Chyba nie do końca cię rozumiem. Przecież standard usług jest określony dokumentami przetargowymi. ITS inaczej kalkuluje stawkę na kilka lat, inaczej zaś, gdy konieczne inwestycje (a właśnie nad ich rzekomą koniecznością tu dyskutujemy) mają mu się zwrócić w rok. Mobilis, myślisz, nie startował, bo mu się nie chciało koperty zakleić?kajo pisze:I nie wierze, że wyższa stawka podniesie standard jakości usług, tylko pozwoli zarobić ekstra!
Ponadto piszesz tak, jakbyś chciał powołać komisję oceniającą zasadność cen w ofertach. Przetarg to mechanizm samoregulujący się: aby wygrać, trzeba:
1) dać cenę (pomijając ewentualne inne kryteria) najwyższą możliwą (bo zysk), ale najniższą spośród cen konkurencji
2) zmieścić się w widełkach między najniższą ceną opłacalną dla oferenta a najwyższą ceną akceptowalną przez zamawiającego.
Przetarg nie wychodzi, gdy okazuje się, że widełki z punktu drugiego są, że tak to ujmę, ujemne. Oznacza to po prostu, że zamawiającego nie stać na usługę, którą chciałby zamówić. I nie ma tu tłumaczenia, że "dwa lata temu było taniej". Wyobraź sobie, że chcesz kupić mieszkanie i mówisz właścicielowi "kupię za połowę pana ceny, bo to mieszkanie nie jest więcej warte, a jak pan odmówi transakcji, to przyślę do pana komisję". To chyba jednak nie ten ustrój...