcza gdy takich miejsc zabudowanych jest sporo na trasie. Wtedy stosuję metodę odpuszczania gazu, wtedy zwalniam silnikiem bez zastosowania hamulców i nawet jeśli przez pewien czas w terenie zabudowanym jadę np. 80, potem 70 itd. to jest to bezpieczniejsze hamowanie. Polecam to wszystkim.
Pink pisze:Ale czasem na pustej drodze w ramach "eksperymentu" zwalniam do przepisowych i nieuzasadnionych 40km/h (podkreślam, że nie mówię o ciasnych osiedlach!)
Są czasem takie miejsca, gdzie jest pusta prosta droga i ograniczenie bezcelowe 40km/h. W takich przypadkach wręcz nie da się stosować przepisów, ale te 60 chociaż jadę.
[ Dodano: |6 Cze 2011|, 2011 13:16 ]
Oczywiście, żebym nie wyszedł na jakiegoś niedzielnego dziadka jadącego 30km/h maluchem to dodam, że nie mam nic przeciwko szybkiej jeździe na trasach do tego przeznaczonych. Sam wielokrotnie na krajowej "7" na trasie ekspresowej jechałem ok. 130 km/h. Więcej niż 135 nigdy nie jechałem i raczej nie zamierzam...chyba że w Niemczech.
